Kubica: poraża banalność zdarzenia

Robert Kubica walczy o powrót do zdrowia. Nie pierwszy raz. Jednak niedzielna kraksa, choć z pewnością nie tak "spektakularna " jak poprzednia, podczas Grand Prix Kanady, wstrząsnęła miłośnikami talentu polskiego kierowcy w sposób szczególny. Z kilku powodów...

Owszem, widok koziołkującego i rozpadającego się na kawałki bolidu na torze Formuły 1 zmroził krew w żyłach obserwatorów, ale szybko okazało się, że kierowca zespołu BMW Sauber wyszedł z tej opresji właściwie bez szwanku. Poza tym katastrofa z 2007 r. wiązała się bezpośrednio z zawodem, wykonywanym przez Kubicę. Była niejako wpisana w ryzyko tego zajęcia.

Reklama

Teraz obrażenia były dużo poważniejsze, zagrażały nie tylko przyszłej karierze sportowej Roberta. Trudno wykluczyć, że będą skutkowały trwałym uszczerbkiem w jego zdrowiu. Inne też były okoliczności zdarzenia.

Kubica rozbił się podczas drugo-, a może i trzeciorzędnego rajdu samochodowego, o którym poza najbardziej zaprzysięgłymi fanami sportów motorowych nikt nigdy nie słyszał. Polski kierowca nie uczestniczył w nim ani dla sławy, ani dla pieniędzy. Wpisał się na listę startową z czystej motoryzacyjnej pasji, która każe mu korzystać z każdej nadarzającej się okazji do ścigania się za kierownicą samochodu.

Poraża też banalność tego zdarzenia, nasuwająca skojarzenia ze śmiercią Janusza Kuliga na przejeździe kolejowym pod Bochnią. Kawałek zwykłej szosy, jakaś nierówność na asfalcie, utrata panowania nad kierownicą, uderzenie w mur, pęknięta bariera, wnikająca do wnętrza kabiny auta... To może przytrafić się każdemu, nie tylko mistrzowi Formuły 1.

Ktoś powiedział, że o Kubicę martwimy się wszyscy, bo jest naszym dobrem narodowym. Święte słowa. Co prawda dawno wyjechał z Polski, dość rzadko wpadał do kraju, ale swoimi sukcesami poprawiał i poprawia nasze samopoczucie.

Pokazuje, podobnie jak - by pozostać w obszarze sportu - skoczek narciarski Adam Małysz, bokser Tomasz Adamek, koszykarz Marcin Gortat, czy tenisistka Agnieszka Radwańska, że nawet z głębokiego polskiego zaścianka można przebić się na szczyty. Nie poprzez układy i pieniądze, lecz dzięki talentowi, ambicji, pracy, uporczywemu dążeniu do jasno wytyczonych celów.

Można zostać obywatelem wielkiego świata, nie wyrzekając się przy tym własnych korzeni, nie wstydząc się ojczystego języka.

Sądząc z wydźwięku komentarzy po wypadku na rajdzie Ronde di Andora, większość z nas to rozumie i docenia. Ci, którzy kryjąc się za anonimowością internetowych forów nawet teraz nie szczędzą Robertowi Kubicy złośliwości, drwin, niewybrednych żartów, sami sobie wystawiają niechlubne świadectwo.

Wypadek Kubicy! Czy to koniec kariery w F1?

Na miejscu wypadku

Zdjęcia z akcji ratunkowej

Film z piątkowego odcinka testowego rajdu Ronde di Andora

Robert Kubica tuż przed startem

Zostań fanem naszego profilu na Facebooku. Tam można wygrać wiele motoryzacyjnych gadżetów. Wystarczy kliknąć w "lubię to" w poniższej ramce.

Dowiedz się więcej na temat: pierwszy raz | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje