Kto załatwił Rudolfa?

Silnik Diesla wywołuje przeważnie kilka skojarzeń. Należą do nich: duża masa, wibracje, nieprzyjemna dla ucha praca i czarny dym wydobywający się z wydechu.

Konstrukcja opracowana została w początku lat dziewięćdziesiątych dziewiętnastego wieku przez Niemca - Rudolfa Diesla. Silnik opatentowano 23 lutego 1883 roku, pierwszy poprawnie działający egzemplarz pojawił się cztery lata później.

Reklama

Wynalazek zaprezentowano szerszej publiczności na targach techniki w Paryżu, w 1900 roku. Chociaż jednostka kopciła jak lokomotywa, w dobie fascynacji nowinkami z zakresu mechaniki nikomu to nie przeszkadzało. Co więcej, nawet dzisiaj silnik przypadłby do gustu ekologom. Napędzany był bowiem olejem uzyskanym z... orzeszków arachidowych!

Niestety, Rudolf, który był przekonany o świetlanej przyszłości swojej konstrukcji, nie doczekał wdrożenia jej do produkcji. We wrześniu 1913 roku, w niewyjaśnionych bliżej okolicznościach wypadł z pokładu liniowca SS "Dresden", który zmierzał do Wielkiej Brytanii. Chociaż większość historyków twierdzi, że było to samobójstwo, nie da się ukryć, że Niemcy obawiali się sprzedaży licencji na jego silnik Anglikom...

Diesel miał rację. Jego wynalazek zrewolucjonizował wiele dziedzin. To dzięki niemu "wyginęły" parowozy, dzięki niemu również udało się Niemcom zbudować flotę u-bootów, które o mały włos nie zmusiły Anglików do jedzenia torfu (wcześniej na okrętach podwodnych wykorzystywano niepraktyczny napęd parowy, co wymuszało konieczność wygaszania kotła przed zanurzeniem).

Gwoli ścisłości - pierwsze ciężarówki napędzane silnikiem Diesla (Mercedes i MAN) zadebiutowały w 1924 roku. Cztery lata później jednostkę wysokoprężną po raz pierwszy wykorzystano do napędu samochodu osobowego (przedprodukcyjny peugeot 402). W 1936 roku na rynek wszedł mercedes 260D - pierwsze seryjnie produkowane auto osobowe z napędem diesla.

Kolejnych 41 lat historii diesli to - najprościej mówiąc - wielka, czarna, rozklekotana dziura. Dopiero w 1977 roku do produkcji wszedł mercedes 300 SD, który jako pierwszy produkcyjny samochód na świecie miał silnik Diesla z turbodoładowaniem. Dopiero wówczas nieliczna jeszcze garstka kierowców po raz pierwszy mogła przekonać się, że oprócz telepania się, niczym nieszczęśnik dotknięty chorobą Parkinsona, i oprócz stawiania za sobą zasłony dymnej, silnik Diesla potrafi też przyspieszać.

Rewolucji w dziedzinie jednostek wysokoprężnych nie zawdzięczamy jednak Niemcom. Ci jeszcze w 1995 roku do ważącego ponad 1400 kg auta klasy E montowali wysokoprężne silniki 2,2 l z komorą wstępną o mocy 95 KM.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Dowiedz się więcej na temat: Mercedes | czarny dym | Włosi | silnik diesla | silnik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje