"Stałem się cholerną rośliną"

Do naszej redakcji dotarł list z "DUAE ROTAE". To fundacja zajmująca się pomocą motocyklistom poszkodowanym w wypadkach.

Z listu dowiadujemy się o sprawie Łukasza, który w wyniku zderzenia na motocyklu z ciężarówką doznał bardzo poważnych obrażeń ciała. Sprawca nie przyznaje się do winy i przeciąga całą sprawę jak tylko się da.

Reklama

Łukasz potrzebuje pieniędzy na leki i rehabilitację. "DUAE ROTAE" prosi za pośrednictwem naszej redakcji o pomoc dla Łukasza.

Poniżej list Łukasza do fundacji "DUAE ROTAE":

Zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc w zakupie leków. 26.03.2010 uległem wypadkowi motocyklowemu. Wypadek nastąpił nie z mojej winy - sprawa jest w toku. Przeciwko sprawcy wypadku - kierowcy tira został wytoczony proces z nadania prokuratury w Ostrowie Wielkopolskim. Na finał zapewne będę czekał długo.

Kierowca tira robi co tylko może, aby odwlec w czasie zwyrokowanie gdyż niejako z automatu konsekwencją będzie zatrzymanie prawa jazdy z uwagi na moje obrażenia oraz postawienie zarzutu z art.177. W wypadku doznałem rozległych obrażeń, które tylko pobieżnie wymienię:

- złamanie 3 go stopnia typu otwartego, spiralnego z licznymi odłamami oraz stanem zmiażdżeniowym lewej goleni oraz kości strzałkowej

- zmiażdżenie lewego mięśnia łydkowego

- zerwanie wiązadła krzyżowego

- wyamputowanie oraz zerwanie wiązadła rzepki

- wyłamanie kłykcia wiązadła rzepki

- pęknięcie przezpanewkowe biodra

- pękniecie 3-ch kręgów piersiowych

- złamanie 4-ch żeber

- stłuczenie mostka

-odbicie płuc z podbiegnięciem wodą

- wybite barki, skręcony prawy nadgarstek

- uraz zmiazdżeniowy, rany cięte i szarpane lewej dłoni, zmiażdżone i połamane śródrecze, kości paliczków, stawy paliczkowe, jeden palec praktycznie urwany

- wstrząs mózgu, zaburzenia pamięci i równowagi, byłem dwukrotnie reanimowany, jestem już po 4-ch operacjach. O nogę walczyliśmy przeszło tydzień... wyglądała jak trupie ścierwo... Nadawała się tylko do amputacji - chyba tylko cudem jeszcze jest...

Z młodego wysportowanego faceta stałem się na ten czas cholerną rośliną, jestem teraz jedynie udręką dla rodziny. Mam niesprawną całą lewą połowę ciała... noga ręka, kręgosłup. W nodze brakuje mi ok. 4 cm. goleni - noga jest zespolona na gwoździu śródszpikowym, są dodatkowe komplikacje w postaci braku zrostów, 3,5-mca od wypadku i poskładania nogi. W dłoni brakuje również kości, stawy są sztywne i pojawiają się już przykurcze. Czas niby leczy rany... w moim przypadku działa jedynie na niekorzyść.

Fundusz zdrowia zaproponował mi operacje rekonstrukcji dłoni... za 4 lata i 8 miesięcy - wtedy to będę miał takie przykurcze, że tylko dzieci w przedszkolu będę mógł szponem straszyć.

Jestem jedynym żywicielem rodziny mamy dorastającego synka. Finansowo jesteśmy w tragicznej sytuacji - nie mam pieniędzy na dalsze operacje, przyjmuję hormon wzrostu, którego jedna fiolka kosztuje 1500- jest to ilość wystarczająca na ok.2,5 tygodnia. Muszę kontynuować leczenie przez 3-4 miesięcy. Może dzięki temu ruszy wzrost okostnej i będę mógł przystąpić do wszczepienia materiału z banku kości oraz zastosować czynnik wzrostu wyseparowany z mojej krwi.

Siadam już psychicznie, przed wypadkiem 12 lat ćwiczyłem zapasy, 3,5 roku judo, uprawiałem wspinaczkę, motocross oraz byłem zapalonym rowerzystą - z żoną robiliśmy maratony po górach, brałem udział w licznych zawodach.

Na motocyklu zjechałem praktycznie całą Europę dodatkowo choruję na cukrzyce, która wtedy jest w zgodzie z chorym i nie powoduje problemów kiedy jest ruch, sport.

Mam świadomość iż wreszcie dostanę pieniądze w ramach odszkodowania, że być może będzie to wystarczająca kwota na rehabilitacje etc. Jest jedno ale - wtedy będzie juz dla mnie za późno. Muszę ratować to co jest jeszcze teraz do uratowania - po trzech miesiącach życia jako pierdolony kaleka, cholerna roślina mam dosyć - nie wyobrażam sobie życia toczącego się w rytmie spacerów o kulach, wózku, zastrzyków i telewizora.

Pomóżcie mi proszę zdobyć chociaż część tego co utraciłem, chcę wiedzieć - być pewnym, że życie będzie jeszcze miało taki cudowny smak jak kiedyś. Łukasz.

Poniżej film z miejsca wypadku Łukasza. Film otrzymaliśmy od serwisu www.Ostrow24.TV

Reklama

Reklama

Reklama