Nowe auto za małe pieniądze?

W 2007 roku, na salonie samochodowym we Frankfurcie, Citroen zaprezentował prototyp pojazdu o nazwie c-cactus.

Zgodnie z panującą modą auto miało być przyjazne dla środowiska (wyposażono je w hybrydowy napęd) i trafiać w gusta młodych ludzi, których specjaliści Citroena określili mianem generacji "iPoda". Samochód szokował nie tylko ekstrawaganckim wyglądem - inżynierowie skupili się głównie na uproszczeniu konstrukcji. Dla przykładu cała deska rozdzielcza wykonana została zaledwie z 200 elementów - to o połowę mniej niż normalnie.

Reklama

Ostatnio, po wprowadzeniu przez Citroena ekskluzywnej marki DS, wydawało się, że "kaktus" z Frankfurtu popadł w zapomnienie. Nic bardziej mylnego. W wywiadzie dla brytyjskiego magazynu Autocar Jean-Pierre Ploué, główny stylista koncernu PSA, poinformował, że na zbliżającym się salonie samochodowym w Paryżu Citroen zaprezentuje światu kolejną nową markę.

Jest wielce prawdopodobne, że PSA chce w ten sposób nawiązać walkę z należącą do Renault Dacią, ale Ploué nie potwierdził tych doniesień. Stylista zaprzeczył, jakoby główną siłą nowej marki mała być niska cena. Jego zdaniem pojazd bazujący na rozwiązaniach modelu c-cactus zjednywać ma sobie klientów prostotą rozwiązań konstrukcyjnych i niespotykanym wyglądem. Ploué podkreślił, że auta nowej marki skierowane będą głównie do ludzi młodych.

Spekulacje na temat "taniej" marki mogą się jednak okazać słuszne. Stylista podkreślił bowiem, że nowy produkt ma być przeciwwagą dla "kwintesencji francuskich pojazdów" - wyrafinowanych i ekskluzywnych aut serii DS.

Warto przypomnieć, że zaprezentowany trzy lata temu c-cactus to pięciodrzwiowa konstrukcja o długości 4,2 metra (1,8 m szerokości). Poza niewielką masą własną (1306 kg w wersji hybrydowej) pojazd wyróżniał się także bardzo przestronnym wnętrzem i olbrzymim, jak na klasę kompaktową, bagażnikiem o pojemności 500 litrów. Już w momencie premiery konceptu specjaliści z Citroena twierdzili, że wersja produkcyjna nie powinna być droższa niż najtańszy C4. Jeżeli - a wiele na to wskazuje - Francuzi wyposażą pojazd w klasyczny układ napędowy, ostateczna cena może się okazać bardzo przystępna.

Ploué zaznaczył, że nie może zdradzić, pod jaką marką występować będzie nowe auto, ale przyznał, że dla fanów francuskich pojazdów będzie to prawdziwe zaskoczenie. Odwołania do "prostych rozwiązań konstrukcyjnych" i odważnej stylistyki pozwalają sądzić, że po DS, Citroen zdecyduje się na wskrzeszenie legendarnego 2CV.

Od zakończenia produkcji popularnej "kaczki" mija w tym roku równo 20 lat. Premiera pojazdu odbyła się 6 października 1946 roku, na salonie w Paryżu.

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | stylista | Pojazd | citroen | auto

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje