Reklama

Chcą wyrzucić diesle z miasta!

Blady strach padł na właścicieli zarejestrowanych w Londynie samochodów z silnikami wysokoprężnymi. Władze stolicy Wielkiej Brytanii postanowiły wyeliminować z dróg pojazdy szkodzące środowisku...

Już dziś chcąc wjechać do ścisłego centrum Londynu autem emitującym do atmosfery więcej niż 75 gramów CO2/km uiścić trzeba tzw. Congestion charge, czyli rodzaj opłaty ekologicznej. To aż 11,5 funta dziennie. A 75 g CO2 na kilometr to niezwykle rygorystyczna norma, którą spełnia bardzo niewiele samochodów. By być precyzyjnym: wyłącznie elektryczne i hybrydowe z niewielkimi silnikami. Żaden pojazd o napędzie wyłącznie spalinowym nie zmieści się w tej normie.

Reklama

Władze miasta chcą jednak, by - począwszy od 2020 roku - gdy w centrum Londynu pojawić ma się strefa ULEZ (Ultra Low Emision Zone), stawki opłaty zależne były od rodzaju jednostki napędowej. Właściciele aut z silnikami wysokoprężnymi za wjazd do strefy zapłacić mają wówczas płacić aż o 10 funtów więcej niż pozostali kierowcy!

Pomysłodawcy zmian w przepisach nie ukrywają, że ich celem jest wyeliminowanie ze ścisłego centrum silników Diesla. Wprawdzie jednostki tego typu emitują mniej CO2 niż silniki benzynowe, ale w ich spalinach znaleźć można zdecydowanie więcej niebezpiecznych dla zdrowia substancji, jak chociażby tlenki azotu i cząstki stałe. Na szczęście nie wszystkie auta z silnikami zasilanymi olejem napędowym mają być objęte nowymi stawkami opłat ekologicznych. Projekt zakłada zwolnienie z dopłat właścicieli wysokoprężnych pojazdów, których silniki spełniają normę emisji spalin Euro6 (czyli samochodów najnowszych). Przy okazji władze Londynu chcą pozbyć się z centrum starszych aut z silnikami benzynowymi. Wyższe stawki obejmować mają również tego typu pojazdy wyprodukowane przed 2006 rokiem.

Projekt zmian w przepisach to na razie jeden z pomysłów na oczyszczenie powietrza w ścisłym centrum Londynu. Pomysł władz miasta może jednak pociągnąć za sobą zmiany w prawie krajowym. Przedstawiciele londyńskiego ratusza nie ukrywają, że zamierzają przekonywać władze Zjednoczonego Królestwa do wprowadzenia nowych regulacji prawnych.

Jeden z radykalnych pomysłów zakłada m.in. podniesienie stawek podatku akcyzowego dla pojazdów z silnikami Diesla, co miałoby skłonić większą liczbę brytyjskich kierowców do zakupu nowego auta z jednostką benzynową. Zdaniem londyńskiego magistratu projekt zmian zachęci też Brytyjczyków do zainteresowania się proekologicznymi rozwiązaniami, jak chociażby popularne zwłaszcza w naszym kraju, LPG.

Niestety, w Polsce nie wykonuje się żadnych ruchów, żeby wyeliminować najbardziej trujące samochody z centrów miast. Jest to o tyle niepokojące, że Kraków czy miasta śląskie znajdują się w europejskiej czołówce miasto o najgorszym powietrzu. Oczywiście sporą część winy za taki stan rzeczy ponosi niska emisja z domowych pieców, ale i samochody dokładają swoje. Tymczasem w polskich miastach jedynym elementem polityki zniechęcania kierowców do wjeżdżania do centrów są strefy, w których trzeba płacić za postój, oczywiście tyle samo, niezależnie od czego czy przyjedziemy samochodem hybrydowym czy dieslem z usuniętym filtrem cząstek stałych...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: ekologia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama