Uważaj od kogo kupujesz!

Jest takie miejsce, gdzie można bez żadnych konsekwencji wystawić do sprzedaży część samochodową niewiadomego pochodzenia i w jej bezpośrednim sąsiedztwie umieścić logo lub nazwę znanego producenta. Tym miejscem jest internet.

Jest takie miejsce, gdzie można bez żadnych konsekwencji wystawić do sprzedaży część samochodową niewiadomego pochodzenia i w jej bezpośrednim sąsiedztwie umieścić logo lub nazwę znanego producenta. Tym miejscem jest internet.

E - handel kwitnie, a nieuczciwi sprzedawcy wykazują się coraz bardziej wyszukanymi pomysłami na omijanie prawa. Nikogo już nie dziwi umieszczenie zdjęcia części motoryzacyjnych miernej jakości z logiem renomowanego producenta w tle. Najgorsze jest jednak to, że znaczna liczba osób nadal ulega tym pułapkom. Najczęściej cała prawda o naszym "udanym" zakupie wychodzi na jaw po otrzymaniu przesyłki od kuriera.

W takich przypadkach można wykorzystać prawo do reklamacji. Problem w tym, że w tym przypadku jest to całkowicie niemożliwe! Dzieje się tak z kilku prostych powodów, a głównie z powodu braku rejestracji działalności handlowej naszych wirtualnych sprzedawców. Po pierwsze nie możemy udowodnić, że sprzedawca sugerował powiązanie produktu z sąsiadującym "elementem graficznym". Po drugie wątpliwe jest to, że nasze ego pozwoli obnosić się z porażką.

Reklama

Bezsilne wobec tego procederu jest również polskie prawo. Obecnie w Polsce żadna z instytucji nie czuje się uprawniona do śledzenia przypadków bezprawnego wykorzystywania znaków towarowych w sprzedaży internetowej. Nie ma w polskim prawie przepisu, który pozwalałby skutecznie pozyskać dane osób bezprawnie wykorzystujących znaki towarowe w internecie. Jest to o tyle ważne, że sprzedawcy podają często fałszywe dane lub nie podają ich wcale. Powoduje to, że nawet w przypadku gdyby producent chciał egzekwować swoje prawa - nie wie kogo pociągnąć do odpowiedzialności.

Pojawiło się jednak światełko w tunelu. Pomocne mogą okazać się przepisy dotyczące kontroli podatkowej oraz jawności danych osób handlujących w internecie, które planuje wprowadzić Ministerstwo Finansów.

Proponujemy, aby kontrola skarbowa miała prawo pytać m.in. administratorów lub właścicieli stron internetowych, serwisów, serwerów oraz podmiotów świadczących usługi utrzymania domen i stron internetowych o dane identyfikujące przedsiębiorców lub osoby fizyczne, które zamieszczają ogłoszenia i reklamy wskazujące na prowadzenie przez nich działalności gospodarczej. W grę wchodzi nazwa lub imię i nazwisko oraz adres. - tak o jednym z zapisów projektu nowelizacji ustawy mówi Magdalena Kobos, Rzecznik Prasowy Ministerstwa Finansów.

Jest to niezwykle ważne ponieważ w praktyce oznacza to, że podmioty te będą odpowiedzialne i rozliczane za monitorowanie legalności działań podejmowanych przez ich kontrahentów.

Dowiedz się więcej na temat: sprzedawcy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy