Chwila szaleństwa francuskich inżynierów...

Specjaliści z Renault Sport zabrali się właśnie za usprawnienie najwolniejszego pojazdu w ofercie francuskiego producenta - produkowanego w Hiszpanii elektrycznego modelu Twizy.

Ideą, jaka przyświecała konstruktorom, było przerobienie powolnego autka miejskiego w rasowy, wyścigowy bolid. Co z tego wyszło?

Reklama

Auto już na pierwszy rzut oka przypomina samochód wyścigowy. Z przodu pojawił się typowy dla pojazdów klasy Formuła spojler, z tyłu zamontowano też pokaźnych rozmiarów skrzydło. Zamontowano również duże koła z centralną nakrętką i ogumieniem typu slick.

Podobnie jak w przypadku "cywilnego" Twizy, to co najważniejsze kryje się pod fikuśnymi kształtami karoserii. Produkcyjny model Twizy napędzany jest na tylną oś elektrycznym motorem trakcyjnym o mocy 17 KM. Odmiana przygotowana przez Renault Sport wzmocniona została stosowanym w Formule 1 systemem KERS, który - przez 14 sekund - dostarcza kierowcy dodatkowe 80 KM.

Zastosowanie takiego rozwiązania podniosło wprawdzie masę auta o około 90 kg, ale zdecydowanie poprawiło przyspieszenie i prędkość maksymalną. Twizy Renault Sport F1 - bo tak brzmi pełna nazwa koncepcyjnego pojazdu - rozpędza się do prędkości maksymalnej 110 km/h. Standardowy Twizy nie pojedzie szybciej, niż 85 km/h.

Chociaż osiągi nie powalają na kolana, kierowca małego autka można poczuć się jak w prawdziwym bolidzie. Wszystkie ważniejsze funkcje pojazdu obsługiwane są przyciskami zamontowanymi na kierownicy, podobnie jak ma to miejsce w samochodach Formuły 1.

Trudno przypuszczać, by Renault rozważało możliwość zbudowania produkcyjnego modelu Twizy Renault Sport F1. Samochód powstał jako pokaz możliwości firmy, który podziwiać będzie można przy okazji najważniejszych imprez sportowych World Series by Renault i salonów motoryzacyjnych.

A jak wam podoba się elektryczna "wyścigówka"?

Na co do kina?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje