Nowe pułapki na kierowców

Sprzęt pomiarowy staje się coraz lepszy, co oznacza, że coraz trudniej go przechytrzyć. Oto nowe pułapki, które czekają na kierowców.

Oczywiście najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na brak problemów z mandatami jest jazda zgodna z przepisami. Może się jednak zdarzyć, że kierowca przeoczy znak ograniczenia prędkości. Istnieją sposoby, aby przechytrzyć urządzenie pomiarowe.

Z zaskoczenia

Jeszcze do niedawna wystarczyło dokładnie patrzeć na znaki, które informują o obecności fotoradaru na drodze. Przepisy wymagają, aby niemal przed każdym fotoradarem znajdowało się ostrzeżenie. Niestety, coraz częściej można spotkać urządzenia na drodze, które fotografują kierowców, mimo że przed nimi nie ma żadnego znaku.

Reklama

To jednak nie koniec złych wieści. Nawet posiadacze antyradarów nie mogą liczyć, że zostaną uprzedzeni o działaniu sprzętu pomiarowego. Powód? Coraz częściej można spotkać fotoradary, które do działania nie wykorzystują fal radarowych, a więc są kompletnie niewykrywalne dla nielegalnych antyradarów.

Bez dystansu

Na baczności muszą się także mieć kierowcy, którzy boją się, że ich prędkość zostanie zmierzona przez wideorejestrator. Dotychczas była szansa, aby nie dać się złapać. Wystarczyło sprawdzać, czy inne auto nie utrzymuje stałego dystansu do naszego pojazdu. Aby wykonać pomiar, nieoznakowany radiowóz musiał poruszać się z taką samą prędkością jak namierzane auto. Obecnie policjanci mają ułatwione zadanie, nie muszą już trzymać stałej odległości podczas pomiaru, a nawet ruszać się z miejsca, aby zmierzyć i nagrać prędkość innego pojazdu.

Oto nowe pułapki związane z kontrolą na drodze, które pojawiły się w ostatnich miesiącach. Podpowiadamy, na co warto zwracać uwagę na drodze, aby uniknąć mandatu.

Nie przed każdym fotoradarem musi znaleźć się znak informacyjny

Z punktu widzenia przepisów nic się nie zmieniło - przed każdym fotoradarem musi się znaleźć znak "Kontrola prędkości. Fotoradar". To jednak dotyczy stacjonarnych urządzeń mierzących prędkość. W przypadku coraz popularniejszych rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle - zwanych potocznie także fotoradarami, które mogą się niczym nie różnić od tradycyjnych urządzeń mierzących prędkość (maszt oklejony żółtą folią), znak nie jest wymagany. Przy okazji Inspekcja Transportu Drogowego także może używać mobilnego fotoradaru bez stosowania znaku informującego o kontroli prędkości. Trzeba więc pamiętać, że brak znaku nie gwarantuje, że kierowca nie zostanie sfotografowany, jeśli złamie przepisy.

Na zdjęciu z fotoradaru mogą być widoczne dwa auta jadące obok siebie

Teoretycznie już od dawna występowała możliwość weryfikacji, który pojazd na fotografii został zmierzony. Jednak z powodu zastrzeżeń kierowców, zwykle fotografie były odrzucane, a pirat drogowy zostawał bezkarny. W przypadku nowych urządzeń mierzących prędkość z wykorzystaniem pętli indukcyjnych (te są instalowane w asfalcie na każdym pasie ruchu), dokładnie wiadomo, która pętla zmierzyła prędkość, a więc nie ma już wątpliwości, który pojazd przekroczył prędkość.

Najnowsze fotoradary z głowicami 3D, korzystające z fal radarowych, mogą równocześnie mierzyć prędkości nawet 32 samochodów. Wprowadzenie nowego sprzętu, oznacza że dwa auta w kadrze, nie dyskwalifikują zdjęcia.

Prędkość pojazdu może być mierzona na dystansie nawet 20 km, a nie jak dotychczas jedynie punktowo

Na drogach pojawiają się kamery, które mierzą prędkość pojazdów na danym odcinku drogi, jednak na ich podstawie mandatów jeszcze nie ma. Przykładem działania systemu może być Trójmiasto oraz kamery Inspekcji Transportu Drogowego, które pojawią na 20 odcinkach dróg krajowych. System zacznie działać w drugiej połowie roku. Na pocieszenie pozostaje fakt, że przed każdym odcinkiem pomiarowym pojawi się znak ostrzegający o kontroli i długości odcinka drogi. Będzie to informacja dla kierowcy, że po minięciu pierwszego urządzenia (zwykle kamery nad drogą) nie może przekroczyć prędkości, zanim nie minie drugiego urządzenia. Dotychczas większość kierowców po minięciu fotoradaru przekraczało dozwoloną prędkość.

Wideorejestrator nie musi się poruszać za innym pojazdem, aby dokonać pomiaru prędkości

Dotychczas wideorejestrator musiał poruszać się za innym pojazdem, aby sprawdzić jego prędkość. Wbrew obiegowym opiniom "wideoradary" nie korzystały ze sprzętu radarowego. Zadaniem policjanta było trzymanie stałego dystansu za namierzanym pojazdem. Z chwilą rozpoczęcia pomiaru liczony był czas przejazdu radiowozu i długość odcinka drogi (wyznaczana najczęściej z czujnika ABS). Na tej podstawie była wyliczana średnia prędkość "namierzanego" pojazdu. W przypadku nowych radiowozów wideorejestrator jest sprzężony z radarem Iskra. Ten mierzy prędkość na postoju lub podczas jazdy. Taki sposób pomiaru nie wymaga już utrzymywania dystansu do ściganego pojazdu, a nawet ruszania z miejsca.

Nowe modele fotoradarów nie są wykrywane przez antyradary

Niewykluczone, że wkrótce antyradary trafią do lamusa. Nowe urządzenia radarowe wysyłają mniejszą moc fal radarowych, przez co trudniej je wykryć, przynajmniej tanim i prostym antyradarem. Nie można jednak zapominać, że najnowszego sprzętu pomiarowego nie wykryje nawet najlepszy antyradar. Powód? Ten nie wysyła żadnych fal radarowych. Prędkość jest mierzona poprzez pętle indukcyjne zatopione w asfalcie lub poprzez analizę obrazu (czas wjazdu i wyjazdu z objętego monitoringiem odcinka drogi). Także w przypadku ręcznych mierników laserowych antyradary mają spore problemy. Dobrze sprawdzają się tylko w przypadku najstarszych fotoradarów stacjonarnych i starego typu ręcznych mierników radarowych.

Fotoradar może mierzyć prędkość nawet z odległości 1000 metrów

Dotychczas wystarczyło zwolnić do przepisowej prędkości kilkanaście metrów przed fotoradarem, aby ten nie wykonał zdjęcia. Zdecydowana większość fotoradarów musi być ustawiona pod kątem 22 stopni do drogi, to oznacza, że maksymalny zasięg wiązki radarowej nawet na ulicy o trzech pasach ruchu nie przekracza 60 m. Ale uwaga! Strażnicy miejscy w roli fotoradarów przenośnych używają mierników laserowych, które automatycznie mierzą prędkość i zapisują obraz. Są to zmodyfikowane ręczne mierniki laserowe UltraLyte, których na co dzień używa policja. Ich cechą wspólną jest zasięg - nawet 1 km. Zanim kierowca zorientuje się, że może być sfotografowany, sprzęt już dawno wykona pomiar prędkości i wykona zdjęcie.

Tekst: Sebastian Sulowski, zdjęcia: archiwum, "Motor" 3/2015 z 12 stycznia 2015 roku

Sposoby kierowców na unikanie kar z fotoradarów - PORADY

Motor
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy