Jechali na kogutach, ale nie byli uprzywilejowani

Zapewne pamiętacie tekst zamieszczony na "Poboczu" opisujący pewien... ślub.

Dla przypomnienia. Samochód młodej pary poprzedzał funkcjonariusz na służbowym motocyklu a kolumnę zamykał rozświetlony błyskami sygnałów (niebieskimi i czerwonymi) radiowóz z włączoną w pewnym momencie także sygnalizacją dźwiękową!

Reklama

Gdy po kilku kilometrach konwój dotarł na miejsce policjanci zablokowali ruch tak, by samochód z nowożeńcami mógł bez przeszkód zaparkować pod lokalem po przeciwnej stronie drogi (zobaczysz to na filmie zamieszczonym na końcu tego tekstu).

Oczywiście nie mamy nic przeciwko policjantom, a także ślubom funkcjonariuszy tej służby. Nawet "pod obstawą" kolegów z pracy.

Ale jako, że jesteśmy bardzo dociekliwi, żeby nie powiedzieć "upierdliwi" chcieliśmy się dowiedzieć jakie zasady obowiązują policję przy takich okazjach.

O wyjaśnienie zwróciliśmy się więc do biura prasowego Komendy Głównej Policji w Warszawie. Ta jednak odesłała nas do sierż. sztabowego Andrzeja Browarka z Komendy Stołecznej Policji. Oto co do nas odpisał.

Odpowiedź na informację dotyczącą "policyjnej eskorty" podczas ślubu.

Szanowny Panie, chciałbym poinformować, że przesłany materiał został sprawdzony i przesłany do właściwej jednostki. Informuję, że policjant pełniący służbę w policji zwraca się do swojego przełożonego (czyli komendanta jednostki) z prośbą o wyrażenie zgody na policyjną asystę podczas ślubu.

W przesłanym piśmie zobowiązuje się do poniesienia wszelkich kosztów związanych z wykorzystaniem sprzętu policyjnego.

Funkcjonariusze biorący udział w tego typu zabezpieczeniu robią to w czasie wolnym od służby.

Chciałbym zaznaczyć, że Komendant może wyrazić zgodę tylko w sytuacji, gdy tego typu impreza w żaden sposób nie koliduje ze służbą policjantów oraz sprzętu. Tak też było w tym przypadku. Tak więc nie ma mowy o tym aby podatnicy ponosili jakiekolwiek koszty związane z takim zabezpieczeniem. Pozdrawiam sierż. szt. Andrzej Browarek.

Odpowiedź przyjęliśmy do wiadomości... Tyle, że nie rozwiała ona naszych wątpliwości. Byliśmy bowiem nadal ciekawi na podstawie jakiego przepisu policyjna kolumna mogła podczas pozasłużbowej asysty radiowozów emitować znaki świetlne (zapalone tzw. "koguty" - niebieski i czerwony) a później także dźwiękowe? A najbardziej nas nurtowało, czy w takim przypadku wolno taką policyjną kolumnę... wyprzedzać?

Napisaliśmy więc po raz kolejny do sierżanta Browarka dzieląc się naszymi wątpliwościami. Oto co nam odpisał.

Szanowny Panie. Przepisy regulujące poruszanie się pojazdów w kolumnie uprzywilejowanej reguluje Rozporządzenia z dnia 2 września 2002 roku w sprawie okoliczności w jakich używane są pojazdy uprzywilejowane w kolumnach.

Jednak w tym przypadku nie mamy do czynienia z pojazdami uprzywilejowanymi (pojazdem uprzywilejowanym zgodnie z kodeksem drogowym jest pojazd wysyłający sygnały dźwiękowe i świetlne).

W związku z tym kolumna ta nie była uprzywilejowana. Kierujący jadący za tą kolumną może ją wyprzedzić zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Pozdrawiam sierż. szt. Andrzej Browarek

O Boże... Tego to już całkowicie nie zrozumieliśmy. No bo przecież każdy chyba widzi na filmie, że radiowóz wysyła sygnały świetlne, a pod koniec filmu wyraźnie słychać także... sygnały dźwiękowe. A więc była to kolumna uprzywilejowana czy też nie?

Cóż było robić? Znowu piszemy do sierżanta sztabowego. Tym razem odpowiada krótko, co niestety nie znaczy, że zrozumiale... Bo pisze oto tak.

Proszę jeszcze raz dokładnie zapoznać się z przesłaną do Pana odpowiedzią a znajdzie Pan odpowiedź na swoje pytania. Przepisy dotyczące wyprzedzania kolumny pojazdów zawarte są w Kodeksie Drogowym. Rozporządzenie dotyczy pojazdów uprzywilejowanych.

Niestety nigdzie nie znaleźliśmy odpowiedzi na nasze pytanie, pomimo, że wszystkie odpowiedzi sierżanta sztabowego Andrzeja Browarka czytaliśmy po kilka razy.

A może któryś z naszych Czytelników pomoże nam w rozwikłaniu tej zagadki?

Dowiedz się więcej na temat: tekst | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama