Reklama

Duży problem dealerów. Jest apel do rządu

​Branża motoryzacyjna apeluje do rządu, by... nie słuchał się Brukseli. Inaczej importerzy zostaną z tysiącami aut, których nikt nie będzie mógł kupić - pisze piątkowy "Pulsu Biznesu".

"Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), Związek Dilerów Samochodów (ZDS), grupy dilerskie oraz inne organizacje działające na rynku motoryzacyjnym walczą o to, by z nowym rokiem na placach nie zostały dziesiątki tysięcy nowych samochodów, których nie będzie można sprzedać. Chodzi im o zwiększenie puli aut, które po 1 stycznia 2021 r., kiedy wejdą w życie nowe unijne normy emisyjne, będą mogły zostać zarejestrowane mimo ich niespełniania" - napisano w gazecie.

Reklama

Wskazano, że "z początkiem przyszłego roku na terenie Unii Europejskiej zacznie obowiązywać norma emisji spalin 6d".

Gazeta porusza problem, o którym już pisaliśmy w naszym serwisie (patrz: ramki): 

"Obecnie oferowane auta, które do końca grudnia nie znajdą nabywców, od 1 stycznia 2021 r. nie będą mogły trafić na rynek (zostać zarejestrowane). Taka sytuacja powtarza się przy każdej zmianie norm lub sposobów pomiaru emisji. Do tej pory jednak producenci mogli uniknąć pozostania z autami ze starą homologacją dzięki mechanizmowi tzw. końcowej partii produkcji. W przypadku aut osobowych +dyspensa+ trwała najczęściej rok i obejmowała pulę 10 proc. samochodów ulokowanych przez producenta na rynku w ciągu 12 miesięcy poprzedzających zmianę norm emisji. Problem w tym, że w wyniku pandemii koronawirusa i związanego z nią zamknięcia wielu europejskich salonów dilerskich wiosną liczba rejestracji spadła o kilkadziesiąt procent, a na placach zalegały niesprzedane auta. Szansa na ich sprzedaż do końca roku z każdym dniem maleje. Szacunki z lata wskazywały nawet na kilkadziesiąt tysięcy niesprzedanych samochodów. Branża podjęła więc walkę o zwiększenie puli derogacyjnej - na razie bez sukcesu" - podaje "Puls Biznesu".

Rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Szymon Huptyś poinformował, że "resort infrastruktury, na wniosek Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, począwszy od maja 2020 r., kilkakrotnie występował do Komisji Europejskiej z prośbą o możliwość prolongaty niektórych terminów końcowej partii produkcji, odnoszących się do regulacji UE w tym zakresie".

"KE negatywnie odnosi się do rozszerzenia zakresu stosowania końcowej partii produkcji w celu wprowadzenia na rynek większej liczby pojazdów, którym na przełomie 2020 i 2021 r. będą kończyły się świadectwa homologacji" - przekazał rzecznik.

Warto dodać, że problem dotyczy dealerów we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej, tyle tylko, że w większości z nich poziom sprzedaży samochodów jest znacznie wyższy niż w Polsce. Jeśli KE nie przychyli się do próśb jedynym wyjściem dla dealerów będzie zarejestrowanie samochodów "na siebie". To umożliwi ich sprzedaż w przyszłym roku - formalnie auta będą już na rynku, chociaż faktycznie - nadal będą bez przebiegów stały w salonach.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje