Reklama

Sejm zajął się bezpieczeństwem na drogach. I co?

Posłowie, choć różnią się w ocenie stanu bezpieczeństwa na polskich drogach są zgodni, że potrzebne są dalsze działania zmierzające do ograniczenia liczby wypadków i ich ofiar. Debata na ten temat odbyła się w środę na posiedzeniu Sejmu.

Okazją do dyskusji nad stanem bezpieczeństwa na polskich drogach był report, w którym NIK zbadała działania organów państwowych w tym zakresie. Środowa debata była pierwszą od 11 lat, podczas której posłowie zajęli się raportem Izby na posiedzeniu plenarnym. Zwykle sprawozdania NIK procedowane są w ramach komisji sejmowych; tryb debaty nad raportem o stanie bezpieczeństwa na drogach marszałek Sejmu zastosował na wniosek prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Reklama

"Przez ostatnich 10 lat zginęło na polskich drogach 47 tys. osób. To tak, jakby z mapy Polski zniknęło sporej wielkości miasto pełne osób starszych i dzieci, studentów, licealistów i rodziców. Musimy coś zrobić, żeby przerwać ten dramat na polskich drogach" - mówił przedstawiając wyniki kontroli Kwiatkowski.

Izba rekomenduje Sejmowi "zwiększenie dynamiki działań państwa w obszarze bezpieczeństwa na polskich drogach". NIK postuluje m.in. stworzenie ustawy ustanawiającej krajowy System Zarządzania i Kontroli Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz powierzenia koordynacji działań w ramach tego systemu jednemu organowi - MSW. Przyczynami niewystarczającego poziomu bezpieczeństwa są według Izby m.in. braki w infrastrukturze drogowej i złe oznakowanie dróg.

W czasie debaty nad wnioskami z raportu Izby wiceszef MSW Grzegorz Karpiński zwrócił uwagę, że kontrola w tym resorcie i jednostkach mu podległych zakończyła się w czerwcu 2013 r. i że już w jej trakcie były podjęte kroki "zmierzające do poprawy działań podległych ministerstwu służb".

"W 2013 r. Komendant Główny Policji opracowując nowe wytyczne do planu działania policji na lata 2013-15 postanowił zwiększyć ilość policjantów, którzy wykonują służbę w ruchu drogowym. Założenie było takie, że 10 proc. policjantów wykonujących służbę wykonuje ją właśnie w ruchu drogowym" - tłumaczył.

Dodał, że konsekwencją liczebnego wzmocnienia drogówki jest to, że nie wszyscy funkcjonariusze mogli od razu przejść specjalistyczne szkolenie, choć zaznaczył, że każdy policjant, który kończy kurs podstawowy, ma przygotowanie do wykonywania czynności w ruchu drogowym. Zapewnił, że w br. szkolenia specjalistyczne przejdzie ponad 1700 funkcjonariuszy, a w 2015 r. powinno je przejść ok. 3,5 tys. Dodał także, że w przyszłorocznym budżecie zapisana jest dodatkowa, w stosunku do roku 2014, kwota ok. 80 mln zł na zakup pojazdów dla policji.

Karpiński zauważył, że pomysł przekazania całego systemu dbałości o bezpieczeństwo ruchu drogowego ministrowi spraw wewnętrznych ma pewne mankamenty. Przypomniał, że NIK wskazuje m.in. na braki w infrastrukturze; "nie mam przekonania, że jest to zadanie właściwe dla ministra ds. wewnętrznych" - ocenił. Podkreślił także, że budowa takiego systemu pod nadzorem MSW "musi być bardzo precyzyjną operacją rozdzielającą jasno kompetencje".

"Uważamy, że zakres kompetencji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego, jaki jest w obszarze czy to ministra odpowiedzialnego za sprawy transportu, czy to w gestii ministra odpowiedzialnego za sprawy wewnętrzne wyraźnie wskazuje, że te kompetencje powinny pozostać przy ministrze odpowiedzialnym za sprawy transportu. Wszelkie opracowania, którymi dysponujemy i analizy dotyczące krajów europejskich też wyraźnie na to wskazują" - powiedział wiceszef resortu infrastruktury i rozwoju Zbigniew Rynasiewicz.

Dodał także, że jasne rozdzielenie kompetencji pomiędzy policję i Generalnego Inspektora Transportu Drogowego jest konieczne i resort infrastruktury jest zwolennikiem takiego rozwiązania. Zwrócił natomiast uwagę, że w zakresie obowiązków ITD są zadania, które mogą wykraczać poza kompetencje policji.

Poseł Stanisław Żmijan (PO) przypomniał, że w latach 2007-13 powstało w Polsce ponad 1000 km autostrad, ponad 1000 km dróg szybkiego ruchu oraz ok. 582 km obwodnic, co - jak podkreślił - miało wpływ na poprawę bezpieczeństwa. Przekonywał, że problematyka bezpieczeństwa ruchu drogowego musi mieć odpowiednią rangę w działaniach państwa.

"Musimy docierać z przekazem do każdego Polaka i do każdej Polki, te dane muszą trafiać do wyobraźni obywateli. Za stan bezpieczeństwa ruchu drogowego odpowiada całe społeczeństwo, my wszyscy, użytkownicy dróg. (...) Trzeba podkreślić szczególną odpowiedzialność, jaka spoczywa na elitach politycznych, także na Wysokiej Izbie w zakresie stanowionego prawa i ilości środków przeznaczanych na ten cel" - mówił.

Dodał także, że grupa posłów klubu PO przygotowała propozycję zmian w przepisach dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego. "Aktualnie projekt jest przedmiotem dyskusji wewnątrzklubowej oraz poddany konsultacji z resortami sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i infrastruktury. (...) Jestem głęboko przekonany, ze uwzględnimy w trakcie debaty wewnątrzklubowej rekomendacje NIK" - zapewnił.

Andrzej Adamczyk (PiS) przywołał raport NIK z 2010 r., w którym wskazano na zły stan infrastruktury drogowej jako jedną z głównych przyczyn wypadków. "Ten raport powinien być wyrzutem sumienia rządzących polityków Platformy i PSL. (...) Zegar tykał od 2010 r. i wcześniej poszczególni ministrowie odpowiedzialni za stan infrastruktury drogowej udawali, że problem nie istnieje, a posłowie wtórowali i wzmacniali ich w tej postawie" - przekonywał zwracając się do posłów koalicji rządzącej.

"Nie ufamy, że sytuacja ulegnie poprawie. Te zapewnienia, które się pojawiają i deklaracje, że może być inaczej, w niczym nie są poparte - chociażby w projekcie budżetu na rok 2015, czy w budżetach na lata 2013 i 2014. Bo jeżeli by tak było, że faktycznie bierzecie odpowiedzialność za to, co dzieje się na polskich drogach, to znacząco wzrósłby udział środków finansowych na transport, modernizacje i bieżące remonty na drogach krajowych" - przekonywał.

"Było nie tak dobrze, jest nieźle, będzie lepiej i na to daję gwarancję" - zapewniał Józef Racki (PSL). Zwrócił uwagę m.in. na pilną potrzebę poprawy oznakowania dróg, wprowadzenia do kodeksu wykroczeń zapisu zaostrzającego kary dla kierowców prowadzących bez prawa jazdy oraz obowiązek gromadzenia danych osobowych tych kierowców w ewidencji danych osobowych.

Według posła Macieja Banaszaka (SLD) fakt, że po raz pierwszy od 11 lat wyniki kontroli NIK są przedmiotem debaty sejmowej, jest "wart docenienia". Krytykował on jednak koalicję za brak wystarczających działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach i zadeklarował pełne poparcie dla wniosków z przedstawionego przez NIK raportu.

"Owszem, mamy mniej ofiar w wypadkach, ale nie dzięki narodowemu programowi budowy fotoradarów czy pozostawieniu uprawnień strażom miejskim do codziennego łupienia obywateli. Mamy mniej wypadków dzięki temu, iż Unia Europejska co roku przeznacza miliardy euro na poprawę jakości infrastruktury w Polsce i pewnie będzie musiała wydać jeszcze sporo, skoro nadal pozostajemy krajem członkowskim o jednym najniższych poziomów bezpieczeństwa" - ocenił.

Jerzy Borkowski (TR) zadeklarował, że jago klub popiera wszystkie wnioski zawarte w raporcie Izby.

Przedstawiony przez NIK raport składa się z wyników siedmiu kontroli cząstkowych, które prowadzone były łącznie przez półtora roku.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: bezpieczeństwo na drogach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje