Spójrz w róg zdjęcia z fotoradaru. Tam kryje się ratunek przed mandatem
Od błysku fotoradaru do mandatu jest jeszcze daleka droga. Przede wszystkim duża część zdjęć jest odrzucana na etapie weryfikacji nie jest podstawą do uruchomienia procedury mandatowej. A jeśli kierujący zdjęcie już otrzyma, to wciąż istnieje szansa na odwołanie się od mandatu - kluczowa informacja kryje się w rogu zdjęcia.

Spis treści:
- Jak działa fotoradar?
- Jak działa fotoradar z pętlą magnetyczną?
- Kiedy można zakwestionować zdjęcie zrobione przez fotoradar?
Jak działa fotoradar?
Zdecydowana większość urządzeń monitorujących przestrzeganie limitów prędkości na drogach wykorzystuje do tego głowicę radarową. Wiązka mikrofal wysyłana jest w danym kierunku i wraca do urządzenia po odbiciu się od celu. Prędkość określana jest z wykorzystaniem efektu Dopplera, a więc na podstawie zmiany częstotliwości odbitych fal. Najnowocześniejsze radary (np. Fotorapid PRO) potrafią dziś monitorować kilkadziesiąt "celów" na raz, ale w zdecydowanej większości przypadków zmierzona prędkość dotyczy "największego" z odbić i jest podatna na zakłócenia.
Właśnie dlatego lokalizacja fotoradaru nie może być przypadkowa. Pod uwagę brane jest wiele czynników, w tym np. odległość od linii energetycznych, kąt padania wiązki czy odległość od punktu pomiarowego.
Im dalej od źródła fali tym szerokość emitowanej przez radar wiązki staje się szersza. Z tego względu, większość zdjęć wykonanych przez fotoradary, na których widocznych jest kilka pojazdów, jeszcze na etapie obróbki trafia do kosza. W przypadku odmowy przyjęcia mandatu kierowca ma bowiem duże szanse na "wybronienie" się od kary na drodze sądowej.
Jak działa fotoradar z pętlą magnetyczną?
Przy polskich drogach przybywa jednak fotoradarów działających według innej zasady. Dotyczy to chociażby urządzeń zdolnych do monitorowania skrzyżowania pod kątem ignorowania przez kierowców sygnalizacji świetlnej. Dobrym przykładem jest fotoradar Traffistar SR520.
W tym przypadku liczba zarejestrowanych na fotografii pojazdów nie ma znaczenia - operatorzy doskonale wiedzą, który z kierowców dopuścił się przekroczenia prędkości lub wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Jak to możliwe?
Zamiast głowicy emitującej mikrofale, Traffistar SR520 wykorzystuje wycięte w jezdni pętle indukcyjne. Pierwotnie system zaprojektowany został, by ukrócić zjawisko ignorowania przez kierowców czerwonego światła.
Po uwzględnieniu czasu opóźnienia (od momentu którego urządzenie ma być aktywne), każdy pojazd, który w tym samym czasie przekroczy pętle indukcyjne, zostanie zarejestrowany, a jego ruch udokumentowany w postaci dwóch zdjęć
W jaki sposób fotoradar z pętlą indukcyjną mierzy prędkość pojazdów? W przeciwieństwie do urządzeń wysyłających wiązki mikrofal, które mierzą prędkości chwilowe, Traffistar SR520 dokonuje pomiaru średniej prędkości pojazdu.
Na każdym z podlegających kontroli pasów ruchu zamontowane są dwie pętle magnetyczne, wykrywające przejeżdżające nad nimi pojazdy. System mierzy czas przejazdu pomiędzy dwiema pętlami i na tej podstawie, z bardzo dużą dokładnością, wylicza średnią prędkość pojazdu. Każdy zestaw pętli obsługuje konkretny pas ruchu, nie ma więc najmniejszego problemu z określeniem, który kierowca dopuścił się wykroczenia.
Kiedy można zakwestionować zdjęcie zrobione przez fotoradar?
Większość kierowców nie zdaje sobie sprawy z różnic w funkcjonowaniu poszczególnych typów wykorzystywanych w Polsce fotoradarów i wychodzi z założenia, że jeśli na zdjęciu widać kilka pojazdów, to można śmiało odmówić przyjęcia mandatu.

Zanim jednak zdecydujemy się na taki krok, warto dokładnie przyjrzeć się dostarczonej w korespondencji fotografii. Znajdziemy na niej (najczęściej w prawym dolnym rogu) informację o rodzaju urządzenia, jakim zarejestrowano wykroczenie. W dobie powszechnego dostępu do internetu ustalenie, czy mamy do czynienia z radarem "klasycznym" czy wykorzystującym pętle magnetyczne, nie powinno zająć więcej niż kilka minut.
W drugim przypadku, jedyna szansa na pozytywny dla kierowcy wyrok to wskazanie, że w danym momencie urządzenie było niesprawne technicznie lub nie posiadało kompletu wymaganej dokumentacji (np. ważne badania homologacyjne). W praktyce, jest to jednak skrajnie mało prawdopodobne, więc odmowa przyjęcia mandatu to najczęściej tylko proszenie się o dodatkowe problemy i koszty.








