Koniec legendarnej fabryki w Poznaniu. Wiemy, co z pracownikami
Po niemal stu latach działalności z przemysłowej mapy Polski znika jeden z najbardziej rozpoznawalnych producentów ogumienia. Fabryka Stomil w Poznaniu wchodzi w proces likwidacji, a decyzja oznacza zakończenie historii zakładu, który przez dekady współtworzył krajową branżę motoryzacyjną. Wiadomo już, jak będzie przebiegać zamknięcie spółki i co czeka jej pracowników.

W skrócie
- Fabryka Stomil w Poznaniu została przeznaczona do likwidacji, a decyzję podjęto podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy.
- Bezpośrednią przyczyną zamknięcia są trudności finansowe i brak perspektyw rentowności przy wysokich kosztach modernizacji oraz presji konkurencyjnej.
- Pracownicy zachowają zatrudnienie przynajmniej do lipca 2026 roku, a dla części z nich przewidziano możliwość kontynuowania pracy w innych spółkach grupy kapitałowej.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Fabryka Stomil działała w Poznaniu od końca lat 20. XX wieku. Już przed II wojną światową zakład odgrywał kluczową rolę na krajowym rynku - znacząca część opon samochodowych i rowerowych używanych w Polsce powstawała właśnie tam. Po wojnie przedsiębiorstwo odbudowano, następnie zostało upaństwowione, a w latach 90. przekształcone w spółkę akcyjną.
W najlepszym okresie działalności Stomil zatrudniał ponad 700 osób i wytwarzał ogumienie dla wielu sektorów: od samochodów osobowych i ciężarowych po maszyny rolnicze, budowlane oraz lotnictwo. Dziś niemal stuletnia historia dobiega końca.
Stomil Poznań do zamknięcia. Decyzja zapadła
Decyzja o rozpoczęciu likwidacji zapadła podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy, które zaakceptowało przedstawiony przez zarząd wniosek dotyczący rozwiązania spółki. Tym samym działalność przedsiębiorstwa, przez długie lata uznawanego za symbol polskiego przemysłu oponiarskiego, dobiega ostatecznego końca. Główny udziałowiec - Polska Grupa Zbrojeniowa - potwierdził, że zakład, w którym obecnie pracuje 119 osób, zostanie zamknięty.
Z przekazanych komunikatów wynika, że likwidacja nie będzie przeprowadzona natychmiastowo. Cały proces ma przebiegać stopniowo, w kilku etapach, pod kontrolą właścicieli i zgodnie z obowiązującymi regulacjami prawnymi. Mimo że decyzja została już podjęta, rzeczywiste wygaszanie działalności potrwa jeszcze przez kilka kolejnych miesięcy.
Dlaczego poznańska fabryka nie przetrwała?
Jak podaje Polska Agencja Prasowa, bezpośrednią przyczyną decyzji o zakończeniu działalności okazały się trudności finansowe oraz brak rzeczywistych perspektyw na poprawę rezultatów ekonomicznych. Odbudowanie rentowności wymagałoby przeprowadzenia głębokiej modernizacji technologicznej, co oznaczałoby konieczność poniesienia bardzo dużych nakładów inwestycyjnych. W sytuacji rosnących cen energii oraz silnej presji konkurencyjnej na rynku uznano jednak, że realizacja takiego planu byłaby nieopłacalna.
Problemy przedsiębiorstwa były sygnalizowane już od wielu lat. Przedstawiciele związków zawodowych wskazywali między innymi na nierentowne umowy oraz sprzedaż wyrobów po cenach niższych niż koszty ich produkcji, co stopniowo pogarszało sytuację finansową spółki. Dodatkowo brak inwestycji rozwojowych w poprzednich latach jeszcze bardziej ograniczył możliwości unowocześnienia produkcji oraz utrzymania konkurencyjnej pozycji na rynku.
Co dalej z pracownikami i doświadczeniem zakładu?
Proces likwidacji spółki ma potrwać dłużej niż rok, a zatrudnieni zachowają miejsca pracy co najmniej do lipca 2026 roku. Dla części pracowników przewidziano możliwość kontynuowania zatrudnienia w innych firmach należących do tej samej grupy kapitałowej. Około dwudziestu osób ma otrzymać propozycję pracy w zakładach MESKO zlokalizowanych w rejonie Poznania, a pod uwagę brane są także przeniesienia do Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych oraz H. Cegielski-Poznań.
Przedstawiciele PGZ zaznaczają, że likwidacja przedsiębiorstwa nie musi oznaczać całkowitego utracenia kompetencji budowanych przez dziesięciolecia. Rozważane jest wydzielenie części działalności i jej przeniesienie do innych spółek w ramach grupy, co pozwoliłoby zachować specjalistyczne know-how oraz kontynuować te segmenty produkcji, które wciąż wykazują potencjał rozwojowy.









