Reklama

Polskie drogi

Małżeństwo "zaszalało" na parkingu. Zapomnieli, że są w oku kamer

​35-letni mężczyzna przewiózł swoją żonę terenowym Nissanem z jednego końca parkingu na drugi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kobieta jechała, stojąc na stopniach i trzymając się relingów.

Nissan Pathfinder to terenowy samochód, który łączy rozwiązania techniczne w Navarą. Samochód seryjnie wyposażony jest w stopnie ułatwiające wsiadanie orz relingi dachowe. Podczas jazdy w trudnym terenie wyposażenie to przydaje się m.in. do dociążenia samochodu z jednej strony.

Parking przed sądem to nie wycieczka w teren

Jednak to co uchodzi bezkarnie podczas jazdy terenowej, nie ujdzie bezkarnie na parkingu w centrum miasta. Szczególnie, jeśli jest to parking przed sądem, na którym niemal na pewno znajdują się kamery monitoringu.

Przekonał się tym 35-latek, którego żona stała na stopniach Pathfindera, podczas manewrowania na parkingu przed Sądem Rejonowym w Piasecznie. "Szaleństwa" pary zarejestrowały kamery monitoringu, a policjanci skorzystali z okazji do wystawienia mandatu.

Reklama

Zastosowano przepis - wytrych

Na jakiej podstawie? Artykuł 60 Prawa o Ruchu Drogowym, pkt 1 to swoisty wytrych, na podstawie którego policjanci mogą karać kierowców, za bardzo różne zachowania. Zakazuje on kierującemu używania pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu osoby znajdującej się w pojeździe lub poza nim. 

To właśnie na podstawie tego przepisu karani są kierowcy, którzy chcą na przydrożnym parkingu czy zamarzniętym jeziorze poćwiczyć jazdę w zimowych warunkach. Policjant zawsze może bowiem stwierdzić, że kierowca zagroził bezpieczeństwu - jak nie osoby postronnej to przynajmniej samemu sobie. 

W przypadku "szaleństw" na parkingu przed sądem również nie było litości. Za krótką przejażdżkę z żoną kierowca został ukarany mandatem.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: policja | kamery monitoringu | parking | Piaseczno

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy