Oddał zużyte opony fundacji. Koniec gehenny polskiego przedsiębiorcy
Po ośmiu latach sporów z urzędami i groźbie wielomilionowej kary, Sławomir Jakubowski, właściciel suwalskiego zakładu wulkanizacyjnego, wreszcie może odetchnąć. Naczelny Sąd Administracyjny wydał rozstrzygnięcie korzystne dla przedsiębiorcy, kończąc tym samym jedną z najgłośniejszych spraw w lokalnym świecie motoryzacyjnym.

W skrócie
- Sławomir Jakubowski został ukarany mandatem za przekazanie zużytych opon fundacji bez odpowiednich zezwoleń.
- Przedsiębiorca przez osiem lat walczył w sądach, aż Naczelny Sąd Administracyjny unieważnił wcześniej nałożone kary.
- Wyrok pozwolił Jakubowskiemu uniknąć opłaty ponad miliona złotych i zagrożenia bankructwem.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Historia pana Jakubowskiego rozpoczęła się w 2018 roku, kiedy postanowił przekazać kilkadziesiąt zużytych opon lokalnej fundacji, mającej zamiar stworzyć ekologiczny ogród na terenie zdewastowanym przez bobry. Niemal od razu wulkanizator został ukarany mandatem w wysokości 300 zł przez kontrolerów z Inspektoratu Ochrony Środowiska. Powodem grzywny było przekazanie ogumienia firmie, która nie posiadała odpowiednich zezwoleń na przetwarzanie odpadów.
Chciał zrobić dobry uczynek. Urzędnicy nałożyli na niego karę
Z nałożoną karą nie zgodził się zarówno Sławomir Jakubowski, jak i sam wójt gminy Suwałki. W 2019 roku wydał on decyzję, że przekazane opony mogą zostać wykorzystane do umocnienia nadbrzeży stawu zniszczonego przez bobry. Decyzja wójta została zaskarżona przez Inspektorat Ochrony Środowiska do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które ostatecznie przyznało mu rację.
Urzędnicy nie dali jednak za wygraną i zaledwie kilka miesięcy później decyzja wójta została uchylona. Jesienią 2020 roku nakazano usunięcie opon z ogrodu - Sławomir Jakubowski odebrał je, a następnie przekazał do utylizacji. Sprawa nie zakończyła się jednak na tym etapie. W grudniu 2021 roku wulkanizator otrzymał pismo z Urzędu Marszałkowskiego, w którym poinformowano go o opłatach związanych ze składowaniem opon na jego działce, znajdującej się na obszarze chronionym Wigierskiego Parku Narodowego. Wysokość kary wynosiła dokładnie 1 128 604 zł, do których doliczono odsetki.
Po ośmiu latach, ostateczny wyrok. Pan Sławomir odetchnął z ulgą
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który w pierwszej instancji uchylił decyzje urzędów. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Białymstoku złożyło jednak kasację, wydłużając proces prawny. Dopiero 13 stycznia 2026 roku Naczelny Sąd Administracyjny wydał ostateczny wyrok na korzyść Sławomira Jakubowskiego, odrzucając wszystkie wcześniejsze decyzje urzędowe i potwierdzając, że nałożone kary nie powinny być egzekwowane.
Sprawę szeroko relacjonowała Telewizja Suwałki, zwracając uwagę na osiem lat gehenny państwa Jakubowskich, spowodowane nadgorliwością urzędników i niewłaściwą interpretacją prawa. Daniel Lisowski, pełnomocnik Sławomira Jakubowskiego, zaznaczył w materiale, że niekorzystny wynik sprawy oznaczałby tragedię nie tylko dla przedsiębiorcy, ale także dla kilku rodzin. Konieczność zapłaty 2 mln zł wiązałaby się bowiem ze sprzedażą zakładu oraz zwolnieniem wszystkich pracowników.
Od samego początku wytykaliśmy błędy organów, które wydawały swoje decyzje w sposób pobieżny, chaotyczny i niechlujny. Cieszymy się, że instancja odwoławcza, czyli naczelny sąd administracyjny potwierdził prawidłowość orzeczenia wojewódzkiego sądu administracyjnego, który zakwestionował poprzednie decyzje.
Wyrok może zachęcić innych do pomagania
Państwo Jakubowscy nie ukrywali wzruszenia i zapewniali, że są szczęśliwi. Podkreślili również, że wyrok ma znaczenie nie tylko dla nich, ale także może zachęcać innych do pomagania. Eksperci zaznaczają, że zwycięstwo Sławomira Jakubowskiego to nie tylko ulga finansowa, lecz także symboliczny sukces dla małych firm, które często czują się bezradne wobec decyzji urzędników.










