Uwaga - "Miśki" kłamią na CB?

Chyba każdy jeżdżący zawodowo kierowca ma w swoim samochodzie radio CB.

Boom na te urządzenia zapoczątkowali kierowcy ciężarówek, którzy spędzając długie godziny za kierownicą chcieli mieć możliwość komunikowania się z innymi szoferami. Prowadzone w eterze rozmowy pozwalały oszukiwać zmęczenie, omijać objazdy i... patrole drogówki. Po wstąpieniu polski do Unii Europejskiej, kiedy zniesiono obowiązek rejestrowania tych urządzeń, pomysł szybko podłapali też kierowcy samochodów osobowych. Na drogach zaroiło się od "małych mobilków" z "trolejbusowymi" antenami na dachach.

Reklama

Zalety CB w długiej trasie są trudne do przecenienia. Kierowcy ostrzegają się wzajemnie o utrudnieniach w ruchu, pomagają znaleźć interesujące adresy. Główna zaleta CB to jednak możliwość informowania się wzajemnie o stojących na trasie patrolach drogówki. Radio to jedyny w pełni legalny i skuteczny antyradar. Trzeba jednak pamiętać, że z CB - chociaż częstotliwość zarezerwowana jest dla zwykłych obywateli - korzystają również policjanci. Na dachach nieoznakowanych radiowozów coraz częściej spotkać można znajome anteny. Co ważne, wykorzystywanie radia przez funkcjonariuszy jest zgodne z prawem. Do naszej redakcji coraz częściej dochodzą jednak głosy, że policjanci nadużywają swoich uprawnień i wprowadzają kierowców w błąd. Otrzymaliśmy już kilka informacji, których autorzy są przekonani, że na ich pytanie o drogę, odpowiadali im funkcjonariusze drogówki twierdząc, że trasa "jest czysta". Sytuacja kończyła się rzecz jasna mandatem.

Policja zaprzecza tym doniesieniom, ale fakt, że drogówka używa radia CB jest niepodważalny. Reporter INTERIA.PL był świadkiem, jak kierowca, który narzekał, że znalazł się za radiowozem i "będzie teraz musiał się wlec, bo oni tam mają dwa litry w gazie", został rychło przez rzeczony radiowóz zatrzymany do kontroli. Policjanci uprzejmie wyjaśnili, że ich astra, owszem, ma dwa litry, ale "jednak w benzynie, a nie w gazie"... Innym razem na rzucone przez nas hasło "koledzy w nieoznakowanej vectrze proszeni o zapalenie świateł mijania" usłyszeliśmy nawet słowa podziękowania. Czy policjanci faktycznie wprowadzają kierowców w błąd? Jeśli tak, można by twierdzić, że zamiast pilnować bezpieczeństwa drogowego sami namawiają kierowców do łamania przepisów. Jeżeli spotkaliście się z takim przypadkiem, piszcie do nas. Na pewno nie pozostawimy tej sprawy samej sobie.

Dowiedz się więcej na temat: radio | kierowca | policja | kierowcy | Uwaga!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje