Reklama

Najdziwniejszy wyścig w historii? Nikt nie dojechał do mety!

Fani wyścigów z uwagą śledzili weekendowe zmagania kierowców Formuły 1 na torze w Sepang. Grand Prix Królowej Sportów Motorowych towarzyszyły wyścigi bolidów Formuły 4. Ich sobotnia rywalizacja przejdzie do historii sportów motorowych.

Pierwszy z dwóch wyścigów przebiegł bez większych emocji, ale to, co stało się pod koniec drugiego sprawiło, że kibice przecierali oczy ze zdumienia. Całkiem prawdopodobne, że był to pierwszy wyścig w historii sportów motorowych, na którego mecie nie pojawił się żaden z bolidów.

Reklama

Startujący z pole position Danial Frost, który przewodził w stawce - z braku paliwa - zatrzymał się na szóstym (z ośmiu) okrążeniu. Na tym samym "kółku" brak paliwa wyeliminował również trzech innych zawodników. Taki obrót sytuacji poskutkował pojawieniem się na torze samochodu bezpieczeństwa. Organizatorzy musieli bowiem usunąć z jezdni stojące w niebezpiecznych miejscach bolidy.

To nie był jednak koniec problemów. W czasie "neutralizacji" paliwo skończyło się również w pozostałych bolidach. Ostatecznie na torze pozostał tylko jeden zawodnik - Kane Shepherd. Niestety na finałowym, ósmym okrążeniu również jego bolid z powodu braku paliwa zatrzymał się, stało się to zaraz po wyjeździe z zakrętu nr 2.

W efekcie metę pokonał jedynie samochód bezpieczeństwa!

Śledzący rywalizację Carlos Sainz napisał na jednym z serwisów społecznościowych, że "oglądał właśnie pierwszy w życiu wyścig, na którego mecie nie pojawił się żaden bolid".

Kuriozalna sytuacja była wynikiem błędnych obliczeń inżynierów wyścigowych. Z uwagi na napięty kalendarz związany z weekendem F1 (i nieplanowanymi trudnościami) dwa wyścigi Formuły 4 odbywały się w sobotę jeden zaraz po drugim. Ze względu na ograniczony czas organizatorzy podjęli decyzję o rezygnacji ze standardowego tankowania bolidów pomiędzy wyścigami.

Harmonogram wyścigowego weekendu zaburzyła sprawa przerwanej 20 minut przed czasem (czerwona flaga) drugiej sesji treningowej F1. Luźna pokrywa studzienki deszczowej przebiła oponę w bolidzie Romaina Grosjeana, przez co kierowca stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w barierki. Na całe szczęście 31-latek wyszedł z groźnie wyglądającego wypadku bez szwanku.

Ostatecznie organizatorzy zdecydowali o sklasyfikowaniu kierowców Formuły 4 na miejscach, jakie ci zajmowali na piątym okrążeniu. Oznacza to, że zwycięstwo przypisane zostało wyeliminowanemu na szóstym "kółku" Danialowi Frostowi.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL