Dakar 2012. Gra w pieczątki

W piątek, 30 grudnia polscy motocykliści przeszli badanie techniczne i odbiór administracyjny. Nie było żadnych niespodzianek i wszystko przebiegło bardzo sprawnie. Jutro ceremonia startu 34. Rajdu Dakar.

Badanie techniczne odbyło się w ogromnej hali namiotowej usytuowanej nad samym wybrzeżem Oceanu Atlantyckiego. Najpierw zawodnicy musieli skompletować obiegówkę.

-" Organizator bardzo skrupulatnie sprawdza wszelkie formalności. To swoista gra w pieczątki" - śmiał się Jacek Czachor - "musimy zdobyć ich kilkanaście, aby móc przystąpić do badania technicznego".

Po dokonaniu formalności administracyjnych motocykliści odebrali szereg urządzeń nawigacyjnych. Są one wymogiem dopuszczenia motocykli do rajdu i jednocześnie głównym narzędziem bezpieczeństwa podczas odcinków specjalnych. Jeśli motocykl stanie na trasie organizator widzi to na komputerze, w przypadku wywrotki system informuje o zmianie poleżenia motocykla.

Reklama

- "Mocno udoskonaliliśmy motocykl przed rajdem. Wiele elementów, które były stalowe zostały wymienione na aluminiowe, bądź tytanowe. Dzięki temu udało nam się obniżyć jego masę o około 6 kg. Wydaje się to być niedużo, ale biorąc pod uwagę moją wagę ciała może oznaczać, że w sumie będę lżejszy od moich konkurentów nawet o 15 - 20 kilogramów. Motocykl będzie zwrotniejszy i wyhamuje na krótszym dystansie. To będzie duża przewaga podczas długiej rywalizacji i przejazdów przez wydmy" - opowiadał Kuba Przygoński.

W tym roku organizator po raz pierwszy w historii rajdu wprowadził karę za wymianę silnika. Żywotność jednostki napędowej rajdowego motocykla to około 5 tysięcy kilometrów. Oznacza to, że w zasadzie każdy zawodnik z czołówki wymieni ją co najmniej raz.

- "Motocykle zostały sprawdzone zgodnie z regulaminem. Wszystkie części, które nie mogą zostać wymienione podczas rajdu zostały oznaczone. Nie możemy wymieniać silników, bez wcześniejszego zgłoszenia tego faktu, a stałe elementy takie jak np.: rama muszą przejechać cały rajd. Odbiór przeszedł bardzo sprawnie, motocykle są już w Parc fermé i zobaczymy je dopiero na starcie" - komentował Marek Dąbrowski.

Samochodowa załoga ORLEN Team: Krzysztof Hołowczyc i Jean-Marc Fortin rozpoczęła dzień od porannego testu Mini All 4 Racing. Był to ostatni sprawdzian najnowszej rajdówki fabrycznego teamu X-raid przed bezpośrednią konfrontacją.

- "Samochód od chwili powstania miał specyfikację taką jaką sobie założyliśmy. Rajdówka jest efektem wielomiesięcznych testów już wcześniej sprawdzonych rozwiązań. Taka nowa konstrukcja może mieć zawsze chorobę wieku niemowlęcego, dlatego też testujemy rozwiązania do ostatniej chwili i po to też był zorganizowany dzisiaj shakedown. Przejechaliśmy sporo kilometrów. Nic się nie działo, auto chodziło perfekcyjnie. Trochę miałem zastrzeżenia do zbyt wysokiej temperatury silnika, która jest o kilka stopni wyższa niż w BMW. Okazało się jednak, że jest to specyficzne dla Mini i wszystkie egzemplarze tak mają. Auto świetnie się prowadzi, idealnie hamuje, a obniżenie środka ciężkości doskonale przekłada się na jego trakcję" - opowiadał Krzysztof Hołowczyc.

Szef zespołu X-raid, Sven Quandt, zapytany o lidera teamu, w którym pojadą takie gwiazdy jak: Nani Roma, Stephane Peterhansel czy Krzysztof Hołowczyc odpowiedział: - "Mini All 4 Racing to moje najmłodsze dzieci. Na pewno nie dam żadnego z nich zniszczyć. Rzeczywiście liczymy, że co najmniej trzech kierowców zespołu będzie nadawało tempo rywalizacji. Mam nadzieję zobaczyć ich wszystkich na podium."

Wybierz najważniejsze wydarzenie 2011 roku. Wystarczy kliknąć TUTAJ .

Dowiedz się więcej na temat: granie | badanie techniczne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy