Reklama

Polacy wyzbywają się aut. To przez biedę?

Chociaż rząd chwali się kolejnymi wcieleniami tarczy antykryzysowej, pandemia koronawirusa ma duży wpływ na portfele obywateli. "Zaciskanie pasa" widać chociażby na rynku samochodów używanych.

W ostatnim czasie aż trzykrotnie zwiększyła się podaż samochodów, za które zapłacić trzeba mniej niż 10 tys. zł. W ubiegłym roku stanowiły one zaledwie 9,26 proc. wszystkich ofert sprzedaży. Obecnie jest to już 17,52 proc. Największy przyrost dotyczył zakresu cenowego od 5 do 10 tys. zł. W ubiegłym roku ogłoszenia dotyczące tego typu aut stanowiły 4,14 proc. ogółu. Dziś jest to już 11,39 proc!

Reklama

Takie dane płyną z analiz - specjalizującego się w weryfikowaniu historii pojazdów - serwisu "VIN-Info" monitorującego ogłoszeniowe bazy danych.

"Prawdopodobnie ma to związek z trudną sytuacją ekonomiczną i utratą dochodów części rodaków. Potrzeba zdobycia środków na przetrwanie skutkowała wyzbywaniem się samochodów będących na wyposażeniu gospodarstw domowych" - mówi Piotr Korab, ekspert autobaza.pl.

Zamknięcie granic i zatrzymanie importu spowodowało również zauważalny spadek udziału pojazdów w najpopularniejszym dotychczas przedziale cen: 10-25 tys. zł. Zmalał on z 42 proc. w 2019 roku do 31,34 proc.

Pogarszającą się sytuacją ekonomiczną można też wytłumaczyć niewielki wzrost podaży ofert na pojazdy w cenie powyżej 50 tys. zł. W ubiegłym roku odpowiadały one za 21,34 proc. ogółu ogłoszeń. Obecnie jest to już 25,81 proc. W opinii ekspertów ma to związek z wyzbywaniem się przez drobnych przedsiębiorców droższych pojazdów leasingowanych, których utrzymanie w dobie pandemii - z uwagi na wysokość rat - staje się coraz trudniejsze.

Niestety z analizy wynika, że wśród ofert sprzedaży wzrósł udział pojazdów z odnotowaną szkodą. W pierwszym półroczu 2019 roku wśród wszystkich ofert sprzedaży wynosił on 31 proc. Obecnie to już 36 proc. Sytuacja wydaje się jednak naturalnym następstwem przyrostu ofert w przedziale do 10 tys. zł - mamy tu bowiem do czynienia z samochodami kilkunastoletnimi, często z dużym przebiegiem i "bogatą" historią.

Warto dodać, że w ostatnim czasie skokowo zmniejszył się również udział w polskim rynku samochodów pochodzących z importu - głównie z Niemiec. Dla nikogo nie powinno być to jednak zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że w ostatnim czasie granice pozostawały zamknięte.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje