Słyszałeś o czarnym lodzie? To zjawisko powoduje tysiące wypadków zimą
Temperatury w ostatnim czasie oscylują wokół zera lub są lekko na plusie, rano i nocą mamy mróz, w południe odwilż, wieczorem znowu przymrozek. To idealne warunki do powstania czarnego lodu - zjawiska, które co roku odpowiada za tysiące kolizji i wypadków. Droga wygląda na mokrą, a w rzeczywistości pokryta jest cienką warstwą lodu. Kierowca dowiaduje się o tym dopiero wtedy, gdy traci panowanie nad autem.

W skrócie
- Czarny lód to cienka i niemal niewidoczna warstwa lodu na drodze, która powstaje, gdy krople deszczu zamarzają na zimnej nawierzchni.
- Najczęściej ten rodzaj oblodzenia występuje na mostach, wiaduktach, zacienionych odcinkach oraz w zagłębieniach jezdni.
- W przypadku napotkania czarnego lodu należy unikać gwałtownych ruchów, stopniowo redukować prędkość i zachować szczególną ostrożność.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Czarny lód powstaje, gdy krople deszczu padają na zamarzniętą nawierzchnię i zamarzają w ułamku sekundy. Tworzy się gładka, jednorodna warstwa lodu praktycznie niewidoczna gołym okiem. Droga wygląda jak mokry asfalt, w rzeczywistości jest na niej cieniutka warstwa lodu, która wystarcza, by opony traciły przyczepność, a samochody wpadały w poślizg.
W odróżnieniu od lodu powstałego z ubitego śniegu, czarny lód nie ma żadnej struktury. Jest idealnie gładki, nie zapewnia więc oponom niemal żadnej przyczepności. Utrata kontroli nad pojazdem następuje nagle i gwałtownie, a do tego niespodziewanie, bo kierowca sądził, że porusza się nie po zamarzniętej, a jedynie zawilgoconej nawierzchni.
Roland Frisch, główny instruktor techniki jazdy w austriackim ÖAMTC (to odpowiednik Polskiego Związku Motorowego), tłumaczy mechanizm powstawania zjawiska: "Czarny lód powstaje, gdy krople deszczu zamarzają natychmiast po zetknięciu z zimną nawierzchnią. Warstwa lodu tworzy się błyskawicznie, a drogi zamieniają się w śliskie lodowiska w ciągu sekund. Lekki śnieg lub mgła również mogą wywołać tak szybkie oblodzenie. Trzeba pamiętać, że temperatura powyżej zera nie gwarantuje bezpiecznej nawierzchni - zimą grunt jest silnie wychłodzony".
Gdzie najczęściej tworzy się czarny lód?
Niektóre miejsca są narażone bardziej niż inne. Chodzi głównie o mosty i wiadukty, na których asfalt wolniej się nagrzewa, bo jest wystawiony na zimno z każdej strony. Niebezpieczne są też odcinki zacienione przez budynki lub drzewa - słońce tam nie dociera i lód utrzymuje się na nich dłużej. Czarny lód często tworzy się w zagłębieniach jezdni, na wzniesieniach, przy polach i na skrzyżowaniach. Szczególnie zdradliwe bywają zjazdy i wjazdy na autostrady. Żadne z tych miejsc nie musi być oznakowane znakami ostrzegawczymi.
Frisch radzi zachować czujność jeszcze przed wejściem do auta: "Już w drodze na parking można ocenić sytuację i wstępnie określić stan nawierzchni".
Czarny lód da się czasem rozpoznać - warto zwrócić uwagę na odbijające światło kryształki lodu i bardziej niż zwykle świecącą się nawierzchnię, która może wskazywać na to, że nie jest mokra, lecz zamarznięta. Dodatkowo, warto nadstawić uszu. Brak dźwięku opon na asfalcie oznacza, że opony nie wytwarzają charakterystycznego szumu, który towarzyszy jeździe po suchej lub mokrej nawierzchni - to też może być wskazówka, podobnie jak oszronione otoczenie drogi (na przykład słupki pikietażowe). Kierownica z kolei może kręcić się z mniejszym niż zwykle oporem.
Jak reagować, gdy wjedziemy na czarny lód?
Najważniejsza zasada to nie wykonywanie żadnych gwałtownych ruchów. Szarpnięcie kierownicą lub mocne wciśnięcie hamulca tylko pogorszy sytuację.
Prędkość należy redukować stopniowo - przez zwalnianie gazu, delikatne hamowanie lub hamowanie silnikiem. Warto też po wszystkim włączyć światła awaryjne, by ostrzec innych kierowców. Oczywiście zimą trzeba jeszcze bardziej zwracać uwagę na bezpieczny dystans od poprzedzającego pojazdu.
Jeśli auto mimo wszystko zacznie się ślizgać, instruktorzy zalecają zdjęcie nogi z gazu, wciśnięcie sprzęgła i skręcenie kierownicy w stronę, w którą "uciekł" tył pojazdu. Wzrok powinien być skierowany tam, gdzie chcemy jechać.
Przy 50 km/h droga hamowania na lodzie może wynosić nawet 100 metrów - na zimowych oponach. Na letnich - nawet dwa razy tyle. Żadne systemy elektroniczne - ani ABS, ani ESP - nie są w stanie zrekompensować braku przyczepności na gładkim lodzie, który zamienia drogę w prawdziwe lodowisko. To jedno z najniebezpieczniejszych zjawisk, których można doświadczyć. Jeśli na nie natrafimy, najważniejsze to zwolnić i delikatnie operować zarówno pedałami, jak i kierownicą. Wówczas mamy szansę na to, że "czarny lód" nas nie pokona.









