Schumacher: Trzeba uważać...

Michael Schumacher stwierdził, że jego zespół, Ferrari musi wykonać jeszcze bardzo dużo pracy by wyeliminować McLarena z walki o mistrzowski tytuł. Schumacher wysunął się na samotne prowadzenie w klasyfikacji kierowców po szczęśliwym zwycięstwie w Hiszpanii przed dwoma tygodniami. Jednak sam Niemiec uważa, że musi bardzo uważać na ataki Davida Coultharda i Miki Hakkinena, którzy w wprawdzie mieli fatalny początek sezonu, jednak z wyścigu na wyścig stają się silniejsi.

- Wynik z Hiszpanii był faktycznie bardzo szczęśliwy. Równocześnie okazało się, że nawet po zmianie przepisów, McLaren jest wciąż bardzo blisko nas - powiedział Schumacher. - Można też się spodziewać, że ekipa Williamsa zacznie brać udział w bezpośredniej walce, kiedy tylko dopracują lepiej samochód. Jeśli chcemy myśleć o tytułach mistrzowskich nie możemy dopuścić do sytuacji, że będziemy słabsi od rywali - dodał mistrz świata.

Reklama

Niemiec, który prowadzi w klasyfikacji generalnej kierowców z ośmioma punktami przewagi nad Coulthardem, jeszcze nigdy w swojej karierze nie wygrał w Austrii. Tym razem zapewnia jednak, że fortuna się odwróci.

- W zeszłym sezonie miałem dużego pecha, gdyż zostałem wypchnięty z toru już na pierwszym zakręcie. Mam nadzieję, że w tym roku wszystko ułoży się korzystniej. Samochód powinien być lepiej przygotowany, a charakterystyka trasy jest bardzo podobna do tej z ostatniego wyścigu - stwierdził Michael Schumacher. - Nawet gdyby nie powiodło mi się w Austrii, będzie to wyścig, który przyniesie mi dużo frajdy. Jest tutaj wspaniała sceneria, dobre jedzenie i mnóstwo fanów Ferrari, którzy przybywają zza pobliskiej, włoskiej granicy - dodał trzykrotny mistrz świata.

Atlas F1
Dowiedz się więcej na temat: wyścig | Niemiec | Michael | michael schumacher

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje