Moja Marysia nie trzeszczy

Marea Weekend podobała mi się od zawsze, od chwili kiedy ją pierwszy raz zobaczyłem na żywo jako uczeń podstawówki.

W tamtym czasie wydawała mi się ogromna. Rodzice mojego kolegi mieli takie autko i zawsze mi się podobało, fajnie było nim jeździć. Prawo jazdy mam od jakiegoś czasu, ale jeździłem tylko samochodem mojego ojca. (*)

Reklama

W kwietniu 2009 roku postanowiłem, że kupię sobie Mareę Weekend. Przeglądałem dużo ogłoszeń w Internecie i gazetach. Oglądałem różne samochody, ale żaden mi nie odpowiadał. W maju 2009 znalazłem Marysię, która mi odpowiadała, była to podstawowa wersja SX bez klimy i tylko z jedną poduszką, ale ją wziąłem, bo autko miało pełną dokumentację i pochodziło z krajowego salonu, a nie od "dziadka Helmuta z Niemiec, który był emerytowanym lekarzem Wermachtu i jeździł nim tylko w niedzielę do kościoła, a auto kochał bardziej niż babcię Helgę czyli swoją żonę".

Marea ma założony gaz sekwencyjny, a jej serce to motor o pojemności 1.6 litra 16 zaworowy, osiągający 103 konie mechaniczne.

Osiągi są wystarczające jak na Polskę, aczkolwiek do "samobójczego" wyprzedzania kolumny tirów auto się nie nadaje, bo nie ma aż tyle mocy. Do sprawnej w miarę rozsądnej jazdy po mieście i trasie wystarczy.

Spalanie gazu kształtuje się na poziomie 8,5 do 11 litrów w zależności od tego czy jeżdżę Eko czy po kawalersku.

Co do awaryjności to odpukać poza drobnymi usterkami, nic jej nie doskwiera. W najgorsze mrozy zawsze odpalała bezproblemowo mimo tego, że trzymam ją na podjeździe przed domem.

Lubię to auto, jest wygodne i nie mam problemu z zajęciem odpowiedniej pozycji za kierownicą. Mam dobrą widoczność we wszystkie strony. Bagażnik jest pojemny, a w aucie spokojnie mieszczą się 4 dorosłe osoby, w 5 jest już niezbyt wygodnie bo kanapa jest profilowana i na środku jest spora wypukłość (wysoka osoba siedząca po środku może uderzyć się w głowę o podsufitkę).

Nie wiem gdzie ta marna jakość wykonania i zamontowania plastików wewnątrz Fiatów. Nie wiem w jaki sposób mierzy się czy plastiki są dobre czy nie, moje na pewno nie trzeszczą i nie odpadają w czasie jazdy ani tym bardziej w czasie postoju.

Wszyscy odradzali mi kupno "tak dużego samochodu" bo na co mi jak ja i tak jeżdżę sam? Ja odpowiadałem, co z tego, że jeżdżę sam i wożę autem powietrze, auto ma mi się podobać i mam się w nim dobrze czuć, reszta jest dla mnie mało ważna. Moja Marea Weekend spełnia te dwa kryteria.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie. (*) - list do INTERIA.PL

Ten tekst to efekt naszego apelu o nadsyłanie opinii o waszych samochodach. Czekamy na kolejne.

Dowiedz się więcej na temat: jazdy | auto | pierwszy raz | na żywo | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje