Reklama

Mitsubishi Outlander w zupełnie nowej (naprawdę!) odsłonie

Trudno zliczyć, ile kuracji odświeżających przeszedł Outlander trzeciej generacji. Z tym większym zainteresowaniem zaczęliśmy zgłębiać informacje, na temat zaprezentowanej właśnie, czwartej generacji tego modelu.

Obecnie sprzedawany Outlander zadebiutował na rynku w 2012 roku, a w 2015 przeszedł jedyną poważną modernizację. Mimo tego inżynierowie Mitsubishi nieustannie nad nim pracowali i niemal co roku otrzymywaliśmy jego poprawione wersje. Czasami była to kosmetyka, typu zmieniony grill, ale czasami ulepszone fotele czy poprawione wyciszenie. Wszystko to miało na celu pozwolić utrzymać się modelowi na rynku, do czasu, kiedy partnerzy z aliansu (konkretnie Nissan), nie przygotują nowej platformy.

Reklama

Oczekiwanie nareszcie dobiegło końca i Mitsubishi mogło stworzyć na nowej płycie podłogowej zupełnie nowego Outlandera. Samochód nieznacznie urósł w porównaniu do poprzednika i mierzy teraz 471 cm długości (+ 15 mm), a na szerokość 186 cm (+51 mm). Rozstaw osi to 270 cm, co oznacza przyrost o 36 mm. W o wiele bardziej znaczący sposób zmienił się wygląd modelu, choć nie można mówić o rewolucji dla samej marki. Ogromny, "wielopoziomowy" przód z trzema wlotami powietrza i trzema parami reflektorów, powiela to co widzieliśmy już w 2017 roku w (nieoferowanym w Europie) modelu Xpander, za którym podążyły także ASX oraz Eclipse Cross. Tył dla odmiany jest o wiele bardziej klasyczny oraz stonowany i nie przypomina innych modeli marki.

Spore zaskoczenie czeka nas we wnętrzu, które zaprojektowano dość minimalistycznie i wykończono dość... ekskluzywnie. Takie wrażenie robi szczególnie konfiguracja z białą skórzaną tapicerką w diamentowy wzór. Bardzo ciekawie prezentuje się też auto z czarną skórą z pomarańczowymi szwami, podłokietnikiem oraz wstawkami na desce rozdzielczej. Mitsubishi wyraźnie chce zmienić postrzeganie Outlandera, w czym mają pomóc także takie dodatki jak trójstrefowa klimatyzacja automatyczna, kolorowy wyświetlacz head-up oraz nagłośnienie Bose.

Z drugiej strony Outlander ma pozostać rodzinnym, siedmioosobowym SUVem z prostą obsługą. Pozostawiono więc klasyczny panel klimatyzacji, system multimedialny z wystającym ekranem ma fizyczne przyciski oraz pokrętła. Sama grafika z szarymi kafelkami, przypomina system stosowany w zmodernizowanym ASXie i sugeruje raczej... prostą strukturę menu. Niewątpliwym powiewem nowoczesności są za to wirtualne zegary (wyświetlacz 12,3 cala), które dla odmiany mają całkiem przyjemną dla oka grafikę, zróżnicowane tryby wyświetlania informacji oraz płynne animacje.

Pewną zagadką pozostaje natomiast układ napędowy. Nowego Outlandera zaprezentowano w wersji na rynek amerykański z wolnossącym silnikiem 2,5 l o mocy 184 KM, współpracującym ze skrzynią CVT. Auto dostępne jest z napędem na przednie lub na wszystkie koła. Co ciekawe w obu przypadkach możemy liczyć na pokrętło trybów jazdy. Do wyboru są Eco, Normal, Sport, Gravel (szuter), Snow (Śnieg) oraz Mud (błoto). W wersji z 2WD nie otrzymamy tylko ostatniego z trybów.

Wiele wskazuje na to, że kiedy Outlander trafi do Europy, to dostępny będzie tylko z napędem hybrydowym plug-in. Tak jest w przypadku odświeżonego Eclipse Cross, który stracił silnik benzynowy oraz Diesla (w Polsce nieoferowany) na rzecz hybrydy. Pozostaje też oczywiście pytanie, czy nowy Outlander w ogóle trafi do Europy, a to z uwagi na zeszłoroczne doniesienia o wstrzymaniu premier nowych modeli na naszym kontynencie. Z drugiej strony, wspomniany Eclipse Cross po modernizacji zdaje się przeczyć owym doniesieniom. Pozostaje nam czekać.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje