Reklama

Tajny pojazd Bundeswehry

Fani VW! Przed Wami wielozadaniowy lekki pojazd wojskowy!

Typ 183 został skonstruowany przez Volkswagena specjalnie dla potrzeb niemieckiej Bundeswehry. Był produkowany zaledwie przez cztery lata.

Na licencji wytwarzały go również fabryki znajdujące się w Kanadzie i Belgii, gdzie pojazdy te służyły lokalnym siłom zbrojnym. Trafiały też do innych armii. Samochód ten jest znacznie lepiej znany pod nazwą Iltis (z angielskiego - fretka).

Aby możliwie dokładnie prześledzić historię Typu 183 (Iltisa), musimy cofnąć się do roku 1954, kiedy to nowo uformowana niemiecka armia - Bundeswehra - zaprosiła do tworzenia lekkiego wozu bojowego (Lastkraftwagen) swój rodzimy przemysł motoryzacyjny. Celem prac było stworzenie następcy Typu 82, czyli popularnego Kübelwagena. Jedną z firm, które zgłosiły się do udziału w projekcie, był Volkswagen. Jednak biorąc pod uwagę ówczesny boom na auta cywilne i stosunkowo małą liczbę pojazdów, jakie chciała zamówić Bundeswehra, doktor Heinz Nordhoff ocenił, że gra nie jest warta świeczki.

Volkswagen wycofał się więc z projektu, a pojazd opracował Auto Union. Samochód nazwano DKW Munga, a jego produkcja trwała od 1956 do 1968 roku. Ze wszystkich zbudowanych 46.750 egzemplarzy 28.400 otrzymała Bundeswehra.

W drugiej połowie lat 60. Niemcy Wschodnie i Włochy rozpoczęły współpracę nad projektem nowego 500-kilogramowego wojskowego auta terenowego z napędem 4x4. W późniejszej fazie zyskało ono nazwę Europa-Jeep. W oczekiwaniu na ukończenie tego auta Bundeswehra podjęła decyzję o rozpoczęciu produkcji pojazdu zastępczego dla DKW Munga.

Poczynając od roku 1969 to właśnie Volkswagen zbudował 15.200 takich samochodów dla Bundeswehry, traktowanych jako rozwiązanie tymczasowe. Nadano mu nazwę wielozadaniowego auta Typu 181. Do jego wytwarzania oraz konstruowania nowych elementów w celu obniżenia kosztów wykorzystywano wiele części z aut cywilnych. Kolejnym etapem było wprowadzenie lekko zmodyfikowanej wersji pod nazwą WW-II era Typ 82. Podobnie jak Typ 181, samochód ten miał wyłącznie tylny napęd, co znacznie ograniczało jego możliwości w terenie.

Kiedy w 1976 roku projekt Europa-Jeep ostatecznie został zawieszony, Bundeswehra wystąpiła z zapotrzebowaniem na 8.800 nowych wielozadaniowych samochodów terenowych z napędem 4x4, zdolnych przetransportować do 500 kilogramów ładunku. Tym razem w szranki stanął zarówno Volkswagen, jak i Daimler-Benz. Obaj potentaci mieli za zadanie zbudować w możliwie najkrótszym czasie prototypy gotowe do pełnowymiarowych testów prowadzonych przez niemiecką armię. Jednak niedużo wcześniej, a mianowicie w 1965 roku, Volkswagen kupił fabrykę Auto Union w Ingolstadt, zamykając zakłady DKW i przywracając do życia markę Audi.

Audi, będące następcą DKW, było rzecz jasna zainteresowane wytwarzaniem aut dla Bundeswehry.

Realizacja miała przebiegać w ścisłej kooperacji z Volkswagenem. Pierwsze rozmowy z przedstawicielami armii, które odbyły się jesienią 1975 roku, przyniosły pewne ustalenia, jednak dopiero w maju 1976 roku ostatecznie uzgodniono warunki kontraktu: dziesięć w pełni ukończonych prototypów miało być gotowych w listopadzie 1977 roku.

Reklama

Budując Mungę, konstruktorzy zdobyli spore doświadczenie, jednak było oczywiste, że czas przewidziany na realizację projektu wymuszał na nich opracowanie całkiem nowych rozwiązań. W swoich założeniach uwzględnili więc stały napęd na dwie osie, przedni dyferencjał połączony ze skrzynią biegów, niezależne zawieszenie, oś sztywną i piórowe resory z tyłu oraz całkowicie zamienialne elementy zawieszenia i układów jezdnych.

Płytę podłogową zaadaptowano jednak z Mungi. Także linia nadwozia obu aut, a zwłaszcza ich tylne części były podobne. Karoseria Iltisa różniła się kilkoma istotnymi elementami, np. wybrzuszeniem na środku maski i sporymi przednimi błotnikami. Przestrzeń wewnętrzną tych ostatnich wykorzystano na praktyczne schowki. Jednak wiele części zostało zaadaptowanych z wielkoseryjnych modeli produkowanych w tamtych latach: sprzęgło jednotarczowe suche, skrzynia biegów oraz mechanizm dyferencjału pochodzą z Audi 100. Można powiedzieć, że system napędowy zastosowany w Iltisie był wczesną wersją słynnego Audi Quattro, które zadebiutowało w 1980 roku. Natomiast skonstruowany przez Audi i wykorzystany w Iltisie silnik o pojemności 1,7 litra i mocy 75 KM montowany był w wersjach Passatów sprzedawanych w Ameryce Południowej.

W prezentowanym samochodzie seryjny motor został wymieniony na silnik 1,8 o mocy 90 KM, pochodzący z VW Scirocco. Dodatkowo zamontowano lusterka boczne z VW T4 oraz 15-calowe koła (seryjne miały 16 cali). Na nowe koła założone zostały opony Simex Extreme 235/15. Są to jedyne modyfikacje, jakie dokonał Waldek - obecny właściciel auta.

W 1977 roku po pozytywnie odbytych jazdach testowych Volkswagen swoim Iltisem wygrał przetarg z Mercedesem serii G. Ogromne znaczenie miała w tym przypadku bardzo niska cena terenowego pojazdu VW. Produkcja Iltisa ruszyła latem 1978 roku. W ciągu czterech lat produkcji z taśmy zjechało 8.800 zakontraktowanych pojazdów, z czego 8.470 trafiło do Bundeswehry, 310 do Luftwaffe, natomiast 20 sztuk do Marine. W późniejszych latach Iltisy zostały zastąpione Mercedesami serii G.

Po dostarczeniu Bundeswehrze ustalonej w kontrakcie liczby Iltisów Volkswagen sprzedał prawa do ich produkcji fabryce Bombardier Inc. Of Valcourt w Kanadzie oraz Belgii, gdzie wytwarzała je fabryka Volkswagen-Brussels NV. Iltisy budowano także na zamówienie wojsk armii Kamerunu.

Pomimo że Iltisy powstały pod koniec lat 70., kanadyjscy żołnierze właśnie te lekkie terenowe samochody wykorzystali w operacji Pustynna Burza w Kuwejcie. Ich wersje różniły się jednak nieco od produkowanych w Niemczech. W ramach specjalnego wyposażenia zamontowano bowiem dodatkową chłodnicę oleju. Podczas misji w 1994 roku w Jugosławii zarówno wojska belgijskie, jak i kanadyjskie wykorzystywały cztery koła Iltisów.

W dzisiejszych czasach Iltisy najczęściej można spotkać w rękach prywatnych kolekcjonerów lub amatorów ostrej terenowej jazdy. Właśnie w ekstremalnie trudnych warunkach terenowe Volkswageny czują się niczym ryby w wodzie.

Mikołaj Urbański

Fot. autor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje