Jeździsz BMW? Uważasz, że jesteś wyjątkowy?

W komentarzach dość często "zbiera się" naszej redakcji z powodu rzekomych uprzedzeń do tej czy innej marki.

Szczególnie przeczuleni na swoim punkcie są właściciele bmw, którzy zarzucają nam, że w rubryce "wypadki" regularnie szykanujemy markę z Bawarii.

Reklama

Do naszej skrzynki często trafiają maile z pytaniami, dlaczego równie często, co o bmw, nie piszemy o tragicznych wypadkach z udziałem opli, toyot czy volkswagenów?

Za każdym razem nasza odpowiedź jest taka sama - nie jesteśmy wcale hienami żerującymi na nieszczęściu kierowców aut tej czy innej marki - wiadomości o wypadkach dostajemy od policji, straży pożarnej, agencji prasowych i czytelników. To, że nader często dotyczą one samochodów z Bawarii, nie jest ani nieprawdą, ani też - na pewno - naszym wymysłem. Czyżby w każdej z tych służb pracowali ludzie uprzedzeni do bmw, którzy zajmują się głownie wysyłaniem do przedstawicieli mediów szkalujących markę wiadomości?

Skoro tak, dlaczego właściciele citroenów, fiatów czy renault, w przypadku ubezpieczenia OC, nie są narażeni na zwyżki, mimo że pojazdów wyprodukowanych przez tych producentów jest na naszych drogach zdecydowanie więcej niż bmw?

Kolejny dzień, kolejna tragedia

Tylko w minionym tygodniu doszło do dwóch koszmarnych tragedii z udziałem samochodów od bawarskiego producenta. O jednym, który pochłonął życie dwóch osób, informowaliśmy w ubiegły wtorek rano - rozpędzone (wstępne informacje policji mówią o prędkości rzędu 160 km/h) bmw serii 5 E39 uderzyło w stojący na przystanku autobus i rozpadło się na dwie części.

W piątek rano dotarła do nas inna smutna wiadomość. Dzień wcześniej, w Syrynii (województwo śląskie), doszło do kolejnego tragicznego wypadku. Prowadzone przez 23-latka BMW serii 3, na skrzyżowaniu ulic Młodzieżowej z Wodzisławską, wypadło z drogi i czołowo uderzyło w drzewo. Po zderzeniu auto stanęło w płomieniach, a w samochodzie zginął kierowca i 23-letni pasażer.

Młodzi giną przez kompleksy?

Dlaczego na polskich drogach tak często dochodzi do tragicznych wypadków z udziałem aut bawarskiej marki? Nie bez winy są właściciele samochodów, którzy, na wielu polach, starają się udowodnić, że posiadanie bmw jest czymś wyjątkowym.

Niestety, na tego typu sugestie podatne są zwłaszcza bardzo młode osoby, które nie mają większego doświadczenia za kierownicą. Samochody bmw często wybierane są wiec jako jedno z pierwszych aut - i mimo że w przypadku pojazdu za 2-3 średnie krajowe trudno mówić o prestiżu - nastolatki, kupując 15-18-letni samochód ze znakiem wirującego śmigła, podnoszą poczucie własnej wartości.

Problem w tym, że nauka jazdy odbywa się w Polsce głównie na samochodach z przednim napędem, więc umiejętności niezbędnych do prowadzenia stosunkowo mocnej tylnonapędówki nabiera się dopiero na drodze.

Bijąc się w piersi, musimy przyznać, że niemała w tym również wina nas - dziennikarzy motoryzacyjnych. W różnego rodzaju testach często nie możemy nachwalić się zalet, jakie płyną z napędu na tylną oś zapominając, że uwydatniają się one niemal wyłącznie na torze. W "cywilnej" eksploatacji napęd na przód okazuje się o wiele praktyczniejszy (i bezpieczniejszy), nie wspominając już o systemach typu quattro.

Solidny, bezpieczny samochód? Tak, ale nowy...

To, że wypadki z udziałem bmw zbierają w Polsce śmiertelne żniwo, wynika również z faktu, że większość używanych aut tej marki w wieku kilkunastu lat nie grzeszy dobrym stanem technicznym. Często mają już za sobą mniej lub bardziej poważne naprawy blacharskie, wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa również jest skromne.

Co więcej, wielu nastolatków nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w przypadku najpopularniejszego w Polsce bmw - "trójki" typoszeregu E36 - dobre właściwości jezdne to w dużej mierze zasługa niewielkiej masy pojazdu. A tę udało się osiągnąć oszczędzając na rozwiązaniach z zakresu bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że E36 konstrukcyjnie tkwi w początku lat dziewięćdziesiątych, gdy za gwarancję bezpieczeństwa uchodziła poduszka powietrzna.

Tymczasem, gdy w 1997 roku instytut Euro NCAP przeprowadził test zderzeniowy produkowanej wówczas "trójki", auto otrzymało jeden z najgorszych wyników w historii tej organizacji! Samochód oceniono ledwie na 10 punktów, co pozwoliło mu zdobyć tylko jedną gwiazdkę! Dla porównania - produkowane wówczas volvo S40 zdobyło ich aż 4. A warto dodać, że wymogi na poszczególne oceny były wtedy znacznie niższe niż obecne. Co więcej, dziś wynik na poziomie 3 gwiazdek uznaje się za dużą wpadkę wizerunkową...

To prawda - bmw - jeśli jest młode, zadbane, a na swojej drodze nie spotkało już drzewa, ciężarówki czy budowlanej fadromy, na pewno będzie autem szybkim, niezawodnym, dającym dużą frajdę z jazdy i - przy zachowaniu rozsądku - bezpiecznym. Niestety, powyższy opis nie dotyczy dobrych 80 proc. pojazdów tej marki poruszających się po polskich drogach.

Zobacz film z testu zderzeniowego bmw E36:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje