Zarabianie na "nadwadze" tirów

Skarb Państwa zarobił ponad 400 tys. zł na kierowcach, próbujących wjechać do Polski przeciążonymi samochodami przez polsko-niemieckie przejście graniczne w Świecku. Pieniądze te udało się zebrać już 20 dni po instalacji specjalnych wag do mierzenia ciężaru pojazdów na terminalu odpraw celnych.

Oznacza to, że średnia dzienna wysokość kar to 20 tys. zł. W takim tempie, urządzenia, które kosztowały 2,5 mln zł, zwrócą się w ciągu pół roku.

Reklama

Jednak tylko naiwni mogliby uwierzyć w to, że grube pieniądze kasowane codziennie na granicy pójdą na drogi. Całą kwotę zabiera "budujący tysiące kilometrów autostrad" minister Marek Pol. A szef resortu infrastruktury może przeznaczyć pieniądze dosłownie na wszystko, nawet na premie dla swych pracowników.

Tymczasem te fundusze mogłyby pójść na remont wiat na przejściu w Świecku, pamiętających jeszcze lata 70. - Czeka w kolejce również remont budynku głównego, remont wiat, ramp odprawowych - mówi Leszek Waloch, dyr. zarządu przejść granicznych w Gorzowie. - Samych kierowców to, na co idą pieniądze interesuje mniej. Bardziej denerwuje niedokładność urządzeń. Cały czas coś wymyślają. Utrudniają nam życie.

Waga w Świecku dzielnie wspomaga budżet i ministra Pola, ale minister nie wspomaga ani polskich kierowców ani dróg, które - choć odciążone od przeciążonych tirów - wciąż nie mogą się doczekać prawdziwych remontów.

Dowiedz się więcej na temat: remont | zarabianie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje