Fotoradary

Tysiące zmotoryzowanych Polaków chcą zirytować ministra finansów

W podobnych sytuacjach sięga się zazwyczaj po zwrot: "rozeszły się jak świeże bułeczki".

W tym przypadku jednak takie porównanie nie wystarcza, bowiem mimo wszystko pieczywo w piekarni zazwyczaj czeka na klienta dłużej, my tymczasem w ciągu godziny otrzymaliśmy ponad 5 000 zamówień od osób, pragnących dostać naklejkę z hasłem "Na złość Rostowskiemu jeżdżę zgodnie z przepisami".

Reklama

Tak, to nie pomyłka - ponad pięć tysięcy! Nawet najwięksi optymiści nie przewidywali, że będzie ich aż tyle. Cały nakład naklejek został już wyczerpany, ale spokojnie, będzie dodruk i wszystkie zamówienia są sukcesywnie realizowane. Dalszych, niestety, na razie nie przyjmujemy...

Niezmiernie nas cieszy, że wsparta przez serwisy motoryzacyjne INTERIA.PL akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa zyskała tak ogromne zainteresowanie. Nieposłuszeństwa swoiście zresztą pojmowanego, gdyż nie chodzi tu przecież o szerzenie anarchii. Wręcz przeciwnie - o ścisłe trzymanie się ustanowionego przez państwo prawa i zniweczenie w ten sposób niefrasobliwie ujawnionych przez to samo państwo jego planów. Jak wiadomo, przyznało się ono, przez zapis w ustawie budżetowej, że zamierza w tym roku zarobić 1,5 miliarda zł na mandatach z fotoradarów. Pieniądze z punktu widzenia zwykłego człowieka wręcz gigantyczne.

Co prawda i minister finansów, i inni prominentni przedstawiciele władzy natychmiast pospieszyli z wyjaśnieniami, że to nie tak, że chodzi im nie o kasę, lecz poprawę bezpieczeństwa na drogach; że będą przeszczęśliwi, jeżeli nowiutkie fotoradary pozostaną bezczynne itp. Cóż, kwota padła, mleko się rozlało, zmotoryzowany naród zakipiał z oburzenia... I pomyśleć, że obecny rząd uchodzi za mistrza w działaniach PR. Nie pierwsza to i zapewne nie ostatnia wpadka, pokazująca, jak bardzo przesadzona jest ta opinia...

Tysiące zmotoryzowanych Polaków chcą zirytować swoim postępowaniem ministra finansów. Wspaniale, ale należy zauważyć, że hasło "Na złość Rostowskiemu jeżdżę zgodnie z przepisami" zobowiązuje. Będzie głupio, gdyby kierowca z taką naklejką został przyłapany na jakimś wykroczeniu. Narazi się wówczas nie tylko na mandat, ale, co równie bolesne, na kpiny ze strony kontrolujących. Prosimy, pamiętajcie o tym!

A na koniec, nie żeby się chwalić czy wypinać pierś na medale, zastanawiamy się, czy inicjatorzy i organizatorzy naklejkowej akcji nie zasługują na nagrodę za propagowanie bezpieczeństwa na drogach? Bardziej niż urzędnicy i aktywiści licznych instytucji i organizacji, statutowo zajmujących się tym zagadnieniem...

KLIKNIJ: NA ZŁOŚĆ ROSTOWSKIEMU PRZESTRZEGAMY PRZEPISÓW .. Tam już grubo ponad 3 tysiące fejsbukowiczów popiera tę akcję i chce jeździć z taką nalepką.

Dowiedz się więcej na temat: bułeczki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje