Reklama

Tania jazda "niemcem"

Samochody Audi cieszą się w Polsce niesłabnącym szacunkiem.

Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Przede wszystkim auta tej marki nie generują takich negatywnych skojarzeń jak BMW. Nie są również postrzegane jako auta dla emerytów, jak mercedesy. A wciąż są niemieckie i należą do segmentu premium, stanowiąc złoty środek między "sportowymi" BMW i "emeryckimi" mercedesami.

Od kilku miesięcy na polskim rynku dostępna jest nowa, kolejna generacja modelu A4. Mieliśmy okazję przetestować ten samochód napędzany dwulitrowym silnikiem wysokoprężnym o mocy 140 KM.

Pierwsze wrażenie po kontakcie z nowym A4 jest jednoznaczne - gdzieś już to widzieliśmy. Odpowiedź na to pytanie przychodzi błyskawicznie: kilka tygodni wcześniej testowaliśmy A5, a więc bliskiego krewniaka A4.

Reklama

Można zaryzykować stwierdzenie, ze patrząc z przodu nie sposób tych samochodów rozróżnić. To nie jest oczywiście zarzut. Wyposażony w ksenonowe reflektory oraz diodowe światła dzienne samochód wygląda bardzo ładnie i przyciąga wzrok. I raczej nie tylko dlatego, że jest nowością. Agresja i dynamika to określenia, które przychodzą na myśl, gdy patrzymy na A4 z tej strony.

Wyraźne różnice między A4 i A5 pojawią się dopiero po spojrzeniu z profilu. Nie ma siły, czworo drzwi, a co za tym idzie większa praktyczność musiały się nieco odbić na stylizacji. A5 było zachwycająco piękne, zaś A4 jest... tylko piękne. Warto może w tym miejscu przypomnieć, że mówimy o samochodzie niemieckim. A o autach produkowanych przez naszych zachodnich sąsiadów przez wiele lat można było powiedzieć wszystko, tylko nie to, że zachwycają wyglądem. Teraz to się zmienia, ale czy można się dziwić, skoro szefem stylistów Audi jest dobrze znany Walter da Silva? Dodajmy jeszcze, że on sam uważa model A5 za swój najbardziej udany projekt. Coś w tym musi być.

Audi nie ukrywa pokrewieństwa między A4 i A5 do tego stopnia, że samochody mają nawet identyczne wnętrza. Z jednej strony trochę szkoda, że wybierając coupe za kierownicą nie poczujemy się nieco bardziej "docenieni" choćby poprzez bardziej sportowy charakter. Z drugiej strony - kokpit obu pojazdów jest tak ergonomiczny i wygodny, że trudno mieć do niego jakieś zastrzeżenia. Jedyny zarzut mało intuicyjnej obsługi możemy postawić interfejsowi MMI (Multi Media Interface), czyli zintegrowanemu systemowi zarządzania samochodem. Faktycznie, trudno jest spamiętać lokalizację wszystkich opcji, na szczęście najważniejsze elementy, jak sterowanie radiem czy nawiewami są zdublowane i "wyciągnięte" na deskę rozdzielczą. Poza tym zintegrowany system bezpośredniego konkurenta audi ma przynajmniej taki sam stopień skomplikowania.

Z kolei o zastosowanych materiałach czy też spasowaniu elementów wnętrza w zasadzie nie ma co pisać. Dodajmy jedynie, siedząc za kierownicą A4 łatwo można poczuć się jak np. w A6.

A wymiary? Nowe A4, zgodnie z obowiązującymi trendami jest większe od poprzednika. Zachowano jedynie wysokość, natomiast szerokość wzrosła o 5 cm, a długość - aż o 12 (!). To jednak nie koniec modyfikacji, bowiem oś przednia powędrowała do przodu aż o 15.5 cm. W efekcie właśnie o tyle wzrósł rozstaw osi, oczywiście kosztem przedniego zwisu. Dzięki temu uzyskano nie tylko lepsze właściwości jezdne, ale również bardziej spójny i dynamiczny wygląd auta.

Mimo tego, że długość nadwozia wynosi teraz niemal 470 cm, to nie czuć tego we wnętrzu auta. Ilość oferowanego wnętrza rozwieje ew. wątpliwości czy jedziemy A4 czy A6.

Pod maską testowanego samochodu pracował dwulitrowy silnik TDI. Niemieckie jednostki wysokoprężne kojarzą się jednoznacznie: z donośnym klekotem pompowtryskiwaczy. Ale nie w nowym A4. Audi zbudowało wreszcie swojego najmniejszego diesla w technologii common-rail! To od razu słychać, silnik nie wydaje już z siebie takich metalicznych dźwięków. Co więcej, udało się nieco rozszerzyć elastyczność tej jednostki, a przyrost momentu ma bardziej płaską charakterystykę. Dzięki temu kultura pracy tego silnika zbliżyła się nieco do jednostek benzynowych. Nie cierpią uszy, a także kark, bowiem głowa nie skacze nagle do tyłu przy 2 tys/obr, by przy 4 tysiącach opaść na pierś. A dane techniczne? A4 2.0 TDI dysponuje mocą 143 KM i momentem 320 Nm (między 1750 a 2500 Nm). To wystarcza by samochód przyspieszał do 100 km/h w 9.3 s oraz rozpędzał się do 215 km/h. Te liczby oznaczają, że nie ma problemu ze sprawnym poruszaniem się po drogach, ale już na niemieckiej autostradzie trzeba mocno pilnować lusterek, gdyż od 150 km/h przyspieszenia nie są imponujące. Za to zużycie paliwa i owszem, może imponować - nawet podczas szybkiej jazdy autostradowej oscyluje wokół 7 litów na 100 km.

Ale A4 to nie tylko samochód do jazdy po autostradach, bowiem sporo przyjemności dostarczy również na krętych drogach. A przypomnijmy, że to auto z dieslem i przednim napędem. Jednak dobre wyważenie, stosunkowo nieduża masa (tylko o 30 kg większa niż w poprzednim A4), sprawnie zestrojone zawieszenie i układ kierownicy oraz silnik o większej kulturze pozwalają o tym zapomnieć.

A ceny? W Polsce koszty zakupów auta zwykle mocno studzą zapał. W przypadku Audi pierwszy rzut oka w cennik oznacza, pozytywne zaskoczenie, które znika wraz z bardziej dogłębną analizą. Za podstawową wersję A4 2.0 TDI trzeba zapłacić 121 910 zł. Tak naprawdę to jednak dopiero początek wydatków. Owszem, samochód ma centralny zamek i elektrycznie sterowane lusterka i szyby oraz halogeny. Ale na tym lista wyposażenia się kończy. 3600 zł trzeba dopłacić za lakier perłowy, 5600 zł - za asystenta cofania z kamerą, 6400 zł za zawieszenie z regulacją tłumienia amortyzatorów. Lista opcji jest długa: 2500 zł kosztuje system obserwujący martwy kąta, tyle samo - układ pilnujący utrzymywanie pasa ruchu, 2100 zł - to koszt ogrzewanych i elektrycznie składanych lusterek fotochromatycznych, 4500 zł trzeba zapłacić za ksenony, a 700 zł za srebrne listwy wokół szyb.

Kolejne 7000 zł to koszt kół 245/40R18, w które wyposażony był testowany egzemplarz, 1800 zł - drewnianego wykończenia wnętrza, 1100 zł - fotochromatycznego lusterka wewnętrznego. Tak można wymieniać i wymieniać. W efekcie cena testowego samochodu przekracza i to sporo 200 tysięcy złotych. To dużo, ale jeśli tyle masz na koncie i rozważasz zakup A4, możemy podpowiedzieć, że warto!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: silnik | samochody | jazda | Auta | Audi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje