Reklama

Tirowcy pędzą jak szaleni. My płacimy za to… życiem

Kilka dni temu informowaliśmy, że wg raportu przygotowanego przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, aż 83 proc. kierowców nagminnie łamie ograniczenia prędkości w obszarze zabudowanym.

Dane dotyczyły miejsc, w których drogi krajowe przechodzą przez miejscowości. Niewiele lepiej jest jednak na dwujezdniowych ulicach miejskich, gdzie na łamanie ograniczeń pozwala sobie aż 80 proc. kierujących samochodami osobowymi.Cytowany dokument zwraca też uwagę na inną, nie mniej niebezpieczną kwestię - łamanie ograniczeń prędkości przez kierowców samochodów ciężarowych.

Reklama

Przypominamy, że kierowcy pojazdów, które polski ustawodawca określa jako ciężarowe, muszą przestrzegać bardzo rygorystycznych reguł. Na drogach jednojezdniowych samochód tego typu nie może poruszać się szybciej niż 70 km/h. Z prędkością 80 km/h jeździć można na drogach dwujezdniowych, w tym na wszystkich "ekspresówkach". 80 km/h to również górna granica prędkości wszelkiej maści ciężarówek - w tym zestawów drogowych zwanych potocznie "tirami" - na autostradach. Z prędkością 100 km/h poruszać się mogą po tego typu drogach jedynie autokary spełniające dodatkowe wymagania techniczne.

Niestety, kierowcy aut ciężarowych - podobnie jak właściciele "osobówek" - niewiele robią sobie z obowiązujących przepisów. Co więcej, średnie prędkości tego rodzaju pojazdów na poszczególnych rodzajach dróg często przekraczają deklarowane przez producentów prędkości maksymalne!

Stosunkowo rozsądnie kierowcy ciężarówek zachowują się w terenie zbudowanym. Ze względu na częste zatrzymania średnia prędkość samochodu "ciężkiego" na dwujezdniowych ulicach w dużych miastach to około 58 km/h (dopuszczalna prędkość to 50 km/h). Jeszcze szybciej ciężarówki poruszają się w obszarze tzw. przejść drogowych przez miejscowości. Średnia prędkość tego typu pojazdu wynosi tam 63,1 km/h (o 13,1 km ponad limit). 

Najwięcej do myślenia dają jednak dane dotyczące pozostałych dróg. Na drogach krajowych auta ciężarowe poruszają się ze średnią prędkością 87,2 km/h. Pomijając fakt, że wynik jest o 7 km/h wyższy niż dopuszczają to przepisy, w przypadku tzw. tirów oznacza to de facto jazdę z prędkością maksymalną. Od 10 lat każda rejestrowana w Polsce ciężarówka musi bowiem posiadać ogranicznik prędkości, który aktywuje się przy 90 km/h.

Biorąc powyższe pod uwagę, ciekawie prezentują się wyniki pomiarów prędkości pojazdów ciężarowych na drogach ekspresowych. Wg Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, ciężarówki i autobusy poruszają się tam ze średnią dobową prędkością - uwaga: 99,5 km/h!  To jednak jeszcze nic w porównaniu z prędkościami osiąganymi przez ciężarówki na autostradach. Te kierowcy tzw. tirów traktują niemal jak tory wyścigowe!

Warto zaznaczyć, że średnia prędkość samochodów osobowych na autostradzie w Polsce to 133 km/h. Kierowcy "osobówek" generalnie jeżdżą więc wolniej niż pozwalają na to przepisy (140 km/h). Tego samego nie można jednak powiedzieć o kierowcach aut ciężarowych. Średnia dobowa prędkość tego rodzaju pojazdu na polskiej autostradzie to - uwaga: 105,2 km/h! To jest nie tylko o przeszło 25 km/h więcej niż limity ustalony przez ustawodawcę, ale też o około 15 km/h więcej prędkość maksymalna większości zestawów drogowych...

Oczywiście, do samochodów ciężarowych zalicza się w Polsce wszystkie pojazdy o masie własnej przekraczającej 3,5 tony. Średnią zawyżają więc np. duże busy czy autokary, które - po spełnieniu dodatkowych wymogów - mogą legalnie rozpędzić się na autostradzie do 100 km/h. Swój udział mają tu również wszelkiej maści "laweciarze" - ograniczenie do 80 km/h obejmuje bowiem także wszelkie pojazdy holujące przyczepy...

Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż mówimy o prędkości średniej, która jest aż o 25 km/h wyższa niż dopuszczalna i o 15 km/h wyższa niż - przynajmniej w teorii - prędkość maksymalna tzw. (potocznie) tira.

Dane płynące z raportu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego pozwalają postawić kilka pytań. Czy wobec tego, biorąc pod uwagę fakt, że prawo - przynajmniej w teorii - służyć ma obywatelom, nie powinno się rozważyć zmiany w obecnych przepisach? Skoro średnia prędkość samochodów ciężarowych na autostradzie sugeruje, że obowiązujących ograniczeń nikt nie przestrzega, wypadałoby zastanowić się, skąd wziął się taki stan rzeczy.

Oczywiście, nie namawiamy do podnoszenia ograniczeń prędkości dotyczących najcięższych pojazdów, wypadałoby jednak rozważyć możliwość wprowadzenia do kodeksu drogowego nowych kategorii aut, jak - przykładowo - lekki pojazd ciężarowy. Podniesienie limitu prędkości dla lekkich samochodów z przyczepą, czy przekraczających 3,5 tony busów, w żaden sposób nie wpłynie przecież na statystyki wypadków, a pozwoli ująć w ramy prawa otaczającą nas rzeczywistość. Wypada bowiem zauważyć, że nawet jeśli autorzy obecnych ograniczeń mieli na względzie kwestie bezpieczeństwa, dziś nie służą one niczemu innemu, jak tylko łataniu państwowego budżetu...

Co do tego, że podniesienie limitów dla lekkich aut ciężarowych nie wpłynie na rzeczywistą prędkość potoku ruchu można mieć absolutną pewność. Wraz ze wzrostem prędkości zdecydowanie wzrasta bowiem zużycie paliwa, a to stanowi przecież jeden z głównych kosztów transportu.

Doskonałym przykładem są tu chociażby samochody osobowe, które - wg danych - poruszają się po autostradach wolniej niż można. Ich kierowcy doskonale zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że zwiększenie prędkości o kilkanaście km/h momentalnie odbija się spalaniu.

Dane dotyczące najcięższych pojazdów powinny również dać do myślenia diagnostom i funkcjonariuszom Inspekcji Transportu Drogowego. Skoro średnia dobowa prędkość samochodu ciężarowego na autostradzie przekracza prędkość maksymalną większości ciągników siodłowych, trudno nie odnieść wrażenia, że większość z nich ma zdemontowane ograniczniki prędkości, a - co za tym idzie - nie spełnia warunków homologacji.

To jest wystarczający powód, by zatrzymać dowód rejestracyjny i skierować pojazd na dodatkowe badania techniczne. O ile bowiem rozpędzony do 100 km/h bus o masie 5 ton nie stanowi na autostradzie jakiegoś nadzwyczajnego zagrożenia, o tyle w przypadku 40-tonowego zestawu sytuacja wygląda już zgoła inaczej... A przecież prędkość, z jaką porusza się ciężarówka, jest zapisywana na tarczy tachografu...

Paweł Rygas

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje