Nowy crash test obnażył słabość samochodów. Ten element nie zawsze chroni
Logika podpowiada, że im wolniej jedzie samochód, tym bezpieczniejsi są pasażerowie w razie wypadku. Niemiecki ADAC postanowił to sprawdzić i przeprowadził crash test przy prędkości zaledwie 35 km/h. Wyniki zaskoczyły nawet ekspertów. Okazało się, że kierowca doznał poważniejszych obrażeń niż przy zderzeniu z prędkością 50 km/h. Winny jest element, który miał chronić, ale został opracowany pod kątem zaliczenia crash testów przy wyższej prędkości.

W skrócie
- ADAC przeprowadziło crash test MG 3 przy prędkości 35 km/h, podczas którego manekin kierowcy doznał większych obrażeń klatki piersiowej niż przy 50 km/h.
- Przyczyną był fakt, że napinacze pasów bezpieczeństwa nie zadziałały prawidłowo przy niższej prędkości, gdyż są skalibrowane na crash testy przy 50 km/h.
- Euro NCAP ogłosiło, że od 2026 roku testy przy 35 km/h staną się obowiązkowe, a systemy bezpieczeństwa będą musiały działać w szerszym zakresie prędkości.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Szczególnie narażone są starsze osoby, których organizm gorzej znosi obciążenia mechaniczne. Problem polega na tym, że producenci samochodów od lat optymalizują systemy bezpieczeństwa pod konkretne scenariusze testowe - te wymagane przez Euro NCAP i inne instytucje. Zderzenia przy niższych prędkościach po prostu nie były dla nich priorytetem. Wkrótce ma się to jednak zmienić
Crash test przy 35 km/h - dlaczego obrażenia są poważniejsze?
Do testu ADAC wybrał chiński model MG 3, który już wcześniej przeszedł standardowy crash test przy 50 km/h. Tym razem samochód uderzył w deformowalną barierę symulującą zderzenie z barierą energochłonną lub innym pojazdem. Mimo że bariera pochłonęła część energii, a prędkość była o 15 km/h niższa, manekin na fotelu kierowcy doznał większych obciążeń niż w teście przy wyższej prędkości.

Kluczowym wskaźnikiem okazała się głębokość wgniecenia klatki piersiowej. Przy 35 km/h była ona wyraźnie większa niż przy 50 km/h, co u starszych osób może oznaczać złamane żebra lub uszkodzenia narządów wewnętrznych. Jedynie manekin na tylnej kanapie odniósł korzyść z niższej prędkości - obciążenie jego głowy było mniejsze.
Przyczyną tych obrażeń są napinacze pasów bezpieczeństwa, a dokładniej ograniczniki siły naprężenia. To mechanizmy, które w momencie zderzenia pozwalają pasowi lekko się wysunąć, amortyzując w ten sposób ruch ciała i zmniejszając nacisk na klatkę piersiową. Problem w tym, że są one skalibrowane pod prędkość 50 km/h - standardową dla testów Euro NCAP.

Przy zderzeniu z prędkością 35 km/h system po prostu nie reaguje. Pas pozostaje sztywny, a ciało kierowcy wpada w niego bez żadnego tłumienia. Efekt jest taki, że cała energia zderzenia koncentruje się na klatce piersiowej, zamiast być rozłożona.
Nowe testy Euro NCAP od 2026 roku
Euro NCAP dostrzegło problem i od 2026 roku crash test przy 35 km/h stanie się częścią standardowej oceny bezpieczeństwa nowych samochodów. Producenci będą musieli tak zaprojektować systemy ochrony, by działały w szerszym zakresie prędkości, nie tylko przy 50 km/h.
To nie jedyna zmiana. Euro NCAP wprowadzi też rotację manekinów na różnych miejscach, by sprawdzić, jak systemy bezpieczeństwa radzą sobie z osobami o różnej posturze i wadze. Systemy wspomagające kierowcę będą testowane w realnych warunkach drogowych, a oceniana będzie też ich uciążliwość - czy nie denerwują kierowcy ciągłym pikaniem. Elektryczne klamki, coraz popularniejsze w nowych modelach, będą musiały działać także po wypadku, by umożliwić ewakuację.










