Reklama

Przerażenie w branży. Nikt nie chce europejskich aut?

W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku europejski rynek pojazdów nowych skurczył się o 7,2 proc. Mimo tego Hyundai sprzedał na Starym Kontynencie 9,6 proc. więcej aut niż przed rokiem, zainteresowanie klientów Kią wzrosło o rekordowe 20,5 proc!

Sukcesy Koreańczyków wywołały burzliwą dyskusję dotyczącą obowiązujących umów handlowych. W lipcu 2011 Unia Europejska obniżyła cła na samochody importowane z Korei. W przypadku aut małych wynoszą one obecnie 6,6 proc, auta klasyfikowane jako "duże" objęte są 4 proc. cłem.

Dla porównania, przed wejściem w życie nowych umów, wysokość cła wynosiła 10 proc. Opłaty celne mają zostać całkowicie zniesione w 2015 roku.

Taki rozwój sytuacji oburzył nie tylko przedstawicieli producentów, ale i europejskich władz. Francuski minister przemysłu - Arnaud Montebourg - zarzucił koncernowi z Korei dumping, czyli sprzedaż swoich produktów poniżej kosztów produkcji.

Reklama

Zdenerwowania obrotem sytuacji nie kryje również Sergio Marchionne - prezes koncernu Fiat - który w jednym z wywiadów podkreślił, że import koreańskich pojazdów wzrósł nieproporcjonalnie w stosunku do eksportu do Korei wyrobów europejskich.

W pierwszych ośmiu miesiącach bieżącego roku import do Europy koreańskich pojazdów wzrósł o rekordowe 68 proc. W przypadku Kii samochody importowane z Korei stanowiły 54 proc. aut sprzedanych w tym okresie na Starym Kontynencie.

Wypada jednak zauważyć, że w przypadku Hyundaia oskarżenia o dumping wydają się niezbyt trafne. Z Korei importowane są jedynie modele Santa Fe i Velostar. Wprawdzie zainteresowanie tymi modelami w Europie wzrosło w ostatnim czasie o rekordowe 249 proc. (do ok. 32 tys. sztuk) ale stanowią ona jedynie 10 proc. europejskiej sprzedaży marki. Najpopularniejsze modele, takie jak i20, ix20, i30czy ix35 powstają w europejskich fabrykach w Czechach i Turcji.

Nie jest też prawdą, że Europejczycy decydujący się do tej pory na pojazdy takich marek, jak Citroen, Fiat, Ford Opel, Renault czy Seat wybierają koreańskie auta kierując się wyłącznie ceną.

Wyniki badań konsumenckich przeprowadzonych na zlecenie europejskich producentów wykazały, że cena stanowiła priorytet jedynie dla klientów decydujących się na najtańsze pojazdy oferowane przez Dacię i Hyundaia. W przypadku notującej rekordowe wzrosty sprzedaży (+20,5 proc.) Kii cena auta była dopiero trzecim pod względem ważności kryterium decydującym o zakupie. Dla nabywców bardziej liczyły się stylistyka nadwozia i koszty utrzymania.

Z badań wynika również, że chociaż katalogowe ceny obu koreańskich marek są o około 5 proc. niższe niż w przypadku europejskiej konkurencji, rzeczywiste ceny transakcyjne kształtują się na równym poziomie.

Co ciekawe, Kia świetnie radzi sobie również na polskim rynku. W tegorocznym zestawieniu sprzedaży obejmującym trzy kwartały, koreańska marka pierwszy raz w historii zajęła pierwsze miejsce wyprzedzając Skodę, jeśli wziąć pod uwagę wyłącznie sprzedaż klientom indywidualnym. Skoda zachowała natomiast pierwszą pozycję, jeśli wliczyć do statyki również sprzedaż flotową.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: przerażenie | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje