Driftowali na trasie pod Tatrami. Wrócili do domu na lawecie i bez dowodów
Noc, śnieg i śliska droga zachęciły kierowców do ryzykownej jazdy pod Tatrami. Skończyło się to jednak znacznie szybciej, niż się spodziewali. Interwencja policji przerwała nielegalne driftowanie, a finał nie miał nic wspólnego z dalszą jazdą.

W skrócie
- Policja zatrzymała dwóch młodych kierowców driftujących nocą pod Tatrami.
- Kontrola ujawniła szereg nielegalnych przeróbek technicznych w samochodach.
- Kierowcy otrzymali mandaty, zatrzymano im dowody rejestracyjne, a auta odjechały na lawecie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Drift na trasie pod Tatrami przyciągnął uwagę drogówki
Do zdarzenia doszło we wtorek 6 stycznia, w godzinach nocnych, podczas intensywnych opadów śniegu. Policjanci zakopiańskiej drogówki prowadzili działania w związku z sygnałami o nielegalnych rajdach i celowym wprowadzaniu aut w poślizg na drogach publicznych powiatu tatrzańskiego.
Kontrole koncentrowały się m.in. na drodze Oswalda Balzera oraz ulicach Zakopanego, które w sezonie zimowym są szczególnie obciążone ruchem. Funkcjonariusze zatrzymali do kontroli dwa samochody, których kierowcy celowo prowokowali poślizgi, ignorując trudne warunki i bezpieczeństwo innych użytkowników drogi.
Kontrola techniczna obnażyła poważne przeróbki
Za kierownicą obu pojazdów siedzieli kierowcy w wieku około 20 lat, przyjezdni z województwa podkarpackiego. Już w trakcie kontroli wyszło na jaw, że problemem nie był wyłącznie styl jazdy. Policjanci skupili się na stanie technicznym samochodów.

Lista nieprawidłowości była długa. Ujawniono hałaśliwe, zmodyfikowane układy wydechowe, montaż kierownic bez homologacji oraz brak wymaganego sygnału dźwiękowego. W jednym z pojazdów stwierdzono również niezgodne z przepisami przeróbki hamulca awaryjnego, co w warunkach zimowych znacząco zwiększa ryzyko utraty kontroli nad autem.
Mandaty, laweta i zatrzymane dowody rejestracyjne
Za stwierdzone wykroczenia każdy z kierowców został ukarany mandatem w wysokości 1000 zł. To jednak był dopiero początek konsekwencji. Ze względu na poważne usterki techniczne policjanci zatrzymali dowody rejestracyjne obu pojazdów i wydali zakaz dalszej jazdy.
Samochody z drogi publicznej zostały zabrane na lawecie, a kierowcy zakończyli nocną eskapadę bez możliwości kontynuowania jazdy. Aby odzyskać dowody rejestracyjne, właściciele pojazdów będą musieli doprowadzić auta do pełnej zgodności z przepisami i przejść badanie techniczne.
Drift na drodze publicznej to nie sport
Policja podkreśla, że celowe wprowadzanie auta w poślizg na drodze publicznej nie ma nic wspólnego ze sportową jazdą. Przy śliskiej nawierzchni i ograniczonej przyczepności margines błędu jest minimalny, a konsekwencje mogą dotknąć nie tylko kierowców, ale też przypadkowych uczestników ruchu.










