Reklama

Tragedia przy dystrybutorze

Wlanie innego paliwa niż to, które jest przewidziane do pojazdu, może mieć przykre następstwa.

Zdarza się to na szczęście rzadko, ale może być, że przez pomyłkę czy roztragnienie wlejemy inne paliwo niż to, które jest przewidziane do używanego przez nas pojazdu.

Pół biedy, jeśli przed uruchomieniem samochodu uświadomimy sobie nasz błąd. Wtedy jest spora szansa, że koszty naszej pomyłki nie będą gigantyczne, a wszystko sprowadzi się do zlania mieszaniny paliwa i przeczyszczenia całego układu. Gorzej wygląda jednak sytuacja, kiedy uruchomimy auto i nim odjedziemy. Taka pomyłka w przypadku pojazdów z silnikiem wysokoprężnym może być już bardzo kosztowna. Warto wiedzieć, co należy zrobić, kiedy pomylimy pistolety dystrybutorów.

Reklama

Niewłaściwa liczba oktanowa

Na krajowych stacjach znajdziemy benzynę o liczbie oktanowej 95, 98 i 99. Nowe auta są dostosowane do tych trzech rodzajów paliw, bo sterownik silnika dzięki danym z czujnika spalania stukowego sam zmienia kąt wyprzedzenia zapłonu, zapobiegając spalaniu stukowemu. I nawet jeśli samochód dostosowany jest do paliwa o liczbie 91 czy 95 (np. starsze modele VW), to jedyny niekorzystny efekt, który da się zauważyć po zastosowaniu benzyny o liczbie 98 lub 99, to... większy rachunek przy kasie.

Zupełnie inaczej ma się sytuacja, jeśli liczba oktanowa paliwa będzie za niska w stosunku do przewidzianej. W starszych autach zasilanych benzyną o liczbie 98, po zastosowaniu paliwa o liczbie 95 lub - co gorsza - nadal popularnej w Niemczech, o liczbie 91, może dojść do wystąpienia tzw. spalania stukowego, objawiającego się spadkiem mocy i charakterystycznym dźwiękiem jednostki napędowej. W takiej sytuacji można kontynuować jazdę, pamiętając, by nie forsować obrotami silnika i jak najszybciej dopełnić bak paliwem o odpowiedniej liczbie oktanowej lub zastosować specjalny dodatek podnoszący liczbę oktanową.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

Zjedź na pobocze.

Olej zamiast benzyny

Pistolety do nalewania oleju napędowego na stacjach benzynowych zazwyczaj nie dadzą się włożyć do wlewów samochodów z silnikami benzynowymi.

Ale ponieważ w przyrodzie wszystko jest możliwe... Jeśli zauważymy, że zamiast benzyny wlaliśmy olej napędowy, to najlepiej nie uruchamiać silnika i od razu wezwać lawetę i odholować auto do serwisu.

Nic poważnego nie stanie się, jeśli odjedziemy spod dystrybutora. Po prostu po przejechaniu kilkuset metrów auto zatrzyma się i zazwyczaj nie da się ponownie uruchomić (zatkaniu ulegnie filtr paliwa). Wtedy pozostaje już tylko wezwać pomoc drogową.

Sama naprawa wymaga wizyty w serwisie i polega na opróżnieniu z całego układu (w tym także ze zbiornika paliwa) mieszaniny benzyny i oleju napędowego oraz dokładnym przepłukaniu go. Częścią, która może wymagać wymiany (oprócz filtra paliwa), jest katalizator. W sumie jednak, oprócz straty czasu i konieczności oczyszczenia układu paliwowego, koszty naszej nieuwagi nie są jeszcze dramatycznie wysokie. Na pewno nie tak wysokie jak pomyłka "w drugą stronę"...

Benzyna zamiast oleju

Z przyzwyczajenia, w pośpiechu... łatwo jest zatankować auto z silnikiem wysokoprężnym benzyną. I o ile jeszcze kiedyś właściciele aut z silnikiem Diesla, podczas jesienno-zimowych mrozów dolewali niewielkie ilości benzyny, co miało zapobiec zgęstnieniu oleju, to obecnie, w nowoczesnych jednostkach nawet minimalna ilość benzyny jest już katastrofą!

Szczególnie czułe są samochody wyposażone w układ wtrysku bezpośredniego z turbodoładowaniem. Olejem napędowym są smarowane bardzo precyzyjne elementy układu wtrysku paliwa. Dodanie do paliwa benzyny powoduje, że układ ten przestaje być odpowiednio smarowany. Dlatego też jeśli jeszcze na stacji zauważymy swój błąd, pod żadnym pozorem nie powinniśmy włączać silnika, tylko od razu wezwać lawetę i odstawić auto do serwisu, by usunąć mieszaninę i oczyścić cały układ.

Uruchomienie jednostki napędowej to najczęściej uszkodzenie pompy paliwowej i zniszczenie bardzo kosztownego elementu, jakim są pompowtryskiwacze. W takim przypadku ewentualna naprawa to już koszty sięgające nawet kilku tysięcy złotych!

Zjedź na pobocze.

tygodnik "Motor"
Dowiedz się więcej na temat: układ | auto | tragedia | paliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy