Jazda na tempomacie zimą może mieć poważne konsekwencje. Nigdy tego nie rób
Tempomat to jedno z tych udogodnień, które sprawiają, że długie trasy dla wielu kierowców stają się znacznie mniej męczące, zwłaszcza, gdy mowa o tempomacie adaptacyjnym, czyli takim, który sam zwalnia przed poprzedzającymi pojazdami, a potem sam przyspiesza do wcześniej zadanej prędkości. Niestety, eksperci bezpiecznej jazdy i instruktorzy zalecają, by szczególnie zimą korzystać z adaptacyjnego tempomatu z wyczuciem, a w pewnych sytuacjach w ogóle z niego zrezygnować.

W skrócie
- Eksperci i instruktorzy bezpiecznej jazdy zalecają ostrożność lub rezygnację z tempomatu zimą.
- Korzystanie z tempomatu na śliskiej nawierzchni może prowadzić do poślizgu i utraty kontroli nad pojazdem.
- Warto pamiętać o wydłużonej drodze hamowania na śniegu oraz znaczeniu dobrej jakości odpowiednich opon zimowych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na suchej jezdni współczesne tempomaty potrafią działać niemal perfekcyjnie, jednak na nawierzchni pokrytej śniegiem, lodem czy nawet cienką warstwą wilgoci, która może przerodzić się gołoledź, korzystanie z tempomatu może przynieść więcej szkody niż korzyści.
Wyobraźmy sobie przykładową sytuację: jedziemy z prędkością 120 km/h po autostradzie, tempomat utrzymuje stałą prędkość, gdy nagle koła najeżdżają na oblodzony kawałek asfaltu. System wykrywa wówczas spadek prędkości i natychmiast zwiększa moment obrotowy przekazywany na koła, które właśnie w tym momencie mają minimalną przyczepność, co niemal gwarantuje poślizg. Inny przykład? Jedziemy z włączonym tempomatem po śniegu i na łuku drogi, przed pojazdem, tempomat mocno zmniejsza prędkość, co w takiej sytuacji może prowadzić do poślizgu nadsterownego.
Czy można jeździć na tempomacie, gdy pada deszcz?
Równie niebezpieczna jest jazda na tempomacie podczas deszczu lub na mokrej nawierzchni pokrytej topniejącym śniegiem, bo ryzyko aquaplaningu, czyli unoszenia się opon na warstwie wody, rośnie proporcjonalnie do prędkości i jest tym większe, im szybciej się poruszamy. Gdy opony tracą kontakt z asfaltem i zaczynają ślizgać się po wodzie, instynktowną reakcją kierowcy jest zdjęcie nogi z gazu i delikatne wyhamowanie - tyle że przy włączonym tempomacie trzeba najpierw dezaktywować system, naciskając przycisk, pedał hamulca lub sprzęgło. Mówiąc krótko - tempomat odbiera nam częściowo kontrolę nad pojazdem, choć są na rynku auta, w których aktywowanie się kontroli trakcji lub systemu ESC automatycznie powoduje wyłączenie się także tempomatu.
O czym jeszcze pamiętać podczas jazdy zimą?
Piotr Frąckowiak, trener i instruktor bezpiecznej jazdy ze Skoda Auto Szkoła, przypomina, że "należy wiedzieć, że hamowanie awaryjne jest prawie zawsze najlepszym rozwiązaniem w sytuacji zagrożenia zderzeniem czy poślizgiem, ale podczas jazdy po śniegu samochód pokona około 3 razy większy dystans podczas hamowania niż na przyczepnym asfalcie."
Dodatkowo, warto przed zimą skontrolować opony - zarówno pod kątem ich widocznych uszkodzeń, jak i bieżnika. Trener ze Skoda Auto Szkoła przypomina też o jednej ważnej rzeczy, której świadomi powinni być kierowcy aut wyposażonych w szersze opony: "Jazda samochodem po śniegu będzie dla nas bezpieczniejsza i przyjemniejsza, jeśli nasz pojazd będzie wyposażony w komplet nie starszych niż 4 lata dobrych opon zimowych, które w takich warunkach sprawdzą się zdecydowanie najlepiej. Opony zimowe kupujemy w rozmiarze fabrycznym, zalecanym przez producenta. Nadmiernie szeroka opona będzie miała większy problem z odprowadzaniem wody i, co za tym idzie, szybciej utraci przyczepność."










