Parkowanie pod McDonald's może drogo kosztować. List przychodzi po czasie
Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły parking dla klientów. Brak szlabanu, brak biletu, szybka wizyta w restauracji. Dopiero po kilku miesiącach okazuje się, że krótki postój może zakończyć się wezwaniem do zapłaty opiewającym na setki złotych. Coraz więcej kierowców przekonuje się o tym już po fakcie.

W skrócie
- Przy restauracjach McDonald's w Polsce obowiązują limity bezpłatnego parkowania wynoszące 60 lub 90 minut, a ich przekroczenie skutkuje wezwaniem do zapłaty od operatora parkingu.
- Wezwania do zapłaty za przekroczenie czasu często trafiają do kierowców dopiero po kilku miesiącach, a wysokość opłaty wynosi zwykle 150 zł za naruszenie.
- McDonald's podkreśla, że nie czerpie korzyści z opłat parkingowych, a sprawą oznakowania i informacji dla konsumentów zajmuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Parkowanie pod McDonald's a limity czasu postoju
Przy części restauracji McDonald's w Polsce obowiązują limity bezpłatnego parkowania wynoszące 60 lub 90 min. Parkingami zarządzają zewnętrzni operatorzy, a kontrola odbywa się bez szlabanów i biletomatów. Zamiast klasycznych rozwiązań stosowany jest system kamer, który rejestruje moment wjazdu i wyjazdu pojazdu.
Jeżeli czas postoju przekroczy ustalony limit, operator parkingu wysyła do właściciela auta wezwanie do zapłaty. Opłata wynosi zazwyczaj 150 zł za jedno naruszenie. Problem polega na tym, że informacja o przekroczeniu limitu często dociera do kierowcy dopiero po kilku miesiącach od wizyty w restauracji.
Wezwanie do zapłaty po kilku miesiącach
Jak opisali redaktorzy portalspożywczy.pl, wezwania potrafią trafiać do kierowców nawet po 6-7 miesiącach od parkowania. W praktyce oznacza to, że osoby regularnie odwiedzające daną restaurację mogą otrzymać kilka pism jednocześnie. W jednym z opisywanych przypadków łączna kwota wezwań sięgnęła 600 zł.
Długi czas między parkowaniem a doręczeniem listu sprawia, że wielu kierowców nie pamięta już okoliczności wizyty. Brak biletu i brak szlabanu powodują, że część klientów nie ma świadomości, iż obowiązuje jakikolwiek limit czasowy.
Jak działa system kamer na parkingach?
Na wjeździe na parking ustawione są tablice informacyjne oraz kamery odczytujące tablice rejestracyjne. System automatycznie wylicza czas postoju pojazdu. Jeżeli przekroczy on 60 lub 90 min, generowane jest wezwanie do zapłaty.
W odróżnieniu od parkingów ze szlabanem, kierowca nie otrzymuje żadnego sygnału w trakcie postoju, że zbliża się do końca darmowego czasu. Dodatkowo regulamin często znajduje się przy samym wjeździe, a wielkość czcionki uniemożliwia zapoznanie się z nim bez zatrzymania auta i wyjścia z pojazdu. W samej restauracji nierzadko brakuje informacji o limitach lub o ewentualnej możliwości przedłużenia postoju.
Co na to McDonald's i UOKiK?
McDonald's podkreśla, że limity parkowania mają zapobiegać zajmowaniu miejsc przez osoby niekorzystające z oferty restauracji. Sieć deklaruje, że w większości przypadków 90 min to wystarczający czas dla klientów. Jednocześnie zaznacza, że nie czerpie korzyści finansowych z opłat parkingowych, a decyzje w tym zakresie należą do operatorów.
Sprawą zajmuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jak ustalili dziennikarze portalspożywczy.pl, w ubiegłym roku do UOKiK wpłynęło około 40 skarg dotyczących jednego z operatorów zarządzających parkingami przy restauracjach. Urząd analizuje m.in., czy konsumenci są w sposób jasny i czytelny informowani o zasadach parkowania oraz możliwych sankcjach.
Parkowanie pod McDonald's - na co powinni uważać kierowcy?
Eksperci przypominają, że wezwanie do zapłaty z prywatnego parkingu nie jest mandatem. To roszczenie cywilne wynikające z regulaminu. Każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny, zwłaszcza gdy oznakowanie było nieczytelne lub kierowca faktycznie korzystał z oferty restauracji.









