Reklama

Jak mróz wpływa na twoje auto? Wydatki mogą być spore!

Kilka dni siarczystych mrozów wystarczyło, by kierowcy - zwłaszcza ci młodszej daty - przekonali się, jak wiele kłopotów sprawiać mogą samochodom ujemne temperatury. To o tyle przykre, że w sprawnym i zadbanym pojeździe zamarznąć mogą... co najwyżej szyby!

Pozrywane uszczelki, połamane klamki czy rozsadzone zbiorniczki płynów do spryskiwaczy to tylko część z problemów z jakimi zetknęli się w ostatnim czasie kierowcy w Polsce. To jednak nie wszystkie usterki, jakie - biorąc pod uwagę zaniedbania ze strony użytkowników - spowodować może siarczysty mróz. Jakie jeszcze niespodzianki spotkać mogą kierowców, którzy nie poświęcają należytej uwagi swoim pojazdom?

Reklama

Zima to oczywiście czas żniw dla sprzedawców akumulatorów. Powszechnie wiadomo, że wraz ze spadkiem temperatury dramatycznie spada też sprawność samochodowej baterii. Mało kto wie jednak, że w zawarty w akumulatorze elektrolit również może zamarznąć! Dzieje się tak, gdy mamy do czynienia z głęboko rozładowaną baterią, w której gęstość elektrolitu daleko odbiega od pożądanego 1,28 g/cm3. Wbrew pozorom nie chodzi wyłącznie o akumulatory samochodów użytkowanych okazjonalnie. Realne ryzyko zamarznięcia elektrolitu - a co za tym idzie - trwałego uszkodzenia akumulatora - pojawią się, gdy generuje on napięcie poniżej 12 voltów!

Właśnie z tego względu kierowcy "starej daty" często profilaktycznie doładowują akumulatory przed zimą, zdając sobie sprawę z faktu, że alternator często nie jest w stanie skutecznie zrównoważyć zwiększonego zapotrzebowania na energię elektryczną w zimie. Pamiętajmy też by - pod żadnym pozorem - nie próbować naładować zamarzniętego akumulatora! Bezpieczne próby jego "ożywienia" możliwe są dopiero, gdy elektrolit wróci do płynnej postaci. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że po zamarznięciu - w zdecydowanej większości przypadków - akumulator nadaje się wyłącznie do wymiany!

Nietypowy problem z niskimi temperaturami mogą też mieć właściciele samochodów używanych sporadycznie. Zimą, często w bardzo widowiskowy sposób, daje też o sobie znać zatkana odma czyli układ odpowietrzania skrzyni korbowej. Problem dotyka głównie aut, które poruszają się na krótkich dystansach, gdy nagromadzona wewnątrz skrzyni korbowej wilgoć nie zdąży odparować i ujść przez zawór PVC. Gdy jej nadmiar osadzi się w wnętrzu odmy może łatwo ją zablokować, co kończy się z reguły wyciekiem oleju. Ten najczęściej znajduje sobie drogę ujścia przez uszczelkę miski olejowej czy simmering wału korbowego, ale potrafi również być efektownie wyrzucony chociażby przez bagnet! Z tego względu warto dbać o regularną wymianę oleju i - raz na jakiś czas - kontrolować drożność układu przewietrzania skrzyni korbowej. Usunięcie wycieków nigdy nie należy do tanich, a w niektórych przypadkach (wspomniana "fontanna" przez bagnet) może się nawet zakończyć zatarciem jednostki napędowej!

Zima, od wielu lat, stanowi też wyzwanie dla właścicieli aut z silnikami wysokoprężnymi. Wbrew pozorom z reguły nie chodzi wcale o wytrącanie się z oleju napędowego parafiny - mało kto zdaje sobie sprawę, że tzw. "zimowy" olej napędowy pojawia się na stacjach już w październiku. Problem częściej stanowi - wytrąca się w zbiorniku - woda. Sprzyja temu chociażby duża różnica temperatur - w nowoczesnych silnikach z bezpośrednim wtryskiem (działa pod ogromnym ciśnieniem) olej napędowy rozgrzewa się do wysokich temperatur i często wymaga dodatkowego chłodzenia. Powrót do zimnego zbiornika sprzyja kondensacji wilgoci, a ta - w najmniej oczekiwanym momencie - potrafi zamarznąć w filtrze paliwa unieruchamiając pojazd. Dzieje się tak najczęściej, gdy auto wyjedzie poza obszar zabudowany, gdzie - do niskiej temperatury - dojdzie jeszcze czynnik chłodzenia wiatrem. Doraźnym rozwiązaniem może być próba ogrzania filtra paliwa chociażby suszarką do włosów, ale mało kto wozi ze sobą taki sprzęt, zwłaszcza w zestawie z agregatem prądotwórczym... Często więc jedynym rozwiązaniem okazuje się wymiana zatkanego filtra na miejscu lub... skorzystanie z pomocy lawety.

Częstą usterka, która przytrafia się wyłącznie zimą, jest również rozsadzenie zbiorniczka z płynem do spryskiwaczy. Osoby, które rzadko korzystają z auta przeważnie nie pamiętają, by zawczasu uzupełnić go płynem zimowym, więc pierwszy większy mróz kończy się zamarznięciem płynu. Przy odrobinie szczęścia, zwiększając swoją objętość, wypchnie on jedynie pompkę lub jej uszczelnienia. Częściej kończy się jednak na rozerwaniu zbiornika i uszkodzeniu samej pompki.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje