Reklama

Volkswagen Touareg R z polskimi cenami

Można już zamawiać w Polsce usportowioną odmianę Touarega, która jest hybrydą plug-in. Wraz z nią do cenników dołączyła też słabsza wersja eHybrid.

Topowy Touareg R napędzany jest jednostką 3.0 TFSI o mocy 340 KM, którą wspomaga elektryczny motor generujący 136 KM. Moc systemowa tego tandemu to 462 KM, a maksymalny moment obrotowy wynosi 700 Nm. Te parametry pozwalają na sprint do 100 km/h w 5,1 s. Co ciekawe, to o 0,2 s... wolniej od wersji V8 TDI, generującej 422 KM oraz 900 Nm. Obecnie jednak nie znajdziemy jej w ofercie.

Reklama

Touarega R wyróżnia między innymi logo R na osłonie chłodnicy, nadkolu oraz klapie bagażnika, przyciemniane klosze tylnych lamp LED, dedykowane dla tego modelu zderzaki w sportowej stylistyce, oraz lakierowane na czarny połysk - tylny dyfuzor, osłona chłodnicy, obudowy lusterek zewnętrznych i listwy dekoracyjne wokół szyb. O dobre oświetlenie drogi przed Touaregiem dbają matrycowe reflektory LED IQ. Light. W ramach wyposażenia dodatkowego auto poruszać się może na 22-calowych obręczach "Estoril". Z kolei we wnętrzu Touareg R wyróżnia się fotelami ergoComfort obszytymi skórą Vienna, zupełnie nową, sportową podgrzewaną kierownicą pojemnościową oraz licznymi akcentami wnętrza zawierającymi logo R.

Za najmocniejszą odmianę Touarega w historii modelu (przebija nawet limitowaną wersję z 6-litrowym W12) trzeba zapłacić 395 990 zł.

Osoby zainteresowane napędem hybrydowym, ale które nie oczekują aż tak dobrych osiągów, mogą zdecydować się na odmianę eHybrid, która także wchodzi do polskich salonów. Auto korzysta z tego samego układu napędowego co R, ale moc systemowa została zmniejszona do 381 KM, zaś maksymalny moment obrotowy do 600 Nm. Taki Touareg nadal jest bardzo szybki i przyspiesza do 100 km/h w 6,3 s.

Odmiana eHybrid oferowana jest z wyposażeniem Atmosphere oraz Elegance, które różnią się głównie elementami stylistycznymi oraz wykończenia wnętrza, stąd identyczna cena - 340 790 zł. Co ciekawe hybryda nie występuje w usportowionej wizualnie wersji R-Line. Czyżby Volkswagen nie chciał robić konkurencji "pełnej eRce"?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama