Reklama

Wyspa gościnna dla samochodów elektrycznych

Na kanadyjskiej Wyspie Księcia Edwarda postanowiono ułatwić życie właścicielom samochodów elektrycznych. W całej prowincji powstają stacje ładowania akumulatorów, które mają być rozmieszczone docelowo co 40-70 km.

Informuje o tym kanadyjska firma Sun Country Highway, specjalizująca się w budowie infrastruktury dla samochodów elektrycznych. Firma podkreśla, że wiele osób nieufnie odnosi się do takich pojazdów w obawie o to, iż akumulator się rozładuje i samochód stanie na drodze. Tymczasem ładowarki mogą być instalowane praktycznie wszędzie, nawet przy barze kawowym.

Reklama

Wiele miejscowości na Wyspie Księcia Edwarda decyduje się ustawić "stacje paliwowe" w popularnych miejscach turystycznych, gdzie i tak spędza się sporo czasu chociażby na lunchu czy zwiedzaniu, a to oznacza, że kierowcy bez problemu mogą podładować akumulatory samochodu. Czas ładowania zależy od modelu, jednak nie jest dłuższy niż trzy godziny - podały media.

W Kanadzie jest już około stu stacji, które funkcjonują na prostej zasadzie - wystarczy do samochodu wpiąć kabel. Sun Country Highway zapewnia, że jej ładowarki pasują do każdego samochodu o napędzie elektrycznym.

Dostępne obecnie na rynku samochody elektryczne nie są tanie; kosztują do 130 tys. dolarów kanadyjskich, a między ładowaniami mogą przejechać do 500 km - wynika z zestawienia Sun Country Highway. Są jednak tańsze w eksploatacji, pominąwszy kwestię dbałości o środowisko. Koszt przejazdu 100 km takim samochodem wynosi maksymalnie do 5 dolarów kanadyjskich, a są takie, dla których koszt wynosi 1-2 dolary. Benzyna do zwykłego samochodu, który spala na trasie ok. 7 litrów na 100 km, kosztowałaby w Toronto ok. 9 dolarów kanadyjskich.

Sun Country Highway obecnie dostarcza prądu do samochodów bezpłatnie. Natomiast zainteresowane miejscowości płacą za instalację ładowarek. Mogą też, jeśli chcą, pobierać od kierowców opłaty za wykorzystany prąd.

Prognozy dotyczące dalszego rozwoju rynku samochodów elektrycznych uwzględniają nie tylko konieczność budowania stacji ładowania, ale także zdolność sieci energetycznej do zaspokajania dodatkowych potrzeb konsumentów. Nie tyle jednak chodzi o produkcję energii elektrycznej, ile o obciążenie sieci w danym czasie i w jednym miejscu. Kanadyjski przemysł samochodowy i rząd oceniły kilka miesięcy temu, że do 2018 r. po kanadyjskich drogach będzie jeździć przynajmniej pół miliona samochodów elektrycznych, mogących poruszać się też po autostradach. Obecnie w całym kraju jest około 20 mln zwykłych samochodów

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje