Druga odsłona

Mistrzostwa świata Formuły 1 przenoszą się w najbliższy weekend do Kuala Lumpur, stolicy Malezji, gdzie zostanie rozegrana druga w tym roku eliminacja. Wciąż jednak w umysłach wszystkich związanych z F1 tkwi wspomnienie tragicznej śmierci Grahama Beveridge'a, człowieka z obsługi toru podczas ostatniego GP Australii. Jest mało prawdopodobne by na nowoczesnym torze Sepang doszło do podobnej tragedii, jednak ostatnie zdarzenie jest jeszcze zbyt świeże, by móc o nim zapomnieć. Dlatego właśnie organizatorzy wyścigu w Malezji dokładają wszelkich starań, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo na torze.

W ubiegłym sezonie GP Malezji zamykała kalendarz, w tym jest to drugi wyścig w roku. Minęło zatem zaledwie pięć miesięcy na to, żeby dobrze przygotować imprezę. Przed rokiem na torze Sepang Michael Schumacher wykorzystał błędy obu kierowców McLarena i startując z trzeciej pozycji, jako pierwszy przeciął metę wyścigu. Ten sukces zapewnił Ferrari drugi z rzędu tytuł konstruktorów.

Reklama

W tym sezonie Niemiec wciąż prezentuje wyśmienitą formę. Od ubiegłorocznej GP Włoch, Schumacher wygrał już pięć wyścigów pod rząd i nic nie wskazuje na to, żeby w Malezji miało być inaczej. Już po raz trzeci na nowoczesnym torze, usytuowanym od południowej strony Kuala Lumpur, rozegrana zostanie eliminacja F1. Kierowców jak zwykle spotka tam olbrzymia wilgotność powietrza i środowisko naturalne przypominające południowoamerykańską dżunglę. Jednak Sepang to również supernowoczesne rozwiązanie konstrukcyjne i organizacyjne. Tor jest nie lada gratką dla kibiców, ale również dla kierowców. Charakteryzują go wymagające zakręty, długie i szybkie proste oraz szerokość czteropasmowej autostrady, gdzie znaleźć można wiele miejsc do wyprzedzania.

Zdaniem specjalistów tak trudny technicznie tor jak Sepang jest bardzo wymagający dla bolidów. Należy w nich uzyskać maksymalnie dużą siłę dociskową. Jedynie w Monaco i na Hungaroringu potrzebne są jeszcze lepsze osiągi. Zacięta walka rozegra się też pomiędzy producentami opon. Nieznaczną przewagę posiadać będą zespoły używające sprawdzonych już opon Bridgestone, jednak w przedsezonowych testach francuskie Micheliny okazały się skuteczniejsze na mokrej nawierzchni, a w Malezji prawdopodobieństwo padającego deszczu jest bardzo duże. Ze statystyk wynika bowiem, że przez ostatnich pięć lat dnia 18 marca (data rozegrania tegorocznej GP) czterokrotnie padał deszcz.

Niesamowicie zacięta może być też rywalizacja podczas sobotniej kwalifikacji. Już w Australii udowodniono bowiem, że czasy z zeszłego sezonu są łatwo poprawiane przez kierowców. Tegoroczny czas Michaela Schumachera z pole-position w Melbourne był prawie o cztery sekundy szybszy od rezultatu Hakkinena z sezonu 2000. Podobne wyniki mogą być osiągane na wszystkich 17 torach w tym roku.

Jak będzie wyglądała druga eliminacja mistrzostw Formuły 1 w sezonie 2001? Czy Mika Hakkinen nawiąże walkę z Michaelem Schumacherem? Czy coraz lepsze zespoły Williams, Jordan i BAR dościgną liderów? Na te wszystkie pytania uzyskamy odpowiedź dopiero w niedzielę, kiedy to o 7.00 polskiego czasu kierowcy wystartują spod zielonego światła do wyścigu na torze w Kuala Lumpur.

Dowiedz się więcej na temat: gp australii | kuala lumpur | sepang

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje