Reklama

Arrinera Hussarya. Oglądaliśmy ją z bliska!

Marzenia o polskim supersamochodzie nabierają coraz wyrazistszych kształtów. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, na rozpoczynającym się właśnie Poznań Motor Show, zaprezentowano testowy egzemplarz Arrinera Hussarya.

Samochód, który oglądać można w stolicy Wielkopolski do 12 kwietnia, to baza dla stworzenia aż dwóch produkcyjnych odmian pojazdu: drogowej i wyczynowej.

Reklama

To pierwsza okazja, by entuzjaści polskiej motoryzacji mogli bliżej przyjrzeć się efektowi prac Arrinera Automotive Holding PLC. Opinie wśród odwiedzających poznański salon przedstawicieli mediów i różnej maści VIPów są - póki co - podzielone. Część komentujących przyznaje, że dotarcie do tego etapu prac konstrukcyjnych wymagało zaangażowania ogromnych ilości sił i środków. Nie brak jednak i malkontentów, którzy - niestety całkiem słusznie - wytykają prezentowanemu w Poznaniu modelowi słabą jakość wykończenia i rzucające się w oczy niedoróbki. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że wszystkie one wynikają z "testowego" charakteru prezentowanego modelu i nie zostaną powielone w wersji produkcyjnej.

W ramach przypomnienia - produkcyjne auto napędzane będzie wolnossącym silnikiem V8 o pojemności 8,2 l legitymującym się mocą ponad 800 KM i maksymalnym momentem obrotowym 900 Nm.

Pierwsza seria Arrinery Hussarya limitowana będzie liczbą 33 egzemplarzy wycenianych na około 200 tys. euro każdy. Auta mają zostać dostosowane do indywidualnych oczekiwań konkretnego nabywcy. W najwyższej konfiguracji uzyskiwać mają prędkość do 340 km/h i przyspieszenia rzędu 3,2 sekundy do 100 km/h (od 0 do 200 km/h. w 8,9 s).

Nie można jednak zapominać, że producentowi już kilka razy nie udało się wywiązać ze składanych obietnic. Jedna z nich dotyczyła m.in. debiutu Arrinery Hyssarya na marcowym salonie motoryzacyjnym w Genewie. Wg pierwotnych planów tylko w 2015 roku powstać miało 15 egzemplarzy samochodu. Takie informacje znajdowały się w prospekcie emisyjnym wydanym podczas wejścia firmy na giełdę w Londynie, co miało miejsce w połowie zeszłego roku.

Warto też przypomnieć, że chociaż auto przedstawiane jest, jako pierwszy polski supersamochód, w dużej mierze składa się z zagranicznych komponentów (silnik General Motors, sprzęgło AP Racing, przekładnia Cima T906HE) a sama Arrinera Automotive Holding PLC, spółka‐matka warszawskiej Arrinera Automotive S.A., ma swoją  siedzibę w brytyjskim Silverstone. Trzeba jednak zauważyć, że producenci samochodów również wykorzystują komponenty dostarczane przez poddostawców (sprzęgła, układy kierownicze, elementy układów elektrycznych), zaś przeniesienie siedziby miało związek właśnie ze wspomnianym wcześniej wejściem na giełdę.

Polscy inżynierowie opracowali m.in hamulec aerodynamiczny, który pełni również rolę spojlera, który wysuwa się automatycznie przy prędkości powyżej 120 km/h stabilizując tył, a - po wciśnięciu pedału hamulca do oporu, na podstawie danych z akcelerometru, ustawia się pod kątem 55 stopni znacząco zwiększając opór aerodynamiczny i skracając drogę hamowania nawet o kilkadziesiąt metrów. 

Producent zapewnia, że wstępne zainteresowanie zakupem auta wyraziło już ponad 200 osób (w tym 37 potencjalnych nabywców z Polski). Nie uściśla jednak, co oznacza owo "wstępne zainteresowanie (wpłatę zaliczki, podpisanie umowy przedwstępnej, deklarację ustną, zapytanie o cenę).

Tak czy inaczej, sam projekt jest ciekawy i odważny. Z zainteresowaniem będziemy śledzić jego dalsze losy.

TUTAJ ZOBACZYSZ WSZYSTKIE NAJWAŻNIEJSZE PREMIERY MOTO SHOW W POZNANIU.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Arrinera Hussarya

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje