Sąd ukarał dealera za mały zasięg elektryka. Przełomowy wyrok
Francuski sąd nakazał dealerowi zwrot kosztów zakupu elektrycznego Peugeota, gdy okazało się, że jego rzeczywisty zasięg jest o 1/3 mniejszy od deklarowanego. Nietypowy wyrok sądu z Tuluzy kładzie się cieniem na wizerunku elektrycznych samochodów we Francji.

W skrócie
- Sąd apelacyjny w Tuluzie nakazał dealerowi zwrot kosztów zakupu elektrycznego Peugeota e-Partnera z powodu mniejszego niż deklarowany zasięgu pojazdu.
- Ekspertyzy wykazały, że rzeczywisty zasięg auta był o 30 proc. niższy od informacji podanych przez producenta, nawet w sprzyjających warunkach testowych.
- Włoski urząd AGCM zobowiązał producentów aut elektrycznych, w tym Stellantis, do modyfikacji stron internetowych, by lepiej informować klientów o rzeczywistych zasięgach pojazdów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Francuskie media rozpisują się o wyroku sądu w Tuluzie w sprawie, która ciągnie się od września 2019 roku. Pewna firmy z branży remontowo-budowlanej, za namową doradcy klienta z sieci dealerskiej Stellantis & You France, zdecydowała się kupić elektrycznego Peugeota e-Partnera. Sprzedawcy przekonywali nabywcę, że auto jest w stanie pokonać na jednym ładowaniu "do 170 km". Zasięg wydawał się wystarczający, bo samochód miał pokonywać dziennie około 140 km.
Szybko okazało się jednak, że "zasięg do 170 km" deklarowany w katalogach (według procedury testowej WLTP) okazał się być daleki od rzeczywistości. W praktyce zapakowany sprzętem budowlanym Peugeot e-Partner rzadko kiedy był w wstanie pokonać na jednym ładowaniu 120 km. W praktyce maksymalny zasięg oscylował w okolicach 110 km.
Elektryk miał za mały zasięg. Sprawą zajął się sąd
Gdy firma zdecydowała się zwrócić pojazd, sieć dealerska odmówiła jego przyjęcia, a spór trafił na drogę sądową. W efekcie powstały dwie analizy dotyczące feralnego e-Partnera. Pierwsza - wykonana na zlecenie firmy ubezpieczeniowej - wykazała, że pojazd jest w pełni sprawny i użytkowany zgodnie z zaleceniami producenta. Mimo tego, w rzeczywistym ruchu zasięg auta jest aż o 30 proc. mniejszy niż deklarowany w katalogach producenta.
Miażdżąca dla producenta okazała się jednak druga z ekspertyz sporządzona przez biegłego sądowego. Ten podjął się przetestowania samochodu w - "bliskich idealnym" - warunkach drogowych.
Jak ujawnia francuski "Que choisir", jazda wykonana przez biegłego sądowego odbywała się przy średniej prędkości 44 km/h z poszanowaniem - w miarę możliwości - "zaleceń testowych umiarkowanego przyspieszania". Sam test odbywał się w "płynnym ruchu" przy temperaturze otoczenia miedzy 21 a 25 stopni Celsjusza, a kierowca nie używał m.in.: klimatyzacji, radia ani świateł mijania. W takich warunkach samochód wyładował się po przejechaniu 131 km, zamiast deklarowanych przez producenta 170 km.
Pomimo szczególnie korzystnych warunków, test ujawnia że zasięg o 23 proc. niższy niż ogłoszony w dokumencie technicznym przekazanym nabywcy
Pierwszy wyrok w sprawie (przed Sądem Gospodarczym) był niekorzystny dla nabywcy. Sprawa trafiła więc do sądu apelacyjnego w Tuluzie, który przychylił się do argumentacji nabywcy.
Stellantis musi oddać pieniądze. e-Partner miał za mały zasięg
Sąd apelacyjny w Tuluzie podkreślił, że realny zasięg na poziomie 131 km odbiega od deklarowanych przy zakupie potrzeb nabywcy, który od początku zakładał dzienne przebiegi na poziomie 140 km. W opinii sądu dealer miał obowiązek poinformowania nabywcy o rzeczywistym zasięgu pojazdu, a faktyczne osiągi samochodu nie pozwalają na sprawne wykonywanie świadczonych przez niego usług. Podkreślono, że rozbieżność w danych nie wynikała z wady technicznej czy nieprawidłowej eksploatacji pojazdu.
"Obowiązkiem profesjonalisty jest dostarczenie pełnych i przejrzystych informacji na temat zasięgu proponowanego przez niego pojazdu" - czytamy w uzasadnieniu.
Ostatecznie Sąd Apelacyjny w Tuluzie nakazał sieci dealerskiej Stellantis & You France odbiór od niezadowolonego nabywcy elektrycznego pojazdu i zwrócenie firmie pełnej kwoty zakupu - 18 900 euro.
Zasięg elektryka znika w oczach? Sądy i urzędy po stronie kierowców
Francuskie media podkreślają, że bezprecedensowy wyrok może utorować drogę dla orzecznictwa w podobnych sprawach. Redakcja "Que choisir" zauważą, że problem rozmijania się rzeczywistych i deklarowanych zasięgów elektrycznych samochodów przypomina sytuacje ze zużyciem paliwa podawanym przez producentów spalinowych aut przed wprowadzeniem procedury testowej WLTP w 2017 roku.
Na problem z zawyżaniem zasięgów samochodów elektrycznych zwrócił też w ostatnim czasie włoski Urząd ds. konkurencji AGCM (odpowiednik polskiego UOKiK). 19 grudnia AGCM nakazał czterem producentom elektrycznych pojazdów - BYD, Stellantisowi, Tesli i Volkswagenowi - zmodyfikowanie swoich włoskich stron internetowych, gdzie potencjalni nabywcy informowani są o zasięgach pojazdów. Importerzy mają 120 dni na dostosowanie swoich witryn do wymogów AGCM i wprowadzenie informacji o "różnych czynnikach" wpływających na rzeczywiste zasięgi aut elektrycznych.










