Kanada zmienia zdanie w sprawie elektryków. Rząd dopłaci miliardy
Samochody elektryczne w Kanadzie dostaną nowe, wysokie dopłaty - to jedna z najważniejszych decyzji dotyczących rynku motoryzacyjnego ogłoszonych w ostatnich miesiącach. Rząd w Ottawie zapowiedział szeroki program wsparcia dla kupujących auta elektryczne i hybrydowe, który ma przyspieszyć elektryfikację transportu, wzmocnić krajowy przemysł i ograniczyć zależność od Stanów Zjednoczonych. Założenia programu pokazują, że Kanada stawia na zachęty finansowe zamiast twardych nakazów.

W skrócie
- Kanada rozpoczyna nowy pięcioletni program dopłat do samochodów elektrycznych i hybrydowych o wartości 2,3 mld dolarów kanadyjskich.
- Program przewiduje również inwestycje w infrastrukturę ładowania aut o wartości 1,5 mld dolarów kanadyjskich.
- Rząd Kanady wprowadza warunek, że wsparcie obejmie jedynie pojazdy produkowane w Kanadzie lub w krajach, z którymi ma umowy o wolnym handlu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Nowy system dopłat ruszy 26 lutego i będzie obowiązywał przez pięć lat. Łączna wartość programu to 2,3 mld dolarów kanadyjskich, czyli około 6,9 mld zł. Z dopłat skorzystają zarówno osoby prywatne, jak i firmy kupujące nowe samochody. Jak podkreślił premier Mark Carney, to element nowej, bardziej niezależnej strategii redukcji emisji, dostosowanej do realiów kanadyjskiej gospodarki i sytuacji geopolitycznej.
Dopłaty do samochodów elektrycznych w Kanadzie
Najwyższe dopłaty przewidziano na początku programu. W 2026 roku nabywca nowego samochodu elektrycznego otrzyma 5 tys. dolarów kanadyjskich wsparcia, co odpowiada około 15 tys. zł. W przypadku samochodów hybrydowych dopłata wyniesie 2,5 tys. dolarów kanadyjskich, czyli około 7,5 tys. zł.
Od 2027 roku kwoty będą stopniowo zmniejszane. W ostatnim roku obowiązywania programu, czyli w 2030 roku, dopłata do samochodu elektrycznego spadnie do 2 tys. dolarów kanadyjskich, czyli około 6 tys. zł, a do hybrydy do 1 tys. dolarów, czyli około 3 tys. zł.
Rząd szacuje, że dzięki temu programowi w ciągu pięciu lat możliwy będzie tańszy zakup nawet 840 tys. samochodów elektrycznych. Długofalowy cel jest jeszcze ambitniejszy - w 2035 roku auta elektryczne mają stanowić 75 proc. wszystkich nowych samochodów sprzedawanych w Kanadzie.
Istotnym warunkiem uzyskania dopłaty jest pochodzenie pojazdu. Wsparcie obejmie wyłącznie samochody produkowane w Kanadzie lub w krajach, z którymi Kanada ma podpisane umowy o wolnym handlu. Oznacza to, że program ma jednocześnie wspierać konsumentów i chronić lokalny przemysł motoryzacyjny.
Rozwój infrastruktury ładowania za miliardy dolarów
Dopłaty do zakupu aut to tylko część planu. Rząd zapowiedział również inwestycje w infrastrukturę ładowania samochodów elektrycznych. Na ten cel przeznaczone zostanie 1,5 mld dolarów kanadyjskich, czyli około 4,5 mld zł.
Premier Mark Carney zaznaczył, że korzystanie z samochodu elektrycznego powinno być tak samo proste jak jazda autem spalinowym. Ładowanie ma stać się równie oczywiste i dostępne jak tankowanie paliwa. Nowe stacje mają powstawać nie tylko w dużych miastach, ale także w mniejszych miejscowościach i przy głównych trasach.
Rozbudowa sieci ładowarek ma kluczowe znaczenie dla dalszego wzrostu sprzedaży elektryków. Bez niej nawet wysokie dopłaty nie byłyby w stanie przekonać wielu kierowców do zmiany napędu.
Tanie samochody elektryczne z Chin coraz bliżej
Nowy program dopłat zbiegł się w czasie z decyzjami dotyczącymi importu samochodów elektrycznych z Chin. W styczniu, podczas wizyty premiera Kanady w Pekinie, podpisano porozumienie umożliwiające roczny import do 49 tys. elektryków z preferencyjną taryfą celną.
Połowa tych samochodów ma kosztować mniej niż 35 tys. dolarów kanadyjskich, czyli około 105 tys. zł. To poziom cenowy, który w Kanadzie może znacząco poszerzyć grono zainteresowanych elektromobilnością. Według ekspertów pierwsze takie auta mogą trafić na kanadyjski rynek już w marcu.
W mediach coraz częściej pojawia się też temat ewentualnego uruchomienia produkcji przez chińskie koncerny bezpośrednio w Kanadzie. Taki ruch pozwoliłby spełnić warunki programu dopłat i jednocześnie stworzyć nowe miejsca pracy.
Zmiana kursu w sprawie elektryków po rządach Justina Trudeau
Decyzja ogłoszona przez Marka Carneya oznacza wyraźne odejście od polityki prowadzonej przez poprzedni rząd Justina Trudeau. Wcześniej Kanada stawiała na obowiązkowe cele sprzedaży samochodów elektrycznych jako główne narzędzie walki z emisjami. Na 2026 rok zakładano, że co najmniej 20 proc. nowych aut będzie elektrycznych.
Program ten został jednak zawieszony we wrześniu ubiegłego roku. Nowa strategia opiera się na zachętach finansowych oraz regulacjach emisyjnych. Rząd zapowiedział ostrzejsze limity emisji dla nowych modeli samochodów w latach 2027-2032, co ma stopniowo eliminować najbardziej emisyjne konstrukcje z rynku.
Dopłaty do samochodów elektrycznych są elementem szerszej strategii ochrony kanadyjskiego sektora motoryzacyjnego. Rząd przeznaczy dodatkowe 3,1 mld dolarów kanadyjskich, czyli około 9,3 mld zł, na wsparcie firm w poszukiwaniu nowych rynków zbytu.
To reakcja na presję ze strony Stanów Zjednoczonych i działania prezydenta Donalda Trumpa, który naciska na producentów, by przenosili produkcję do USA. Skutki tych działań są już widoczne. General Motors zwolnił niedawno 1200 pracowników w zakładach w Oshawa w prowincji Ontario.
Rząd Kanady domaga się od GM oraz koncernu Stellantis zwrotu części dotacji, które wcześniej trafiły do tych firm. Ottawa przeznaczyła ponad 1 mld dolarów kanadyjskich, czyli około 3 mld zł, na modernizację zakładów Stellantis w Brampton. General Motors otrzymał z kolei 260 mln dolarów kanadyjskich wsparcia, czyli około 780 mln zł.










