Kierowca nie będzie potrzebny. I to szybciej niż myślisz

Do 2035 r. liczba samoprowadzących się samochodów zbliży się w skali świata do 54 mln sztuk; za dwie dekady prawie co 10 samochód wyjeżdżający z fabryki ma móc poruszać się po ulicach bez kierowcy - przewidują analitycy z IHS Automotive.

Wizje samochodów, które radzą sobie na drodze bez człowieka, rozpalił na poważnie internetowy gigant Google. Od przystąpienia w 2010 r. do prac nad tzw. autonomicznymi samochodami jego inżynierom udało się dokonać znacznych postępów. Autonomiczne samochody wyposażone w sprzęt Google'a przejechały dotąd w testach ok. 800 tys. kilometrów.

Reklama

Zgodnie z prognozą IHS w 2025 roku samoprowadzące się samochody będą stanowiły 0,2 proc. rynku (235 tys. sztuk rocznie). Jednak 10 lat później ma to być już 9,2 proc. (11,8 mln sztuk rocznie). Za 11 lat cena samochodu, który będzie wyposażony w sprzęt umożliwiający jazdę bez kierowcy, ma być wyższa o 7-10 tys. dol. od tradycyjnych modeli; w 2035 r. za dodatkowe wyposażenie trzeba będzie dopłacić już tylko 3 tys. dol.

Według przewidywań IHS większość takich samochodów będzie sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Europie Zachodniej i Japonii.

Współautor raportu "Wschodzące Technologie: Autonomiczne samochody - nie czy, ale kiedy" Egil Juliussen zwraca uwagę na korzyści dla społeczeństwa z rozwoju tego typu technologii. "Liczba wypadków z udziałem SDCs (self-driving cars - samoprowadzących się samochodów - PAP) spadnie praktycznie do zera" - mówił podczas prezentacji raportu w Detroit.

Korporacje pracujące nad samochodami sterowanymi elektronicznie nie chcą się dzielić szczegółami swoich rozwiązań. Google wyposaża auta, które testuje, w lasery sprawdzające całe otoczenie samochodu. Zresztą takie systemy są montowane przez niektóre koncerny w ograniczonej formie już dziś. Niektóre z modeli BMW uniemożliwiają np. wjechanie w tył innego samochodu na autostradzie w razie zaśnięcia kierowcy. Czujniki, które skanują otoczenie, dostarczają do komputera sygnał o zbliżającej się przeszkodzie, a ten zwalnia auto.

Mało wskazuje na to, że autonomiczne samochody rozwiążą problem, który po zbyt hucznym sylwestrze mogło mieć wielu kierowców 1 stycznia. Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) przewiduje, że chcący prowadzić autonomiczne samochody będą musieli uzyskać specjalne prawo jazdy. Dodatkowo nawet te działające w pełni automatycznie auta w ruchu ulicznym będą musiały się znajdować pod stałą kontrolą człowieka, a to wyklucza możliwość jazdy nimi po trunkach z procentami.

W 2013 roku swój program bezobsługowych aut ogłosił Nissan. Japończycy mają zamiar wprowadzić na rynek pierwszy autonomiczny samochód w 2020 r. Inne koncerny również interesują się tą technologią, ale są bardziej ostrożne. General Motors uważa, że autonomiczne auta nie będą dostępne "w przewidywalnej przyszłości".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje