Moc za rozsądną cenę

Na torze Balocco pod Mediolanem reporter INTERIA.PL sprawdza, jak jeździ się nowym grande punto abarth.

Przy okazji spotkaliśmy się także z Lucą de Meo, dyrektorem marketingu grupy Fiat, a jednocześnie szefem Abartha.

Reklama

- Jest pan pomysłodawcą wskrzeszenia marki Abarth. Czym się pan kierował podejmując taką decyzję?

- Myśleć o tym zaczęliśmy ponad rok temu. Wtedy to na targach tuningowych w Rimini zapytaliśmy w ankiecie młodych ludzi, 20-25 latków odwiedzających ten salon czy kojarzą markę Abarth.

- Za młodzi chyba aby kojarzyli...

- Otóż nie. Badania wykazały, że aż 80 procent ankietowanych odpowiadało, że Abartha łączą z samochodami sportowymi. Znali tę markę. Wtedy zrozumieliśmy jaki potencjał jest w tej firmie.

- W firmie, która do tej pory trzymaliście w szufladzie.

- Otóż to. Myśląc o stworzeniu nowej sportowej marki nie musieliśmy jej wymyślać, tworzyć czy kupować, jak robią to inni. Abartha mieliśmy, choć rzeczywiście w szufladzie.

- Zaczęliście od pojawienia się na rajdowych trasach.

- Tak. W 2006 roku nasze grande punto z logo Abartha pojawiały się na rajdowych trasach w wielu krajach, także w pana kraju. Teraz mając tak dobre produkty jak wspomniane punto i fiat 500 postanowiliśmy zaoferować naszym klientom auta w specyfikacji Abarth.

- Potencjał rynku aut tuningowych jest spory, a do tej pory Fiat nie był na nim obecny.

- No i właśnie to zmieniamy. Rzeczywiście bardzo duże zainteresowanie takimi autami było kolejnym warunkiem, który doprowadził nas do decyzji wskrzeszenia Abartha.

- W latach 1949-1971 kiedy swoje produkty powstające na bazie różnych modeli fiatów rozwijał Carl Abarth samochody ze znaczkiem skorpiona widoczne były na arenach wielu dyscyplin sportów samochodowych. Będziecie czerpać wzory z przeszłości?

- Oczywiście. To co przed laty robił Carl jest dla nas ogromną inspiracją. Jesteśmy pewni, że także z punktu widzenia biznesowego to korzystny pomysł, równie zyskowny od normalnej sprzedaży aut.

- Na razie macie 155-konnego fiata grande punto abartha i kit esseesse, czyli super sport, który wzmacnia to auto o 30 koni. Z tego co wiem będzie też fiat 500 abarth. W jaki sposób samochody te trafiać będą do klienta. No i co najważniejsze ile będą kosztować?

- Fiata 500 abarth zaprezentujemy za kilka miesięcy. Na razie trudno więc mówić o jego cenie. Grande punto abarth kosztować będzie na rynku włoskim 17,8 tys. euro. Na innych rynkach cena jeszcze nie jest ustalona, choć na pewno będzie zbliżona do tej włoskiej. Do końca 2008 roku w 12 krajach, także w Japonii będziemy mieć 60 dealerów oferujących samochody marki Abarth.

- 17.8 tys. euro to według Pana cena konkurencyjna?

- Oczywiście. Wystarczy porównać z corsą OPC czy clio RS. Nasze hasło to moc za rozsądną cenę.

Dowiedz się więcej na temat: samochody | fiat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje