Benzyna lepsza od diesla?

Ponieważ - przynajmniej zdaniem pesymistów - Polska to kraj, w którym nie udał się nawet kryzys ekonomiczny - nie dziwi fakt, że zachodnia moda dociera do nas z dużym poślizgiem. Dotyczy to również motoryzacji.

Przykład? W państwach tzw. Starej Unii od kilku lat najlepiej sprzedają się samochody wyposażone w silniki wysokoprężne. Już w 2007 roku w Europie sprzedano więcej samochodów z silnikami Diesla niż benzynowymi. Wówczas było to przeszło 154 mln sztuk, co dawało ponad 53 proc. udział w rynku. Jednostki benzynowe są obecnie (jeszcze) w odwrocie, ich udział w rynku stopniał już do nieco ponad 40 proc.

Reklama

Ta sytuacja zapewne wkrótce się odmieni, gdyż diesle w zasadzie osiągnęły już kres możliwości rozwoju (szczególnie ograniczenie emisji spalin oznacza skomplikowane systemy podnoszące cenę), zaś silniki benzynowe przeżywają drugą młodość dzięki sięgnięciu po turbosprężarki.

W czasie ostatnich kilkunastu lat silniki wysokoprężne przeszły niewyobrażalną zmianę. Opracowany przez Fiata wtrysk typu common rail, niemieckie pompowtryskiwacze i francuskie filtry cząstek stałych sprawiły, że klekoczące konstrukcje zarezerwowane dla maszyn rolniczych, stały się wyrafinowanymi mechanizmami o nieprzebranych pokładach momentu obrotowego. Warto pamiętać, że jeszcze w 1994 roku silniki wysokoprężne stanowiły jedynie 23 proc. europejskiego rynku i wybierane były niemal wyłącznie przez taksówkarzy.

Co ciekawe, teoretycznie Polska nie wpisuje się w ogólną europejską tendencję. Jak wynika z najnowszego raportu instytutu Samar, Polacy wciąż chętniej wybierają samochody z jednostkami benzynowymi. Przynajmniej jeśli chodzi o samochody nowe...

W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku Polacy kupili 97 289 samochodów z silnikiem Diesla i aż 136 037 aut wyposażonych w jednostki benzynowe. Udział silników wysokoprężnych wyniósł więc niecałe 42 proc. czyli o przeszło 10 proc. mniej niż w pozostałych państwach europejskich.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że Polacy zachwycili się technologią benzynowego downsizingu i przekalkulowali, że w większości przypadków zakup diesla nie bardzo się opłaca. Europejska moda dociera do nas po prostu z większym opóźnieniem. Chociaż silniki benzynowe ma pod maską ponad 58 proc. wszystkich noworejestrowanych pojazdów, przewaga tego rodzaju napędu wyraźnie topnieje. W stosunku do poprzedniego roku od benzyny odwróciło się już niemal 11 proc. klientów.

Co więcej, tendencja ta jeszcze się pogłębi, gdy od 1 stycznia obowiązywać zacznie nowa norma emisji spalin Euro V. Już dziś większość oferowanych silników Diesla wyposażona jest w filtr cząstek stałych, dzięki czemu niema problemów ze sprostaniem nowym przepisom. Tego samego nie można jednak powiedzieć o wielu podstawowych benzynowych jednostkach napędowych, które będą musiały zniknąć z oferty. Różnica w cenie miedzy dieslem a benzyną stanie się wiec mniejsza.

Czyżby wyniki sprzedaży były ostatecznym dowodem wyższości diesla nad silnikami benzynowymi?

Zostań fanem naszego profilu na Facebooku. Tam można wygrać wiele motoryzacyjnych gadżetów oraz już niebawem... samochód na weekend z pełnym bakiem! Wystarczy kliknąć w "lubię to" w poniższej ramce.

Dowiedz się więcej na temat: kryzys gospodarczy | samochody | Nie | silniki | benzyna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje