Najmniejszy VW w historii

Dopóki sami nie zetkniemy się z problemami niepełnosprawnych, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakim wyzwaniem mogą być dla niektórych codzienne czynności.

Zwyczajne wyjście z domu czy zrobienie zakupów wymaga czasami nadludzkiej siły woli i umiejętności.

Reklama

Wokół nas żyje wiele osób, które każdego dnia walczyć muszą własnymi ograniczeniami. Chociaż ich los jest zdecydowanie trudniejszy niż pełnosprawnych, większość nie chce, by traktować ich w sposób szczególny. Pragną jedynie, by traktować ich po ludzku.

Dlatego właśnie od kilku lat nasza redakcja prowadzi krucjatę przeciwko policjantom, strażnikom miejskim i zwyczajnym cwaniakom, którzy wciąż, bez skrupułów, zastawiają miejsca parkingowe przeznaczone dla niepełnosprawnych. Piętnujemy takie zachowania nie dla draki, ale z poczucia obowiązku. Uważamy, że jesteśmy to winni wszystkim tym, których los potraktował mniej łaskawie niż nas.

Wielu niepełnosprawnych byłoby skazanych na swoisty areszt domowy, gdyby nie możliwość prowadzenia samochodu. Samo uzyskanie prawa jazdy stanowi dla niektórych drogę nie do przebycia. Większość szkół jazdy nie posiada aut przystosowanych do tego typu nauki, odbycie kursu wiąże się wiec z koniecznością dodatkowych wydatków i długich dojazdów.

Gdy już uda się zdobyć wymarzony dokument, wiele problemów przysporzyć też może wybór konkretnego pojazdu. Auto cechować się musi dużą bezawaryjnością. Większość osób niepełnosprawnych nie może sobie przecież pozwolić na nieplanowany postój gdzieś na poboczu. Podstawowa naprawa, jak chociażby wymiana żarówki, to dla wielu - nawet pełnosprawnych manualnie - osób droga przez mękę.

Niestety, przystosowanie samochodu dla potrzeb konkretnej osoby wiąże się z dużymi wydatkami. Przeważnie osoby niepełnosprawne decydują się na pojazdy wyposażone w automatyczne skrzynie biegów. Takie rozwiązanie jest naturalne nie tylko w z powodu łatwości obsługi. Sam mechanizm elektrycznego sterowania sprzęgła przydatny dla osób z dysfunkcją lewej nogi kosztować może nawet osiem tysięcy złotych! Jeśli dodać do tego obręcz ręcznego sterowania przepustnicą i zamontowanie ręcznej dźwigni hamulca głównego, koszt przeróbki auta wzrosnąć może do 15 tys. zł!

Na szczęście, tego typu przemodelowanie wnętrza to stosunkowo prosty zabieg. Nie wymaga bowiem ingerencji w wiele podzespołów samochodu.

Sprawa prowadzenia samochodu mocno się jednak komplikuje, gdy trzeba przystosować pojazd dla osoby dotkniętej np. przez karłowatość. Chociaż ludzie o niewielkim wzroście przeważnie dobrze radzą sobie z prowadzeniem auta, dla wielu odległości do pedałów, kierownicy czy drążka zmiany biegów są zbyt wielkie.

Czasami trudno nawet zająć miejsce w standardowych wymiarów fotelu. Dla osób dotkniętych tą chorobą wszystkie elementy samochodu mogą wydawać się nienaturalnie wielkie.

O klientach cierpiących na to schorzenie pomyśleli pracownicy brazylijskiego oddziału Volkswagena. By zapewnić dotkniętym tą chorobą wrażenia towarzyszące prowadzeniu normalnego auta przez osobę o standardowym wzroście, w Brazylii zbudowano specjalną wersję popularnego na tamtejszym rynku volkswagena gol. Samochód, specjalnie z myślą o karłach zmniejszono w stosunku do oryginału o 30 proc.

Pojazd, na pierwszy rzut oka, niczym nie różni się od dziesiątek innych aut tego modelu. Pracownicy Volkswagena dołożyli wszelkich starań, żeby wiernie odwzorować wszystkie szczegóły. Uwagę przykuwają jedynie opony z nienaturalnych rozmiarów profilem.

Samochód ma 2,25 m długości i został zaprojektowany z myślą o osobach o wzroście poniżej 1,5 m. Specjalnie dla nich zmniejszono fotele i deskę rozdzielczą, tak, by zapewnić odczucia jakie prowadzenie samochodu zapewnia osobom o przeciętnym wzroście.

Ponieważ opracowanie miniaturowej jednostki napędowej byłoby ekonomicznie nieuzasadnione, największe zmiany odnajdziemy pod maską. Model mini-gol napędzany jest niewielkim silnikiem o mocy 5,5 KM, jaki spotkać można w niektórych kosiarkach. Jednostka nie ma, rzecz jasna, doładowania i bezpośredniego wtrysku paliwa, ale zapewnia autku prędkość maksymalną oscylującą w okolicach 30 km/h.

Oczywiście o produkcji auta nie ma co marzyć. Póki co powstały jedynie dwa egzemplarze tego niezwykłego pojazdu. Jak widać na filmach, w czasie firmowych imprez, największą frajdę mini gol sprawia dzieciom.

Zostań fanem naszego profilu na Facebooku. Tam można wygrać wiele motoryzacyjnych gadżetów oraz już niebawem... samochód na weekend z pełnym bakiem! Wystarczy kliknąć w "lubię to" w poniższej ramce.

Dowiedz się więcej na temat: Pojazd | jazdy | Auta | Nie | Volkswagen | najmniejszy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje