Mandaty z fotoradarów. Ostateczna decyzja, czy kierowca musi na siebie donieść
Nie będzie zmian w przepisach dotyczących fotoradarów. To oznacza, że właściciel samochodu ma pełne prawo nie wskazywać siebie jako osoby prowadzącej pojazd, który został zarejestrowany na fotografii. Musi się co prawda liczyć ze skierowaniem sprawy do sądu, ale prawo stoi po jego stronie.

Spis treści:
- Przychodzi zdjęcie z fotoradaru. Co może zrobić kierowca?
- Rzecznik Praw Obywatelskich staje po stronie kierowców ws. mandatów z fotoradarów
- Mandaty z fotoradarów. Wnioski RPO zostały oddalone
- Trybunał Konstytucyjny orzekał: kierowca nie musi na siebie donosić
- Co to oznacza dla kierowców?
Sprawa ciągnie się od lat i dotyczy zdjęć z fotoradarów, na których zarejestrowano samochód przekraczający prędkość. Obecnie za obsługę systemu fotoradarowego odpowiada Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), które działa w ramach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD).
Przychodzi zdjęcie z fotoradaru. Co może zrobić kierowca?
Po zarejestrowaniu wykroczenia, na podstawie numeru rejestracyjnego ustalany jest właściciel samochodu, do którego trafia pismo, zawierające trzy opcje:
- Właściciel może przyznać się do prowadzenia auta i popełnienia wykroczenia, przyjmując mandat.
- Wskazać innego kierowcę, podając jego dane
- Odmówić wskazania, kto kierował samochodem.
Co się dzieje, gdy wskażemy opcję nr 3? Wprowadzone jakiś czas temu przepisy są w tym przypadku surowe:
- Właściciel pojazdu otrzymuje mandat w podwójnej wysokości standardowej kary za dane wykroczenie
- Minimalna kwota takiego mandatu nie może być niższa niż 800 złotych
- Punkty karne nie są naliczane na konto żadnego kierowcy
Kary za niewskazanie kierującego są nakładane na podstawie art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń, który mówi:
Kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, podlega karze grzywny
Jednak w polskim prawodawstwie obwiniony czy też oskarżony zawsze ma prawo odmówić składania zeznań, nie ma bowiem obowiązku zeznawania na swoją niekorzyść. Czy w przypadku kierowców popełniających wykroczenie może być inaczej? Okazuje się, że nie.
Rzecznik Praw Obywatelskich staje po stronie kierowców ws. mandatów z fotoradarów
Na kolizję art. rt. 96 § 3 z prawem nieskładania zeznań wskazał Rzecznik Praw Obywatelskich, który wnioskował do Ministerstwa Sprawiedliwości o dopisanie w art. 96 § 4, o brzmieniu "nie podlega karze z § 3 ten, kto nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, gdy udzielona w ten sposób informacja mogłaby stanowić dowód w postępowaniu w sprawie o wykroczenie przeciwko niemu samemu".
RPO w swoich wnioskach wskazywał, że Trybunał Konstytucyjny w wyrokach już w 2014 czy 2015 roku wskazywał, że zgodnie z Art. 74. § 1.
"Oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść".
M.in. w postanowieniu TK z 3 listopada 2015 r., SK 64/13, uznano, że właściciel lub posiadacz pojazdu, w granicach prawa do obrony, nie ma obowiązku wskazywania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, jeżeli on sam nim kierował, a tym samym powyższa sytuacja nie jest objęta odpowiedzialnością za wykroczenie z art. 96 § 3 k.w.
RPO zauważył, że Art. 42 ust. 3 Konstytucji RP stanowi, że "Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu". Oznacza to wymaganie, by ten, kto zarzuca oskarżonemu przestępstwo, musiał je udowodnić, a oskarżony nie musi niczego udowadniać. Gdy oskarżyciel zebrał wszystkie możliwe dowody, a mimo to ciągle niewyjaśnione są wątpliwości co do winy oskarżonego lub okoliczności czynu, sprawę rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.
Jednak w sądach powszechnych zapadają różne wyroki, również takie, w których uznaje się, że kierowca powinien dostarczyć dowodów na swoją niekorzyść. Stąd apel RPO o dopisanie § 4, który wprost wyłączy kierowców z obowiązku donoszenia na siebie.
Mandaty z fotoradarów. Wnioski RPO zostały oddalone
Niestety, na takie zmiany nie mamy raczej co liczyć. Z rezerwą do proponowanych zmian podeszło Ministerstwo Sprawiedliwości, kierowane zarówno przez Adama Bodnara, jak i Waldemara Żurka. Natomiast ostateczny gwóźdź do trumny wbiła Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, do której problem został przekazany przez Ministerstwo Sprawiedliwości.
W opinii podpisanej przez prof. Andrzeja Sakowicza wskazano, że "Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego nie uznaje za zasadne wprowadzenie zmian legislacyjnych w treści art. 96 k.w." Nie oznacza to jednak, że kierowca ma na siebie donosić w postępowaniu mandatowym. Co więcej, jest dokładnie odwrotnie.
Trybunał Konstytucyjny orzekał: kierowca nie musi na siebie donosić
W uzasadnieniu wskazano opinii Komisji wskazano te same wyroki Trybunału Konstytucyjnego z lat 2014 i 2015, w których TK stwierdził, że "właściciel lub posiadacz pojazdu nie mają obowiązku wskazania, komu powierzyli pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, jeżeli sami tym pojazdem kierowali lub go używali i dopuścili się np. wykroczenia przekroczenia prędkości zarejestrowanego za pomocą urządzenia rejestrującego".
Komisja przytoczyła również szereg wyroków sądów powszechnych, w których sądy wyraziły podobną opinię. Prof. Sakowicz napisał również, że "występujące w orzecznictwie poglądy odmienne, tj. przypisujące odpowiedzialność wykroczeniową właścicielowi (posiadaczowi) pojazdu, gdy uchyla się od wskazania komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, w sytuacji, w której pojazdu nikomu nie powierzał, lecz sam tym pojazdem kierował lub go używał i dopuścił się wykroczenia, powinny być korygowane na drodze procesowej."
Innymi słowy - jeśli sąd uzna, że kierowca ma sam na siebie donieść, należy od takiego wyroku odwołać się do sądu wyższej instancji.
Na koniec prof. Sakowicz zauważył, że Rzecznik Praw Obywatelskich może wystąpić do Sądu Najwyższego z wnioskiem o rozstrzygnięcie rozbieżności w wykładni prawa w orzecznictwie sądowym.
Co to oznacza dla kierowców?
Dla kierowców oznacza to jedno - w postępowaniu o ustalenie, kto prowadził samochód uchwycony na zdjęciu wykonanym przez fotoradar, nie mają obowiązku donosić na siebie.
Niestety, kierowcy muszą się liczyć z tym, że sprawa może trafić do sądu. Praktyka wskazuje, że sądy wydają różne wyroki, a jeśli nie będzie on korzystny dla kierowcy, wówczas należy złożyć apelację. Racja jest bowiem po stronie kierowcy, o czym niejednokrotnie orzekał Trybunał Konstytucyjny.










