Nagle zniknęło 80 metrów drogi. Zapadła się do wody
W niemieckiej miejscowości Coesfeld doszło do bardzo niebezpiecznego zdarzenia - około 80 m drogi, którą jeżdżą m.in. autobusy szkolne, nagle zapadło się do do jeziora. Na szczęście w momencie, gdy doszło do katastrofy, na drodze nie było żadnego samochodu.

Droga powiatowa, która została zniszczona znajduje się niedaleko kopalni zajmującej się wydobyciem kwarcu z dna jeziora. To właśnie pracownicy kopalni, którzy wykonywali prace przy nasypie drogowym, jako pierwsi dostrzegli osuwającą się ziemię.
80-metrowy fragment drogi zapadł się do jeziora
Początkowo próbowali własnymi siłami utwardzić teren i uratować drogę, gdy zorientowali się, że ich działania są bezowocne, powiadomili służby. Straż pożarna wraz policją zdążyli zamknąć trasę dla ruchu, zanim około 80-metrowy fragment ulicy został całkowicie zniszczony, osuwają się do jeziora.

Coesfeld. Tajemnicze osunięcie ziemi
W poniedziałek na miejscu zdarzenia prowadzone jest dochodzenie, które ma wyjaśnić, dlaczego doszło do katastrofy i czy był ewentualnie związek między zawaleniem drogi, a wykonywanymi w pobliżu pracami. Obecnie ulica pozostaje zamknięta, a jej odbudowa to kwestia co najmniej miesięcy. Na miejscu pracują specjaliści, który również oceniają, czy nie ma zagrożenia dalszym osunięciem. W prace zaangażowany jest również urząd górnictwa.

Osuwisko wywołało duże zainteresowanie wśród mieszkańców okolicy. Do zdarzenia doszło w miejscu chętnie odwiedzanym, trasa biegła przez las, nad brzegiem jeziora z lazurową wodą. Władze pilnują, by nikt nie dostał się zbyt blisko miejsca, w którym doszło do osunięcia i nie narażał własnego bezpieczeństwa, szczególnie, że wciąż nie wiadomo, na ile stabilne są pozostałe fragmenty zniszczonej drogi.
Z jeziora wydobywany jest piasek kwarcowy
Ulica Bruchstraße, która ulegał zawaleniu, znajduje się tuż obok zalanego wodą wyrobiska, z którego od trzydziestu lat wydobywa się piasek kwarcowy. Wydobycie odbywa się tzw. metodą mokrą, a więc z dna jeziora, z głębokości do nawet 30 metrów.
Specjaliści od górnictwa będą musieli teraz ocenić, czy wydobycie nie miało wpływu na wypadek, a także, czy nie ma zagrożenia kolejnymi, podobnymi zdarzeniami w przyszłości.








