Taka będzie norma emisji spalin Euro 7. Silników spalinowych nie zabije
Komisja Europejska po długich miesiącach sporów ostatecznie ogłosiła założenia nowej normy emisji spalin Euro 7. Norma, która początkowo nazywana była "zabójcą silników spalinowych", nie jest tak drastyczna, jak pierwotnie zakładano. Nie oznacza to jednak, że producenci samochodów (i klienci) mają powody do radości.
Norma emisja Euro 7 dotyczyć będzie samochodów:
- osobowych,
- dostawczych,
- autobusów
- samochodów ciężarowych.
Wcześniej stosowano normę Euro 6 dla samochodów osobowych i Euro VI - dla ciężarowych, a każda z tych norm miała inne wymagania. Euro 7 nie będzie już brała pod uwagę paliwa czy źródła napędu samochodu. Wymagania będą więc identyczne dla pojazdów z silnikami benzynowymi, wysokoprężnymi, a także z hybrydowymi czy elektrycznymi układami napędowymi.
To oznacza, że największe restrykcje dotkną samochody z silnikami Diesla oraz pojazdy użytkowe. Najmniej dotknięte będą auta z silnikami benzynowymi czy hybrydy. Nowością jest wprowadzenie pomiaru emisji pyłów z hamulców i opon. Te będą również dotyczyć samochodów elektrycznych.
Wszystkie pojazdy homologowane w ramach normy Euro 7 będą musiały spełnić jej wymagania przez 10 lat lub 200 tys. km przebiegu. Dla normy Euro 6 jest to odpowiednio 5 lat lub 100 tys. km przebiegu. Samochody mają być wyposażone w czujniki na bieżąco monitorujące poziom emisji. Jeśli wykryją problem - auto samo zdiagnozuje usterkę i ją zgłosi.
Co ciekawe, norma Euro 7 ma również uregulować trwałość baterii samochodów elektrycznych. Szczegółów w tym zakresie jeszcze brak.
A jak zmieniają się dopuszczalne poziomy emisji spalin? Wobec założenia, że w 2035 roku emisja CO2 z samochodów ma wynosić 0, w normie Euro 7 w ogóle nie zajmowano się dwutlenkiem węgla. To oznacza, że dopuszczalny poziom emisji pozostanie na niezmienionym, w stosunku do normy Euro 6, poziomie.
W przypadku emisji NOx, czyli tlenków azotu, ujednolicono dopuszczalną emisję z silników spalinowych. Niezależnie od tego czy silnik jest zasilany benzyną czy olejem napędowym, emisja NOx nie będzie mogła przekroczyć 60 mg/km. Innymi słowy - dla silników benzynowych nie zmieni się nic, natomiast dla jednostek Diesla dopuszczalny poziom spadnie z 80 do 60 mg/km. Będzie to problem szczególnie dla samochodów dostawczych o DMC do 3,5 tony, które w większość napędzane są silnikami wysokoprężnymi.
Ponadto ma zmniejszyć się o 13 proc. emisja cząstek stałych z rury wydechowej.
Nie zmieni się za to - wprowadzona przy okazji normy Euro 6 - metodologia pomiaru emisji spalin.
Komisja Europejska szacuje, że wprowadzenie normy Euro 7 w niewielkim stopniu odbije się na cenach samochodów. Średni koszt implementacji w autach osobowych ma wynosić między 90 a 150 euro. Znacznie gorzej wygląda sprawa w przypadku autobusów i samochodów ciężarowych, w których ten sam koszt ma wynosić już około 2600 euro.
Przedstawiona przez Komisję Europejską propozycja nowej normy Euro 7 trafi pod głosowanie do Parlamentu Europejskiego. Nowe propozycje przyjąć muszą również państwa członkowskie.
Norma Euro 7 dla samochodów osobowych ma zacząć obowiązywać 1 lipca 2025 roku, natomiast dla samochodów ciężarowych i autobusów - 1 lipca 2027 roku.
***