Pozew zbiorowy przeciwko Stellantis. Dane klientów wykradzione
Stellantis znalazł się pod ostrzałem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. W USA złożono pozew zbiorowy, w którym klienci zarzucają koncernowi brak skutecznych zabezpieczeń danych osobowych. Według skarżących do ich wycieku doszło w wyniku cyberataku przeprowadzonego pod koniec 2025 roku.

W skrócie
- W USA złożono pozew zbiorowy przeciwko Stellantis w związku z wyciekiem danych po cyberataku na przełomie 2025 roku.
- W pozwie oskarżono Stellantis o brak podstawowych zabezpieczeń, w tym szyfrowania danych oraz innych praktyk z zakresu cyberbezpieczeństwa.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na przełomie 2025 roku Stellantis zmierzył się z jednym z najpoważniejszych incydentów cyberbezpieczeństwa w swojej historii. Przestępcy związani z grupą Everest Ransomware włamali się do firmowych systemów i przejęli ogromny pakiet danych klientów. Wśród skradzionych informacji znalazły się m.in. dane osobowe, adresowe, kontaktowe, a także numery ubezpieczenia społecznego.
Po tym jak firma rzekomo odmówiła zapłacenia okupu, atakujący opublikowali skradzione dane w internecie. Jak informuje serwis Cyberinsider - to właśnie ujawnienie tak dużej ilości wrażliwych informacji stało się podstawą pozwu, który ma teraz swój finał w sądzie federalnym w stanie Michigan.
Zarzuty wobec Stellantis. Chodzi o kwestie bezpieczeństwa
Autorzy pozwu twierdzą, że Stellantis nie zastosował nawet podstawowych praktyk z zakresu cyberbezpieczeństwa, które mogłyby zapobiec takiemu incydentowi. Brakowało m.in. skutecznego szyfrowania danych, wieloetapowego uwierzytelniania dostępu czy odpowiedniej polityki przechowywania informacji.
Pozew wskazuje, że zaniedbania firmy złamały zarówno przepisy federalne w zakresie ochrony konsumentów, jak i prawo stanu Illinois, z którego pochodzą główni skarżący. Prawnicy reprezentujący poszkodowanych zwracają uwagę, że nieodpowiednie zabezpieczenia danych stawiały klientów w sytuacji wysokiego ryzyka kradzieży tożsamości oraz finansowych oszustw.
Stellantis nie zareagował na sygnały ostrzegawcze
Pozew zgłoszony przeciwko Stellantis obejmuje różne zarzuty, od zaniedbania i naruszenia umów z klientami, po bezpodstawne wzbogacenie się firmy i łamanie praw konsumentów. Skarżący domagają się odszkodowań, pokrycia kosztów prawnych oraz nakazu wzmocnienia systemów bezpieczeństwa, by zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.
Pozew wskazuje również, że Stellantis już wcześniej otrzymywał sygnały o zagrożeniu cyberatakami. W 2025 roku firma potwierdziła incydenty związane z naruszeniem danych w systemach obsługiwanych przez zewnętrznych dostawców, co - zdaniem skarżących - powinno skłonić koncern do wprowadzenia bardziej zdecydowanych działań w zakresie bezpieczeństwa informacji.
Stellantis nie udzielił oficjalnego komentarza
Według zachodnich mediów, Stellantis do tej pory nie wydał oficjalnego komentarza w sprawie. Firma nie odpowiedziała też na prośby o dodatkowe wyjaśnienia. Eksperci cyberbezpieczeństwa podkreślają, że brak publicznej reakcji rodzi pytania, jak koncern planuje zabezpieczyć dane swoich klientów w przyszłości i jakie kroki zostaną podjęte, by przywrócić zaufanie po wycieku.










